Mareczek Mareczek
592
BLOG

Kobietoholizm i jego konsekwencje

Mareczek Mareczek Społeczeństwo Obserwuj notkę 3

Dlaczego większość ludzi nie wstrzykuje sobie heroiny? Ponieważ społeczeństwo zna skutki jej zażywania – wypadający odbyt, totalna degeneracja psychiki i zdrowia, wypadające zęby, pogarda otoczenia, brud, smród, bycie łatwym celem dla chuliganów… a przecież heroina jest przyjemna. Nawet tramal który jest znacznie słabszy, dał mi kiedy go brałem (półpasiec) poczucie delikatnej euforii i czegoś w rodzaju szczęścia.

Rachunek strat i zysków

A dlaczego ludzie piją? Bo wierzą że są w stanie to kontrolować, a nałóg i upodlenie potrzebuje znacznie więcej czasu na destrukcję niż heroina. Poza tym piją wszyscy – politycy, księża, elity, celebryci. Przy „twardych” narkotykach jest zupełnie inna społeczna wizja, gdzie raz weźmiesz i wsiąkasz.

 

 

A dlaczego palisz? Ponieważ chorobowe zmiany dokonywane przez papierosy, rozłożone są na długie lata. Poza tym palą niemal wszyscy – teraz to się zmienia, ale jeszcze trzydzieści lat temu palili znani aktorzy, gwiazdy, politycy… papieros podobnie jak alkohol, kojarzył się z wyższymi sferami. Każdy myśli że jeszcze trochę „pojara”, a niedługo rzuci i po problemie.
Narkotyki za to skojarzone są z marginesem społecznym. Pijący eleganckiego drinka polityk czy biznesmen, budzi zaufanie. Ale dający w żyłę biznesmen? Kto chciałby z nim robić interesy?
Wszystko zależy od wizji, jaką mamy w głowie. Narkotyki są wstrętne dla ogółu, alkohol nie – chociaż alkohol ma na sumieniu znacznie więcej tragedii, niż wszystkie narkotyki razem wzięte. Ale pijący w normie nie kojarzy się z upodleniem – jak ktoś biorący „twarde” narkotyki.

Kobiety to też nałóg

Tak więc gdy cierpienie przeważa nad przyjemnością – pasujesz, rezygnujesz. I słusznie.

A dlaczego ludzie wiążą się z kobietami, które dla wielu z nas są wielką przyjemnością, nałogiem, uzależnieniem?


Oczywiście jest wiele odpowiedzi. Bo tak trzeba, bo wszyscy tak robią, dla miłości, dzieci, Pana Boga, rodzice chcą wnuków, rodzina się śmieje że nie masz żony… dla państwa by było potężne i miało wielu obywateli i żołnierzy, dla swej religii by miała swych wiernych, by zaleczyć kompleksy i poczucie bycia „nikim” i torturować dziecko swymi niespełnionymi ambicjami, by mieć na kim się wyżywać…

Są tylko dwie motywacje każdego działania

Ale tak naprawdę przyczyny zawsze są dwie. To pragnienie przyjemności i chęć uniknięcia cierpienia. Przyjemność to:


 Uzyskujemy mityczne szczęście, o którym wszyscy mówią że związek je daje.


 Pewność że kobieta jest „nasza”; obrączkujemy ją, zatrzymujemy by nie poszła do innego mężczyzny.


 Dostęp do systematycznego seksu.


 Skok na wyższy stopień społecznego sukcesu – mamy żonę, stoimy więc rzekomo wyżej nad singlami których „nikt nie chce”.


 Dzieci sprawią że będę z nich dumny, będę miał po co żyć, w końcu osiągną coś wielkiego a moje geny przetrwają tysiąclecia.

 

——————————————-
Unikanie cierpienia:


 Rodzina i „przyjaciele” przestają nam dokuczać, że nie mamy dzieci i żadna nas nie chce – że żadnej nie potrafiliśmy upolować.


 Kończą się plotki w robocie, że może jesteśmy pedałami.


 Otoczenie traci argument w rozmowach o kobietach: „nie masz żony to nie wiesz o czym mówisz”.


 Jak będą dzieci, będzie komu przekazać swój majątek.

Kłamstwo ubrane w szaty prawdy

Oczywiście tę listę można by wydłużać niemalże w nieskończoność, ale do czego dążę? Ano do tego, że wszystkie punkty na tej liście są nieprawdziwe. I gdyby mężczyźni znali konsekwencje wiązania się z kobietą, większość by tego po prostu nie zrobiła. Gdyby młody człowiek wiedział, jak zeszmaci go i upodli alkohol – nigdy by go nie tknął. Ale nie wiedział tego, bo i skąd? Dopóki ktoś nie zetknie się blisko z pijakiem, nie wie co to jest alkoholizm. Narkotyków unika, bo widział chwiejących się, długowłosych ćpunów na dworcu – źle mu się to kojarzy, pojawia się wizja cierpienia która zmniejsza pragnienie przyjemności, no i nasz młody człowiek pije wódeczkę – jak jego ojciec, dziad i pradziad. Tylko oni nie stracili nad tym kontroli, a on tak.


Konsekwencji związku z kobietą nie znamy. Zostaliśmy oszukani. Genialnie orżnięci. Wmawia nam się od dzieciństwa (książki, bajki, filmy, seriale, powieści), że szczęście to związek i dzieci, a jest wprost przeciwnie. Związek nie da Ci szczęścia, ale wiele strachu, frustracji, nieszczęścia i złości. Bardzo dokładnie opisałem to wszystko w książce „Kobietopedia”, ale żeby tylko „trącić” temat poruszę wyżej wymienione punkty:

Rzekoma przyjemność

 Szczęście to NAWYK cieszenia się. Szczęście nie ma nic wspólnego z czymkolwiek co jest na zewnątrz Ciebie.


Żadna rzecz czy człowiek nie da Ci szczęścia, bo jesli Ci je da, to przecież może zniknąć, odejść, zostać ukradziona… im więcej euforii wypływającej z jakiegoś przedmiotu czy osoby (np. żony czy dzieci), tym większy lęk że gdy je stracisz, zamiast szczęścia pojawi się ból i rozpacz. Człowiek zadowolony z żony, dumny z niej, żyje w coraz większym lęku że go zdradzi, odejdzie bądź np. umrze. Na początku ten lęk jest bardzo mały, ledwo odczuwalny – ale z czasem jak każdy nawyk wzrasta, zamieniając życie w ruinę. Wielu mężczyzn nie jest go świadomych, za to reaguje na niego gniewem i frustracją. Wtedy mamy dziwną i przerażającą sytuację, kiedy facet kocha kobietę ale i wyżywa się na niej. Czuje złość – nie rozumiejąc że tak naprawdę jest to strach o utratę przyjemnych emocji związanych z żoną. Samo życie – wystarczy przystojniejszy kolega z pracy, a motylki w brzuchu małżonki dokonają dzieła zniszczenia małżeństwa.


Rodzic dumny z dziecka, widzący w nim lepszą wersję samego siebie, żyje w lęku że dziecko umrze, pochoruje się, zostanie bandytą czy zrobi sobie operację zmiany płci i zacznie grać w filmach porno. Zawsze jest taka ewentualność – kochany syn zmienia się w dziewczynę, którą na planie „filmowym” bierze kilku murzynów.


Duma? Jest. Ale rzadko. Większość czasu to zmartwienia i zgryzoty, czy syn pójdzie „dobrą” ścieżką, jaką mu wymyśliłeś. Zadowolenie z żony jest? Jasne. Ale i zazdrość, lęki. Pracowałem z wieloma facetami, którzy wszczynali awantury mimo że było fajnie. Po jakimś czasie wychodziło, jak panicznie bali się że pozytywne, przyjemne emocje wywołane przez partnerkę znikną wraz z jej odejściem. Byli niewolnikami pozytywnych emocji wzbudzanych przez żonę – zamiast nauczyć się wzbudzać je samemu i stać się WOLNYMI. Udany związek to ZAWSZE cierpienie. Im bardziej udany tym większe – jeśli coś poza Tobą daje Ci pozytywne emocje, zawsze odczujesz lęk że to zniknie z Twego życia. Wielu facetów nie ma o tym zjawisku pojęcia, ponieważ nikt o tym nie mówi, nie pisze. Właśnie dlatego napisałem „Kobietopedię”, by te sprawy w bardzo prosty sposób wyjaśnić.


Żona podobnie jak Ty, myśli że gdy zostanie mężatką, będzie szczęśliwa. Hajta się… a szczęścia nie ma. Co ma wtedy zrobić? Obwinia męża. Bo przecież wszyscy mówili, że po ślubie jest fajnie. Niestety, mąż jest niewinny – winne są fałszywe, kłamliwe twierdzenia które wszyscy łyknęliśmy jak pelikany. No ale weź wytłumacz takie sprawy kobiecie. Jesteś winny i koniec, a ona szuka dalej szczęścia w postaci innych mężczyzn. A gdy nie może szukać? Mści się na Tobie. Brak seksu, zdrady, wrzaski, psychiczna przemoc, czasem także jak najbardziej fizyczna… masz swoje szczęście.

—————

 Obrączkowanie nie daje Ci pewności, że kobieta będzie tylko Twoja. Ponad 1/3 małżeństw się rozwodzi, a normą są zdrady i dzieci z sąsiadem – zapytaj o testy DNA, a wrzask i łzy Twej Myszki powinny dać Ci porządnie do myślenia. Skoro dziecko jest Twoje, skąd taki bunt?

————–

 Seks u kobiety jest bronią, używaną do walki o faceta, o jego zasoby. Gdy te zostają zdobyte aktem małżeństwa, szybciej bądź wolniej ale niemal zawsze spada częstotliwość współżycia – a małżonka tyje. Po dwóch latach bądź urodzeniu dziecku, seksu praktycznie nie ma, znikł, wyparował. Poczytaj fora, gdzie anonimowi faceci żalą się na brak seksu od kilku lat. Niestety, kwiatki i rozmowy przy świecach nie działają – działają skrajnie inne metody, o których praktycznie nikt nie wie. Ci co wiedzą, mają wesołe życie. Ci co nie wiedzą, muszą cierpieć. Wiedza o tym co NAPRAWDĘ SIĘ DZIEJE by ich wyzwoliła z tego koszmaru, ale po pierwsze nie wiedzą skąd ją wziąć, a po drugie uważają że są życiowymi mędrcami, więc na nowe informacje reagują szyderstwem, złością, śmiechem.

————–

 Mieć żonę to prosta sprawa – wystarczy parę złotych NA OPŁATY URZĘDOWE i się hajtnąć. To nie jest żaden wielki sukces ani osiągnięcie. Ożenić się i zapłodnić kobietę może nawet ktoś z zespołem downa. Rozmnażają się nawet robaki. Pijany facet wszedł na kobietę, odbył stosunek bez prezerwatywy, bo szkoda mu było kilku złotych – w czym tkwi jego wielkość? Stworzył coś pięknego, ponadczasowego? Przyczynił się do polepszenia życia innych ludzi? Po prostu spuścił z krzyża, ot i cała jego zasługa.

————-

 I owszem, dzieci mogą osiągnąć wielkość, opromieniając Cię sławą, zaszczytami i bogactwem. Masz na to szansę jak na trafienie w totka szóstki. Masz za to znacznie większą szansę na to, że dziecko stanie się złym człowiekiem, nieszczęśliwym człowiekiem, chorym człowiekiem… a może umrze na jeden z tysiąca sposobów. Poza tym co Ci z przetrwania genów? Ciebie nie będzie już na ziemi. Pamiętasz swojego pradziadka? Ile o nim wiesz? A przecież ten człowiek marzył, żył, miał wielkie plany… no i co z tego zostało? Może jakąś anegdotkę usłyszysz, jak to stary dziadzio pijany wpadł w gnój i się w nim udusił. Tyle zostanie po całym życiu człowieka w Twojej głowie. Nie przetrwasz, będą Cię pamiętać tylko wnuki, ale tylko do pewnego czasu – prawnuki będą mieć Cię głęboko wiesz gdzie. A nawet jeśli zostaną jakieś historyjki o Tobie… to czy opowieści jak to po pijaku sztachetą pokonałeś pół wsi w remizie, to naprawdę Ty? Nie, to tylko anegdotki rodzinne, najczęściej nieprawdziwe.


Nie przetrwasz ani w pamięci potomstwa, ani w genach które się z czasem rozmyją. Próżny Twój trud.

————–

To teraz przyjrzyjmy się, czy wchodząc w związek z kobietą, naprawdę uniknąłeś cierpienia?


 Jak nie masz kobiety, dokuczają. Gdy się ożenisz, dokuczają że nie masz dzieci. Masz jedno? Dokuczają że mało. Masz dwoje? Dokuczają że masz… kiepski samochód. Dokuczanie to pasja i styl życia, nie skończy się gdy zrobisz to, co chce agresor. Stado nieszczęśliwych ludzi nigdy nie dopuści do tego, żebyś bezkarnie był szczęśliwy, żył na luzie i „bez zobowiązań”. Zawsze coś wynajdą, z czego można się naśmiewać. Muszą się śmiać z innych, by zakryć swoje własne uczucie przegranej, upodlenia. Jedyną reakcją na takich ludzi jest wyprowadzka w życzliwsze rejony – gdzie szanują Cię nie za to ile masz dzieci, a za to kim jesteś, jaki jesteś, co sobą prezentujesz. Tamci ludzie są niereformowalni, muszą zostać w swoim własnym, prywatnym piekle.

————-

 Z pedała awansujesz na kryptopedała. „Pedał, hajtnął się by to ukryć”. Albo powiedzą żeś biseks, stereoseksualista.

————-

 Czy chirurg obcinający zmiażdżoną nogę w wypadku gówno wie o swojej robocie, bo nigdy nie miał obcinanej nogi? Oczywiście że nie. Dyskutować o kobietach i związkach powinni tylko single, bo co o kobietach niby wie mąż? Zna tylko jedną kobietę! Jaka to wiedza o ponad trzech miliardach kobiet? Jeśli masz jamnika, nie oznacza to że wiesz wszystko o psach. Moim prywatnym zdaniem, o kobietach zaczyna się coś wiedzieć dopiero wtedy, gdy „zaliczy” się ich minimum pięcdziesiąt, sześćdziesiąt, ale najlepiej od stu w górę. Dlaczego? Bo dopiero wtedy naocznie widzisz, że wszystkie są tak naprawdę takie same. Praktycznie niczym się nie różnią.

A facet który ma jedną żonę od dwudziestu lat, wykonuje jej rozkazy bo się boi fochów i liczy na seks raz w miesiącu w nagrodę za przyniesienie w zębach pensji, stawiany jest za wzór do podziwiania. Taki człowiek nie wie NIC o kobietach – natomiast ma olbrzymią wiedzę jak odkurzać, prać firanki, gotować i podlizywać się by żona trochę krócej na niego wrzeszczała. Taki kapeć ma być Twoim autorytetem? Ma Cię poprowadzić przez życie? No to szykuj się na ostre lanie od przeciwności losu. Tacy goście są mistrzami w tworzeniu z próżni kłopotów i problemów. To czysta magia w ich wykonaniu. Nie musisz mi wierzyć – po prostu obserwuj tych „mędrców” uważnie, analizuj co robią, co mówią. Powiadam Ci – potężnie się zdziwisz. Wiele jest takich wesołych (ale i smutnych zarazem) relacji na braciasamcy, forum dla budzących się z iluzji facetów.

————-

 Często nie będziesz musiał przekazywać dziecku majątku. Dzieci same go sobie wezmą, a Ty wylądujesz samotnie w obskurnym domu starców.
Nie każdy tak skończy! Wrzaśniesz. Oczywiście że nie każdy, ale część – skąd pewność że będziesz w tej dobrej? Znajomy lekarz mi opowiadał, jak to wygląda w realu – okropnie. Starszy człowiek przepisze mieszkanie czy majątek rodzinie, i już można uznać że jest po nim.

Świadoma decyzja wypływa z wiedzy o konsekwencjach

Jeśli mężczyzna wie jak wygląda całość związku z kobietą (brak szczęścia, niemal zawsze brak seksu, lęki, frustracja, jej płacz, wrzaski, szantaże seksualne, zdrady, sale sądowe i wywlekanie brudów, utrata majątku) – zna mniej więcej wszystko co się z tym wiąże, wszystkie nerwy, stresy, marzenia i plany które się nie spełnią, wtedy może podjąć odpowiedzialną decyzję. Problem w tym, że wielu mężczyzn widzi tylko zafałszowany wycinek całości zagadnienia, jakim jest związek z kobietą.


Widzą w wyobraźni fajne życie, seks, cudowne dzieciaki… a za dwadzieścia lat widzisz smutnego, ponurego faceta, który raz w tygodniu chla na umór, by zapomnieć o swojej egzystencji. Stworzył sobie wizję w oparciu o to, co ciągle słyszy i widzi, a wszyscy od dzieciństwa mamy pokazywany jeden obrazek – związki dają szczęścię. Nie, nie dają.


To tak jak przymierający głodem Rosjanie za komuny, wierzyli że w USA murzyni jedzą korę z drzew z głodu. Żyli w matriksie. Każdy ma swój.

Poznaj PRAWDZIWE konsekwencje

Do czego dążę? Chciałbym żeby każdy mężczyzna poznał wszystkie konsekwencje szukania szczęścia i spełnienia w związku. Żeby zrozumiał, że oprócz haju hormonalnego (trwa do dwóch lat) nie uzyska nic więcej, a dodatkowo całą masę kłopotów i problemów. Dopiero znając całość zagadnienia i konsekwencji, wiedząc jak naprawdę wygląda proces zakochania – może podjąć wolną, świadomą decyzję. Wtedy to ma sens, a dzieci w takiej relacji mogą być spełnione, szczęśliwe. Jeśli ktoś nie wie w jaki proces wszedł (a niby skąd a wiedzieć?), jest skazany na rozczarowanie. No ale dzieciaki są, papierek jest – trzeba żyć dalej. Tylko co to za życie? Co z takiej rodziny wyniosą dzieci? Same nieszczęścia.


Dlatego polecam – dla własnego dobra, przyszłości, żeby każdy postarał się przeczytać „Kobietopedię”. Jeden zrozumie, bo już kilka razy doświadczył związków i poczuje o co chodzi, inny nie – ale raz, drugi wejdzie w związek, a zrozumie natychmiast że książka zawierała czystą prawdę. Wystarczy raz przeczytać, a nie usuniesz tego z głowy nigdy. Na szczęście.

 

http://newsy.braciasamcy.pl/   nowy portal dla nas.

www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!

——————–

Setki moich felietonów KLIK

Zapraszam do kupna moich e książek „Kobietopedia” KLIK, Stosunkowo dobry”, oraz „Wyprawa po samcze runo” w E wersji, KLIK.  Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@onet.pl

Mareczek
O mnie Mareczek

Witam Państwa, jestem pisarzem (do tej pory 15 książek, ale chcę napisać więcej, o ile "pisarska nerwica" pozwoli), youtuberem, blogerem. Lubię mówić i pisać o sprawach, które mnie interesują.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo