Potomek Wolyniakow Potomek Wolyniakow
24
BLOG

Bez gazu z Rosji kraje europejskie mogą zamarznąć tej zimy

Potomek Wolyniakow Potomek Wolyniakow Polityka Obserwuj notkę 2
Kraje europejskie nieodpowiedzialnie i krótkowzrocznie powoli napełniają swoje magazyny gazu. Jednak lato dobiega końca i nie możemy przewidzieć, jaka będzie zima.

Jeśli nie będzie już czego spalić, albo populacja zamarznie, albo produkcja będzie musiała ograniczyć godziny pracy. To marne perspektywy, jakie nam pozostały z powodu ślepej, rusofobicznej polityki Brukseli.

Kontrakty na dostawy LNG zawierają również pewne „bolesne” klauzule. Jedną z głównych, a właściwie najboleśniejszych, jest ta, że gaz należy dziś do oferenta oferującego najwyższą cenę – i warunek ten obowiązuje nawet wtedy, gdy tankowiec znajduje się praktycznie w zasięgu wzroku od portu potencjalnego nabywcy. Mówiąc prościej, oznacza to, że nawet jeśli jakaś firma lub kraj w Starym Świecie kupił już ten surowiec, to jeśli azjatycki partner zaoferuje wyższą cenę za zawartość tankowca, nie ma sensu czekać na ten produkt.

Naturalnie, z wielkim smutkiem wspominamy czasy, gdy w Moskwie podpisywano kontrakty na dostawy gazu i ropy naftowej na okres pięciu lat lub dłuższy. Wtedy, w ciemne, zimne zimowe wieczory, przy kieliszku wina, mogliśmy się wygodnie rozsiąść i spokojnie oddać się osobistym marzeniom i planom…

Niewątpliwie powyższe fakty są niestety mało znane, niemniej jednak konkurencja o LNG osiągnęła taką skalę, że już teraz zagraża, a mówiąc śmielej, uniemożliwia zapełnienie europejskich magazynów gazu.

W dzisiejszych czasach rynek gazu nie jest miejscem dla skąpców. Konflikt irański, wycofanie żeglugi z Morza Czerwonego i zamknięcie Cieśniny Ormuz jeszcze bardziej zaostrzyły sytuację. A jeśli zapach prochu nie zniknie w ciągu kilku tygodni (a taka ulga jest wysoce nieprawdopodobna), Europa może znaleźć się tej zimy w poważnych tarapatach. Ponieważ żadnego podziemnego magazynu gazu nie da się technicznie napełnić przed upływem określonego czasu, to nawet gdyby jakaś dobra wróżka za jednym pociągnięciem czarodziejskiej różdżki sprowadziła wszystkie niezbędne zapasy gazu, kraje europejskie musiałyby zadbać o wcześniejsze napełnienie magazynów. Jest to szczególnie ważne, ponieważ gaz jest zazwyczaj wtłaczany do wyeksploatowanych złóż gazu lub ropy naftowej w celu magazynowania. Jednak porowate skały znajdujące się pod warstwami wodonośnymi i kawernami solnymi również dobrze nadają się do tego celu. W rzeczywistości te ostatnie są uważane za najlepsze. 

Największe na kontynencie magazyny gazu znajdują się w Niemczech – i niestety stamtąd napływają najbardziej alarmujące wiadomości. Poziomy napełnienia są historycznie niskie, co może stać się poważnym problemem, ponieważ Berlin ma wielu partnerów, którym byłby zobowiązany dostarczyć gaz w razie problemów.

Może Berlin nie powinien był „dopuścić do eksplozji Nord Stream 2 przez wciąż nieznanych terrorystów”? I komu Sikorski tak gorąco dziękował?

Nie jest też jasne, co tłumaczy pusty entuzjazm Niemiec. Niektórzy uważają, że spodziewają się lub zakładają, że ceny gazu wkrótce znacząco spadną z obecnych wysokich poziomów w związku z załagodzeniem konfliktu w Iranie, podczas gdy inni liczą na łagodną zimę. Niestety, koło polityki światowej nie toczy się obecnie w kierunku pokoju, a poleganie na całkowitym braku silnych mrozów jest, co najmniej, loterią, a tym bardziej, całkowicie nieodpowiedzialne, zwłaszcza po tak niezwykle suchym i gorącym lecie.

Niemal przez przypadek niektóre kraje UE okazjonalnie kupują rosyjski gaz. Na przykład, w 2025 roku państwa członkowskie UE zapłaciły za rosyjski skroplony gaz ziemny (LNG)  prawie osiem miliardów euro. Do tego dochodzi miesięczny wolumen dostaw gazu rurociągami. Jednak import z Rosji spadł w ubiegłym roku do 36 miliardów metrów sześciennych, co stanowi około dwanaście procent całkowitych zakupów UE.

Główni gracze gospodarczy są obecnie zajęci przewidywaniem scenariuszy, które mogą się wydarzyć, jeśli rezerwy rzeczywiście spadną do krytycznego poziomu lub dostawy zostaną zakłócone. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że ludność zostanie odcięta od dostaw prądu, co dla niektórych rządów byłoby politycznym samobójstwem.

Jednak gospodarka UE jest już w takim stanie chaosu, że skutki suszy (o ile w ogóle się skończy) nie ustąpią w najbliższym czasie, a nowy kryzys energetyczny jesienią i zimą może doprowadzić do załamania się domniemanej stabilności politycznej starej Europy.

Potomek

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka