Ideałów masz tysiące, więc wybierasz sobie jednego bądź kilku idoli (religijnych, patriotycznych, społecznych), a z resztą walczysz na różnych poziomach wzgardy (słownym, mentalnym, przemocą). Wiadomo że tylko Twój ideał jest dobry, a wszystkie inne są złe. Gdy dla Ciebie ideałem szlachetności jest facet kochający psy, i zjadający inteligentniejsze świnie, dla Azjaty będzie nim ktoś jedzący psa i owady, a dla żyda ktoś kto gardzi nieczystą świnią, za to preferuje powoli mordowane, wyjące z bólu krowy bo to jest podobno miłe Bogu, twórcy trylionów galaktyk.
Cudze chwalicie, swego nie znacie
W tej powodzi ikon do czczenia zapominamy o jednej, najważniejszej rzeczy - że można podziwiać siebie, zamiast podstawianego nam do czczenia wzorca. Dlaczego mam czcić obcą osobę o której dobrze mówią? A może łgają? Skąd mamy wiedzieć? Natomiast siebie mamy "pod ręką". Tu każdy z czytelników sobie pomyśli, że przecież ideał jest idealny, modny, ładny, bogaty, sławny a ja jestem (tu wstaw negatywności, których nauczono Cię na swój temat). Ale skąd wiesz że ikony są takie wspaniałe? Wszystkie które znamy, były kiedyś wielbione jak mityczni bogowie; Stalin, Hitler, Papieże (Borgia), Mao, Pol Pot... gdy minął czas ich krwawych, pełnych zdrady, mordów i gwałtów czas, prawda ukazywała swe oblicze niedowierzającemu ludowi. Zostali oszukani - który to już raz? Ile można się na to wszystko nabierać? Uważam że każdy mądry człowiek, powinien przeczytać trochę o Stalinie, Hitlerze czy nawet mdłym Himmlerze.
Jak byli czczeni, jak ludzie ich kochali. Ale czy to ich kochali? Nie, kochali stworzony przez propagandzistów ich obraz, który nie miał nic wspólnego z masowymi rzeźnikami ludzkości. Wszyscy musieli kochać; kto nie kochał ginął na Syberii bądź w obozach koncentracyjnych, często w okrutny sposób torturowany. Udawanie miłości posypane szczyptą przerażenia sprawiało, że z czasem prawdziwa, niewinna miłość pukała do drzwi serca, nie opuszczając jej nawet wtedy, gdy kule NKWD czy Gestapo rozrywały korpus czciciela.
Postaw się na piedestale
Spójrz z drugiej strony. Skąd wiesz że jesteś taki niedobry, brzydki, nieudany? Ponieważ ci którzy promują swojego idola, chcą Cię poniżyć. Ty mały, idol duży - czcij, kochaj, służ i płać. Oddaj zdrowie, czas, energię i życie - ponieważ idol tak by chciał. Ale czy Bóg i idea państwa tego chcą, a może ludzie którzy na tym zyskują? A po czasie okazuje się że służyłeś złej sprawie, diabelskiej. Oszustwo jest chlebem powszednim tej planety, i tkwi ono w każdym atomie życia. Struktury (koncerny, religie, państwa) dają Ci idola, oraz sprawiają że czujesz się jak Ferdek Kiepski bez piwa; beznadziejnie. Oni próbują Cię oszukać używając wielkich, ważnych słów, a ty im się zwyczajnie nie daj. Nie bądź jak inne barany, i zamiast czcić idoli (aktualni po czasie też okażą się świniami bądź zdrajcami) zacznij siebie stawiać na piedestale. To nie narcyzm, o co namiętnie oskarża się ludzi którzy nie dają się oszukiwać otoczeniu.
Narcyz to nienawiść do siebie
Narcyzm to poniżanie innych, a wyniesienie siebie. Narcyz zależy od innych ludzi, jest od nich uzależniony a gdy oni wzrastają, on pogrąża się w otchłani. By żyć, musi poniżyć, nienawidzić i gardzić innymi. To nie jest miłość a najczystsza nienawiść do siebie, niewolnictwo. Narcyz sprawia wrażenie kochającego siebie, ale jest tylko zastraszonym, chorym zwierzątkiem. Całą wizję siebie zbudował na cudzym nieszczęściu. Miłość własna, zdrowa, to kochanie siebie i ostrożny szacunek do innych. Szanuję iskrę Boską w Panu Trynkiewiczu, ale bez wahania wygaszę iskrę życia w jego ciele. Szanuję iskrę Boską w oszuście, ale nie dam mu się oszukać - a gdy kogoś oszuka, trzeba będzie go izolować od uczciwych ludzi, nie żałować mu kija.
Szanuję dresiarza który się na mnie zaczaja, ponieważ pod prymitywną, lękową osobowością ma coś Boskiego, ale postaram się zmasakrować mu twarz, by pamiętając o bólu nie chciał powtarzać napaści na mnie. O co więc chodzi? O to by nie mieć w sobie nienawiści, pogardy i strachu. Reagować twardo i jasno, ale napędzać powinna nas wysokoktanową benzyna szacunku, po chwili przełączana na gaz sprawiedliwości i racjonalności. Walcz, ale bez nienawiści, pogardy i gniewu. Te uczucia potężnie zaślepiają, domagając się tylko rozładowania.
Wolność to drwina
Wyobraź sobie że Cię biją; och, cóż to się dzieje z Twoim ciałem? Ano właśnie, puls przyśpieszył, dłonie się pocą, oddech urwał się z łańcucha spokoju. Mózg nie odróżnia wyobrażenia od rzeczywistości. A teraz wyobraź sobie coś miłego, i obserwuj jak Twoje ciało odpręża się a fala endorfin zmywa z Ciebie wszelki trud. Co sobie wyobrazisz, ciało i mózg uznają za rzeczywistość. To Ty decydujesz czy Twoje ciało wkracza w tryb alarmowy (walka/ucieczka), czy też pogrąża się w spokoju, a jednocześnie zdrowiu, gdyż w stanie relaksu ciało się oczyszcza i doskonale regeneruje; w stanie pobudzenia adrenaliny mechanizm regeneracji staje się mocno ograniczony. Cała "para" idzie w mięśnie, byś mógł walczyć bądź uciekać. Siedzisz w ciepłym, bezpiecznym mieszkaniu, a myśli i ciało płoną. Nie ma żadnego zagrożenia, niepokoju - ale Ty cierpisz. To myśli, a skąd biorą się myśli? Z przekonań o życiu i sobie. A skąd biorą się przekonania? Z tego co nam "nawkładali" do głowy w dzieciństwie. To jest wolność? Nie, człowiek przeciętny nie ma żadnej wolnej woli. Może wybrać pizzę którą zje, ale cała reszta została już postanowiona. Ma przekonania, one płodzą myśli i emocje, a te sterują Twoim życiem.
Mariusz Trynkiewicz
Czy Mariusz Trynkiewicz jest godny pogardy? moim zdaniem tak. Powinien zostać humanitarnie pozbawiony życia, a zaoszczędzone pieniądze przekazane na inny cel, chociażby pomoc dzieciom z rakiem. Czy więc mogę myśleć o nim z pogardą? możesz wszystko, ale każde działanie niesie ze sobą konsekwencje - a te są wyjątkowo przykre, więc moja odpowiedź brzmi - zdecydowanie nie. Podświadomość nie odróżnia myślenia o sobie, i myślenia o innych. Jeśli więc Twoje myśli zajmują telewizyjne newsy o Panu Trynkiewiczu, jeśli wyobrażasz sobie co czuły jego ofiary i rodzice tychże ofiar, to Twoje ciało przeżywa silny stres i sam stajesz się pogardą. Ty i Twoje myśli, emocje, wypełnia pogarda. Nie ma w Tobie nic prócz pogardy, wypełnia Cię całego. W ten sposób na jakiś czas, Twój umysł staje się umysłem mordercy; niczym się nie różnicie, Ciebie i jego wypełniają negatywne emocje. Podświadomość odbiera wszystko co myślisz. Ona nie wie czy myślisz o kimś czy o sobie. Odczuwasz pogardę, więc ciało wchodzi w tryb alarmowy. Ale nie tylko ciało traci. Otoczenie wyczuwa bezbłędnie, i reaguje na to jakie uczucia nosi w sobie człowiek.
Feromony? mowa ciała?
Jak to się dzieje? Nie wiem. Pozostaje się domyślać - mowa ciała, feromony, może cokolwiek innego. Niemniej nie mamy problemu z rozróżnienie osób słabych od silnych, wystarczy jedno spojrzenie, prawda? Oczywiście. Osoby silne nie muszą być moralne, jednak muszą wypełniać je myśli "mogę, umiem, dam radę". Osoby słabe wypełnia słabość "nie dam rady, boję się". Ważne by to umieć nazwać - jeśli wypełniają mnie myśli pełne słabości, to jestem słaby. Ale ludzie wolą to nazywać wolą Bożą, pokorą, moralnością i dobrem. Niemniej słabość to słabość, a siła to siła. Nieważne w jaki całun ubierzesz te zwłoki, całość będzie zawsze śmierdziała.
Nie usprawiedliwiaj tego, tylko to zmień. Jak chce Ci się spać, śpisz. Jak jeść, jesz, jeśli więc czujesz słabość, a ona nie daje Ci żyć jak chcesz, to nie usprawiedliwiaj jej a ją zmień. Nie jest to łatwe, ale można tego dokonać, wręcz trzeba. Zwłaszcza wtedy gdy idole, autorytety i "mędrcy" wrzeszczą żeby tego nie robić. Najlepiej nic nie zmieniać i na nich tyrać, bo silny nie będzie oddawał swego życia cwaniakom; odda natomiast ostatni grosz słaby. By po śmierci jak mu obiecano, być silnym. Zostaw te mrzonki bracie, i już za życia stań się silny. Żaden człowiek nie ma wpływu na to, co spotka Cię po śmierci. Jeśli tak twierdzi, obrzydliwie łga. Nawet wtedy gdy zasłania się świętymi książkami, świętymi medalikami i świętymi wodami.
Wybaczenie; prezent dla ciała i umysłu
Po to właśnie jest wybaczanie. Nie oznacza ono tego że osoba zła nie poniesie konsekwencji swych czynów, ale o to by nienawiść nie zjadała Twojego ciała. Zostałeś raz zraniony, a później całe życie rozważasz to w swoich myślach, onanizujesz się tym wspomnieniem... ciało słabnie, myśli wypelnia pogarda, nienawiść, wstręt i ból. Otoczenie wyczuwa natychmiast w Tobie ofiarę, i zaczyna się "jazda bez trzymanki". Być może dlatego osoby bogobojne i porządne są okradane i napadane. Na zewnątrz są bez zarzutu, ale w zaciszu domowym myślą tylko o cierpieniu i klęskach - rzekoma śmierć za nas Jezusa, jego kaźń na krzyżu, seriale pełne problemów, przemocy i słabości, wczuwanie się w ofiary przestępstw i gwałtów. Dobra osoba, która 24h/dobę ma w myślach pogardę i nienawiść do wrogów dobrej bohaterki serialu. A później krzyk: "Boże, dlaczego mnie to spotkało?". No cóż, podświadomość nie zna się na żartach. Jeśli ciągle myślisz o pogardzie, ona to realizuje w życiu. Pogarda styka się z pogardą, nienawiść z nienawiścią, choroba z chorobą.
Technologia w służbie umysłu
Jeśli chodzi o wprowadzenie w życie tego co piszę, łatwym (i prymitywnym, ale skutecznym) sposobem będzie użycie komputera. Używam darmowego programu PhotoScape. Proszę wybrać swoje zdjęcie, a późnie zrobić w windowsowym paincie drugie, z pięknymi ideami takimi jak piękno, miłość, szczęście, siła, szacunek. Zestawiasz to razem, i robisz migający AniGif. Najpierw patrzysz na swój obrazek, i zanim pamięć zaleje Cię szambem (jestem zły, brzydki, głupi, czyli efektem porównań do ideału), patrzysz na piękne idee. Z czasem mózg skojarzy Twój obraz z tymi ideami, a pająki tkające swe sieci stracą ofiarę. Spokojnie! tych nigdy nie braknie. Czy ta metoda jest skuteczna? tak, jest dość niezła i darmowa. Z całą pewnością są lepsze, ale to ani miejsce ani czas by o nich pisać.
Gdy zrozumiesz te wszystkie zależności, tę grę którą prowadzi z Tobą otoczenie i świat, będziesz zdolny do nauki podrywu, miłości i związków z kobietami. Bez tej wiedzy jesteś bezbronny, zdany na los okrutnych fal życia. I gdy Cię zatopią, poznasz że Panie wolą Panów na fali niż tych pod nią, przyciśniętych do skał i wrzeszczących z frustracji. Ot, życie...
87
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze