Istotną różnicą między wojną USA z Iranem a wcześniejszymi bombardowaniami Jugosławii, Afganistanu, Iraku, Libii, a obecnie Gazy, prowadzonymi przez USA i aliantów, jest to, że USA i Izrael nie zdołały zniszczyć irańskiego systemu obrony powietrznej i nie mogą latać samolotami bojowymi nad Iranem bez ryzyka utraty samolotów i pilotów w wyniku ostrzału wroga. Iran mądrze zbudował swoją krytyczną infrastrukturę obronną pod ziemią, a fabryki broni, składy broni i wyrzutnie rakietowe są bezpiecznie osłonięte pod nieprzebytym górzystym terenem.
Sekretarz wojny USA Pete Hegseth twierdził 10 marca, że Stany Zjednoczone mają „całkowitą dominację powietrzną” nad Iranem, ale to wciąż nieprawda. Zamiast tego siły amerykańskie atakują Iran głównie bronią dalekiego zasięgu spoza granic Iranu, radykalnie uszczuplając amerykańskie zapasy niezwykle drogiej broni. Mimo że amerykańskie samoloty bojowe unikają wkraczania w irańską przestrzeń powietrzną, Congressional Research Service poinformowała , że USA straciły co najmniej cztery myśliwce F-15, F-35, A-10, siedem samolotów tankujących KC-135, samolot E-6 AWACS, dwa samoloty operacji specjalnych MC-130J, helikopter, bezzałogowy samolot Triton o dużym pułapie oraz 24 drony MQ-9 Reaper.
Dla porównania , podczas pełnoskalowej inwazji na Irak (nie takiej zabawy jak Specjalna Operacja Wojskowa Rosji na Ukrainie) w 2003 r. siły amerykańskie straciły tylko jeden samolot A-10 i sześć śmigłowców, systematycznie niszcząc znaczną część obrony powietrznej Iraku za pomocą bombardowań o niskiej intensywności przeprowadzonych pod osłoną tzw. stref zakazu lotów, które USA, Wielka Brytania i Francja jednostronnie wprowadziły po pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej w 1991 r. W 2003 roku siły zbrojne USA zrzuciły na Irak 13 000 ton bomb i pocisków rakietowych w ciągu pierwszych 30 dni wojny. Jednak tylko 800 ton, czyli 6% tej amunicji, stanowiły pociski manewrujące i inna broń dalekiego zasięgu, taka jak ta, na której USA polegają obecnie przeciwko Iranowi.
Stany Zjednoczone wyczerpały już jedną trzecią swoich zapasów uzbrojenia dalekiego zasięgu i obrony przeciwlotniczej , w tym pociski manewrujące JASSM i Tomahawk oraz pociski przeciwlotnicze SM-2, -3 i -6, a także połowę zapasów pocisków przechwytujących Patriot i THAAD oraz nowych pocisków Precision Strike Missiles, które zastępują pociski ATACM krótszego zasięgu. Ceny tych pocisków wahają się od 700 000 dolarów za sztukę za pociski JASSM do 12 milionów dolarów za sztukę za pociski przechwytujące THAAD, a wymiana wielu z nich zajmie lata. Stany Zjednoczone używają więc pocisków rakietowych wartych wiele milionów dolarów, które są niezastąpione w krótkiej perspektywie, aby próbować – często bezskutecznie – przechwycić drony Shahed, kosztujące Iran od 20 000 do 50 000 dolarów za sztukę. To rażący kontrast z sytuacją w Iraku w 2003 roku, kiedy to bronią preferowaną przez USA była bomba laserowo naprowadzana GBU-12 Paveway II o masie 227 kg, kosztująca zaledwie 22 000 dolarów, a 7000 bomb użytych do ataku na Irak można było łatwo uzupełnić.
Aby zrekompensować kurczące się zapasy pocisków rakietowych Marynarki Wojennej w strefie działań wojennych, Stany Zjednoczone wysyłają bombowce B-1 z brytyjskiej bazy lotniczej Fairford w Anglii, aby wystrzelić pociski Tomahawk w kierunku Iranu. Tak wiele samolotów przylatuje teraz z tak daleka, aby zaatakować Iran, że Stany Zjednoczone musiały również wysłać dziesiątki kolejnych samolotów tankowania powietrznego, aby wzmocnić sześćdziesiąt, które już stacjonowały w Izraelu.
Rosjanie udowodnili na Ukrainie, że zdolność do szybkiego zwiększenia produkcji stosunkowo niedrogich pocisków artyleryjskich i dronów może być w wojnie bardziej kluczowa niż wydawanie bilionów dolarów na kosztowne programy zbrojeniowe. Tymczasem skorumpowany amerykański kompleks wojskowo-przemysłowy zbudował pozłacane drzwi obrotowe między amerykańskim przemysłem zbrojeniowym, dowództwem Pentagonu i zniewolonym, zwerbowanym rządem cywilnym. Produkował coraz droższą broń, ale przegrał niemal każdą wojnę, w której brał udział. Jedynymi wojnami, które Stany Zjednoczone wygrały od 1945 roku, były trzy krótkie wojny o odzyskanie małych neokolonialnych placówek w Grenadzie, Panamie i Kuwejcie, ponieważ USA wykorzystały osłabienie Związku Radzieckiego w latach 80. XX wieku. Poza tym, od Korei na początku lat 50. XX wieku po dzisiejszy Iran, siły zbrojne USA przegrały każdą wojnę, siejąc jednocześnie masowe zniszczenia w krajach i narodach, które rząd USA rzekomo wyzwalał. Jak głosi przysłowie: „Z przyjaciółmi takimi jak my, kto potrzebuje wrogów?”.
Podobnie jak wiele gałęzi przemysłu w USA, przemysł zbrojeniowy USA po zakończeniu zimnej wojny skonsolidował się wokół koterii pięciu firm (Lockheed Martin, Boeing, Raytheon (obecnie RTX), General Dynamics i Northrop Grumman), których ciągły rozwój zależy od stale rosnących zysków z coraz droższych okrętów wojennych, samolotów bojowych i broni, podczas gdy niekończące się wojny i „zagrożenia” służą jako usprawiedliwienie dla gromadzenia coraz większej części amerykańskiego majątku narodowego w ich kasach. Rząd USA i media korporacyjne od dziesięcioleci wmawiają Amerykanom, że te nadzwyczajne wydatki wojskowe i niekończące się wojny są powodem do dumy, a wielu Amerykanów uwierzyło w ten wypaczony mit o amerykańskiej potędze militarnej. Pentagon ciężko pracuje, aby wzmocnić swój wizerunek publiczny, wydając 2 miliardy dolarów rocznie na rekrutację i utrzymanie personelu oraz 1,14 miliarda dolarów na kontrakty reklamowe w samym 2023 roku.
Ale ta narracja zaczyna pękać. Podobnie jak w przypadku wielu aspektów amerykańskiego systemu politycznego i gospodarczego, coraz więcej Amerykanów kwestionuje to, czego uczono ich o armii amerykańskiej, a sami weterani często są jej najbardziej zagorzałymi krytykami. Pisząc w Business Insider o problemach , z jakimi borykają się rekruterzy wojskowi w USA, Kelsey Baker donosiła, że wielu weteranów „globalnej wojny z terroryzmem” zniechęca teraz swoje dzieci do wstąpienia do wojska. Trzech rekruterów, z którymi rozmawiała Baker, przyznało, że rodzice nastolatków, których rekrutowali, wyciągali do nich broń, a jeden z rekrutów wspominał, jak rozgniewany rodzic nazwał go „dzieciobójcą” i niewolnikiem rządu.
W Iranie Stany Zjednoczone znalazły się w sytuacji, w której muszą podjąć decyzję między eskalacją katastrofalnej, niemożliwej do wygrania wojny, której nigdy nie powinny były zaczynać, a pilną potrzebą ponownego przemyślenia nielegalnej , skorumpowanej polityki agresywnej wojny, którą prowadzą od 2001 r. Amerykańskie siły okupacyjne w Afganistanie i Iraku zostały pokonane przez słabo uzbrojone siły oporu broniące swoich krajów. Jednak przywódcy Ameryki ignorowali własne porażki i niepowodzenia, kontynuując ślepą wspinaczkę po drabinie eskalacji – najpierw stawiając czoła Rosji poprzez wojnę na Ukrainie , a teraz walcząc z Iranem na jego własnym terytorium.
Należy zauważyć, że to za rządów Demokratów Stany Zjednoczone poparły zamach stanu na Ukrainie w 2014 r., a następnie odrzuciły porozumienie pokojowe między Rosją a Ukrainą w kwietniu 2022 r., podczas gdy Trump, Republikanin, zamordował najwyższego przywódcę wojskowego Iranu w 2020 r. i rozpoczął wojny z Iranem w zmowie z Izraelem w 2025 i 2026 r. Ludobójstwo USA i Izraela w Strefie Gazy, podobnie jak nielegalna okupacja, która je wywołała, nadal cieszy się dwupartyjnym poparciem w Kongresie, ale nie ze strony narodu amerykańskiego, którego członkowie twierdzą, że reprezentują.
Kiedy Stany Zjednoczone przygotowywały się do inwazji na Irak w 2003 roku, międzynarodowe oburzenie było tak powszechne, że doprowadziło do największych w historii protestów ulicznych na świecie, w których uczestniczyło nawet 36 milionów osób w 60 krajach. Jednak przywódcy USA zignorowali światowe odrzucenie ich kłamstw, zarówno w ONZ, jak i na ulicach, i uparcie twierdzili, że Irak posiadał broń chemiczną, biologiczną, a nawet jądrową i w jakiś sposób ponosił odpowiedzialność za zbrodnie z 11 września. Pranie mózgów amerykańskim wojskom okupacyjnym w Iraku było tak całkowite, że nawet trzy lata po rozpoczęciu wojny, w lutym 2006 r., 85% amerykańskich sił okupacyjnych w Iraku odpowiedziało w sondażu, że ich głównym zadaniem był „odwet za rolę Saddama w atakach z 11 września”.
Kłamstwa, pranie mózgu, tortury , masakry cywilów i inne zbrodnie wojenne , które skorumpowały ostatnie 25 lat amerykańskiej historii wojskowej – wraz z horrendalnie wysokimi kosztami – sprawiły, że Amerykanie są zdecydowanie przeciwni kolejnym wojnom. Co jednak niewiarygodne, nie udało im się przekonać członków Kongresu do wypełnienia swojego konstytucyjnego obowiązku i zaprzestania zasilania wymykającego się spod kontroli amerykańskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego rekordowymi kwotami pieniędzy, bronią i fałszywymi pretekstami do wojny.
Trump zażądał rekordowych 1,5 biliona dolarów na wydatki wojskowe w roku fiskalnym 2027. Uchwalona przez Izbę Reprezentantów ustawa NDAA zezwala na 1,15 biliona dolarów na uznaniowe wydatki wojskowe, a dodatkowe środki spoza NDAA podniosą ogólny plan wydatków wojskowych administracji do 1,5 biliona dolarów. Senat jak dotąd zablokował swoją wersję ustawy NDAA.
Frustracja Trumpa spowodowana porażką USA i Izraela w pokonaniu Iranu wynika z tego samego urojenia o amerykańskiej przewadze militarnej, które odziedziczyli jego poprzednicy, zwłaszcza po zakończeniu zimnej wojny. Irańskie rakiety i drony radykalnie zmieniły równowagę militarną na Bliskim Wschodzie. Wyparły armię amerykańską z baz w Zatoce Perskiej i zmusiły amerykańskie lotniskowce do pozostania w odległości 1600 km od wybrzeży Iranu. Centralne Dowództwo USA musiało przenieść swoją regionalną kwaterę główną z Kataru do Jordanii, ale Iran również ją zaatakował . Stany Zjednoczone przenoszą obecnie większą część swoich sił na Bliskim Wschodzie do Izraela. To podnosi stawkę i zwiększa ryzyko ewentualnej eskalacji wojny z Iranem, a także jeszcze bardziej rozszerza sojusz wojskowy USA z ludobójczym państwem Izrael, któremu sprzeciwia się obecnie większość Amerykanów.
8 sierpnia Iran powtórzył sześć punktów z Porozumienia o Porozumieniu, które Trump podpisał już 17 czerwca, i podkreślił, że Stany Zjednoczone muszą się do nich zastosować, zanim ponownie udostępnią Cieśninę Ormuz dla międzynarodowej żeglugi. Zachodni komentatorzy określili je jako nowe, trudne warunki, ale nie są one ani nowe, ani bardziej rygorystyczne niż wcześniej. Po prostu wyraźnie precyzują to, co było już implicite – na przykład, wymieniając Palestynę i Jemen, podczas gdy pierwotne memorandum wzywało jedynie do zakończenia wojny „na wszystkich frontach, w tym w Libanie”. Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły tę wojnę, a Stany Zjednoczone mają prawo ją zakończyć, negocjując w dobrej wierze, w oparciu o memorandum, na które już wyraziły zgodę.
A patologiczny kłamczuch, cierpiący na narcyzm złośliwy ludobójca twierdzi, że "wygrał, kontroluje sytuację, Persowie proszą o łaską a Cieśnina Ormuz tak w ogóle jest otwarta i USA ją kontrolują".
Ciekawe czy "obywatelski" zdaje sobie sprawę komu robi (A)laskę?
Na ch*j nam taki sojusznik?


Komentarze
Pokaż komentarze (13)