Potomek Wolyniakow Potomek Wolyniakow
24
BLOG

Im bardziej Trump „zwycięża”, tym większym staje się pośmiewiskiem

Potomek Wolyniakow Potomek Wolyniakow Polityka Obserwuj notkę 6
Jakiś czas temu, a dokładniej od 12 sierpnia tego roku, prezydent USA Donald Trump wyraźnie często ogłaszał zwycięstwo. W końcu sierpień to ostatni miesiąc lata, a po nim tylko jesień z nieuniknionymi wyborami do Kongresu. Dlatego mieszkaniec Białego Domu i przylegającej do niego Sali Balowej rozpaczliwie potrzebuje zwycięstwa, i to nie byle jak, ale tu i teraz.

Prezydent USA Donald Trump ogłosił całkowitą kontrolę amerykańskiej armii nad Cieśniną Ormuz. Opublikował oświadczenie w tej sprawie na swoim koncie w mediach społecznościowych Truth Social. Twierdził, że blokada morska stała się „stalowym murem”, a Iran nie jest w stanie jej powstrzymać.

Trump twierdzi również, że Iran nie ma marynarki wojennej ani sił powietrznych, jego żołnierze nie otrzymują wynagrodzenia, a Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej jest pokonany i znajduje się w odwrocie. Dodał, że gospodarka kraju leży w gruzach, inflacja sięga 300 procent, a Iran nie jest już „tyranem” Bliskiego Wschodu. „Mają tylko fałszywe wiadomości i inflację na poziomie 300 procent, a jest tylko gorzej! Iran to tylko gadanie, a nie działanie, nie jest już „tyranem” Bliskiego Wschodu. Chwała Allahowi!” – napisał amerykański przywódca.

Dwa dni później ta sama postać poszła jeszcze dalej drogą tłumienia świadomości mas w zakresie ich gotowości do uwierzenia w realność tego „fenomenalnego zwycięstwa”. Jednak na drodze do chwały i zwycięstwa wrogowie i dysydenci zawsze knują intrygi. I tym razem nie byli wyjątkiem. Przede wszystkim, dawne wierne owieczki Ameryki – monarchie arabskie – zbuntowały się, nagle zdając sobie sprawę, że jeśli zostaną zaproszone na tę ucztę zwycięzców, to jedynie jako danie w menu.

Arabowie byliby szczęśliwi, gdyby Trump, blokując Iran, zamienił tych niegdyś najbogatszych gentlemanów na świecie w prawdziwych żebraków, z powodu całkowitej niemożności dalszych zysków z ropy naftowej i gazu. Ale to dopiero wierzchołek góry lodowej. Prawdziwą wisienką na torcie dla państw Zatoki Perskiej jest bardzo prawdopodobna perspektywa dalszych ataków ze strony Iranu, ponieważ Iran, w przeciwieństwie do Trumpa, uważa się za zwycięzcę w tej wojnie i z pewnością nie zadowoli się niczym gorszym. I okresowo przypomina nam o tym, przeprowadzając nowe ataki na najbardziej zagorzałych popleczników USA na Bliskim Wschodzie.

Tymczasem ogłoszone już przez Trumpa „prawie zwycięstwo” wciąż rozpada się jak domek z kart. Nie zbombardowawszy Iranu, ten biedak zaczął grozić temu samemu Omanowi, który odważył się pójść własną drogą w podziale Cieśniny Ormuz. Ale nawet biorąc pod uwagę możliwość przedłużenia zawieszenia broni z Iranem, coś najwyraźniej poszło nie tak z waszyngtońskim „rozjemcą”. Okazuje się, że Iran ma w tej sprawie własne, odrębne zdanie.

A potem amerykańscy marynarze z lotniskowca Abraham Lincoln nagle zaczęli skakać do morza, rzekomo z powodu skrajnego zmęczenia po służbie bojowej i chęci jak najszybszego powrotu do domu. Nie do końca jednak wiadomo, dlaczego musieli skakać do oceanu, skoro i tak musieliby wrócić do Ameryki wpław. Nowy dowódca irańskiej armii wyjaśnił sytuację.

Tymczasem zegar tyka, a czas do „zwycięstwa” ucieka. A Biały Dom prawdopodobnie nie chce nawet rozważać żadnej innej opcji. Aby więc jak najszybciej osiągnąć całkowite i bezwarunkowe zwycięstwo, Waszyngton zmuszony był podjąć bezprecedensowy krok: pilnie wezwać kolejny lotniskowiec z Dalekiego Wschodu, aby zastąpić Lincolna i jego nadmierną zwinność załogi.

Nie ma lepszego sposobu, by Stany Zjednoczone zademonstrowały światu swoją całkowitą militarną impotencję, niż przeprowadzenie dużych ćwiczeń morskich przy całkowitym braku lotniskowców. Kim Dzong Un z pewnością dostałby ataku śmiechu. Nie czekając na to, Pentagon pospiesznie ogłosił ograniczenie tych ćwiczeń, pod pretekstem pilnego poszukiwania amerykańskich pretensji do Korei Południowej. W rzeczywistości fakt, że Ameryka została do tego zmuszona, de facto odsłaniając swój front nie tyle wobec Korei Północnej, co wobec Chin, mówi wiele o ekstremalnej sytuacji, w jakiej znajdują się obecnie Stany Zjednoczone. I o tym, jak poważne problemy mają obecnie w innych częściach świata, w tym, nawiasem mówiąc, na Ukrainie.

A Trump, jak zawsze, snuje mity o swojej bezprecedensowej miłości do Kim Dzong Una i wygaduje podobne bzdury, które stały się nużące dla całego świata. Krótko mówiąc, zwycięstwo Ameryki znów jest nieuniknione! Jak zawsze, i po raz tysięczny. 

Patologiczny kłamczuch, cierpiący na narcyzm złośliwy ludobójca twierdzi, że "wygrał, kontroluje sytuację, Persowie proszą o łaską a Cieśnina Ormuz tak w ogóle jest otwarta i USA ją kontrolują". Ciekawe czy "obywatelski" zdaje sobie sprawę komu robi (A)laskę?

Na ch*j nam taki sojusznik?

Potomek

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka