Mareczek Mareczek
721
BLOG

Czy wykształcone kobiety są lepsze od prostaczek?

Mareczek Mareczek Społeczeństwo Obserwuj notkę 9

Chłopaki na forum (braciasamcy) poruszyli ważny temat – czy wykształcone kobiety (doktorat i wyżej) w poważnych dziedzinach wiedzy (czyli nie marketing, europeistyka itd.), zachowują się w związku tak jak inne kobiety?

Prawda boli

Ten temat kiedyś mnie bardzo mocno zaciekawił, więc szukałem gdzie mogłem wiedzy o nim. Tę prawdziwą mogłem zdobyć tylko u moich klientów, z których niejeden miał za żonę kobietę wykształconą, mocno zaangażowaną w poważne dziedziny nauki (np. fizykę).


Gdy zacząłem zgłębiać ten temat, przyznam się że odczułem potężne rozczarowanie, ponieważ kobiety bardzo mądre w związku, zachowywały się tak jak Panie bez wykształcenia – czyli były dużymi, rozkapryszonymi dziećmi, uciśnionymi męczennicami umiejącymi rozwiązywać skomplikowane równania matematyczne, a nie umiejącymi poradzić sobie np. z kontrolą wydatków, czy zrozumieniem prostych zależności w życiu.

Nadzieja matką głupich

Jak Gołota był ostatnią nadzieją białych, tak kobieta – naukowiec była moim światełkiem w tunelu, trzymającym mnie przy nadziei, że kiedyś odnajdę szczęście z kobietą. W marzeniach widziałem cudowną wizję przyszłości, gdy w tle zachodzącego słońca nad szumiącym oceanem, spacerują z Panią Profesor za rękę, podziwiając dzieła Boże w naturze i zarysie wielkiego biustu mej wykształconej kobiety, który przysłaniał mi świat… jednak im więcej się dowiadywałem, tym bardziej światełko przygasało… aż w końcu zgasło zupełnie.


Jak mówią – ojca oszukasz, matkę oszukasz, ale natury nie oszukasz. Kobieta to kobieta, nieważne jaki ma dyplom w szufladzie. Sfera emocji zawsze będzie silniejsza, niż najściślejszy nawet umysł. Emocje rządziły, rządzą i będą rządzić nawet wtedy, gdy piszący te słowa zostanie zjedzony w pomidorkach i ogóreczkach przez prawnuki mych hejterów.

Pogrążę was w mroku

Dlatego dziś pragnę zgasić światełka i lampiony nadziei, rozpaczliwej wiary tych z czytelników, którzy w wykształconych kobietach widzieli swe szczęście. Chuchnę mymi astmatycznymi płucami w migoczące niepewnie w mroku płomyki, by pogrążyć was w ciemności i skąpać w aksamicie śledziowo – cebulowych aromatów.

Jak zauważyłem na forum, niektórzy sprytnie argumentują – skoro my jesteśmy świadomi, wyszliśmy z matrixa (iluzji o kobietach jako istotach które mogą nam dać szczęście i spełnienie), to mogą być takie własnie kobiety jak my – świadome, oświecone, pełne mądrości, dające dupy na życzenie i gotujące dobre obiadki, nie wrzeszczące i nie przypieprzające się z byle powodu. No i mające zawsze pachnące, ciasne cipki.

Wszystko fajnie, pięknie DO CZASU

Jak wiecie, wiele lat byłem w środowisku ezoterycznym. Moje zainteresowania główne, to właśnie te tematy. Dlatego poznałem sporo dziewczyn, które szokowały mnie jasnością i przenikliwością swych poglądów, zrozumienia pewnych rzeczy. Można było z nimi rozmawiać o magii, okultyźmie, pozytywnym myśleniu, sataniźmie, i były to rozmowy głębokie, ożywcze i miłe… do czasu gdy się takiej ezoteryczki porządnie nie zerżnęło, co też przyznaję, ileś razy zrobiłem. Wtedy zaczyna się to co zwykle. Fochy, chęć zdominowania mężczyzny i przejęcia jego siły i zasobów, bezustanne walki o władzę – niektóre zakamuflowane dobrym wychowaniem, bardzo trudne do zauważenia, inne prostackie.


Powtórzę – natury nie oszukasz. (Mnie też)

No i co z tego, że te Panie zajmowały się iluzją świata i jego kłamstwami niejako zawodowo, było to ich pasją? Co z tego że czytaliśmy biblię, wyszukując w niej ezoteryczne nauki? Co z tego że wspólnie cieszyliśmy się przemyśleniami z książek o buddyjskich i hinduskich mędrcach? Co z tego że rozmawialiśmy o klątwach, wampirach energetycznych, systemach magicznych? Nie miało to żadnego, powtarzam – ŻADNEGO przełożenia na życie z chłopem.

Samiec wyzwala w samicy skrajny egoizm

Pojawiał się samiec, więc „odpalały” się potężne, naturalne instynkty o których super szczegółowo napisałem w książce „Kobietopedia”. Czytanie książki o mędrcach którzy lewitują i srają złotem, nie zmieni zakorzenionych przez miliony lat nawyków, które wsiąkły w nasz układ nerwowy i genetykę.


Pewna dziewczyna, naprawdę bardzo inteligentna – chciała się poświęcić duchowości, zostać oświeconą. Nawet ładna. Dużo mówiła o wyjściu poza konwenanse, stereotypy i „maję” (iluzję). Nie ukrywam że bardzo mi się podobała, jednak dała mi do zrozumienia, że nie mam u niej szans. Zrobiła to subtelnie i z klasą – zrozumiałem. Gdy zakochał się w niej świetnie zarabiający facet, brzydszy (czy to możliwe?) i jakieś 20cm niższy ode mnie, „przypadkiem” zaszła z nim w ciąże i się hajtnęła. Skończyły się szklane kule i czary mary, a zaczęła się walka o lepszy byt dla dzidzi. Oczywiście jak przystało na walczącą ze stereotypami, mocno utyła po ślubie.

Cwaniactwo nie popłaca na dłuższą metę

Jak odchowa dziecię a chłopina gnany do roboty zejdzie na zawał, pewnie wróci do duchowości. Mnóstwo takich starszych Pań jest w „duchowym interesie”. Czy są dobre, dając pieniądze przeróżnym guru? Moim zdaniem robią po prostu biznes. Staruszka daje Watykanowi swoje mieszkanie, w nadziei na niebo po śmierci, a cwana hetera daje pieniądze sprytnemu guru, by mieć lepszą inkarnację po śmierci. Mechanizm identyczny – i moim zdaniem kompletnie nieskuteczny. Ale jeśli całe życie człowiek cwaniaczył, szedł na skróty, to nawet w sprawach ostatecznych będzie chciał być cwany. Niestety, tak się nie da.


Weźmy taką inną ezoteryczkę, Kasię – Bóg jeden wie, jak miała naprawdę na imię. Ta sprawa – nie ukrywam, piszę jak na spowiedzi świętej, kłuje mnie od lat. Byłem w strasznej depresji, gdy rzuciła mnie moja Pani, akurat wtedy gdy straciłem pracę i zaczęły się poważne problemy zdrowotne, no ale to pewnie przypadek. Kasia dzwoniła co kilka dni, by pogadać. Faktycznie – pomogła mi. Ja dzwonić do niej nie mogłem, ponieważ nie chciała udostępnić mi swojego numeru. I tak dzwoniła do mnie przez kilka miesięcy, aż nagle…


… oznajmiła mi, że nigdy więcej nie zadzwoni i jest to jej ostatni telefon w życiu. Byłem jej wdzięczny, więc mówię że ok, że dziękuję że dzwoniła. No ale pytam dlaczego? Ma mnie dość? Koszty połączeń? Poznała kogoś i nie ma czasu? Nie chciała mi odpowiedzieć. Przez jakieś pół godziny powtarzała mi, że nie zadzwoni więcej. Zrozumiałem że to jakaś sadystyczna gra, tylko ni cholery jej nie rozumiałem. Nie zadzwonisz? Ok, nie ma sprawy, dzięki za wszystko, kiedyś jak będę mógł to się odwdzięczę. Ale po co mówić mi to kilkadziesiąt razy, z taką fajną pauzą pod koniec? Myślała że się rozpłaczę? Spanikuję? A ja tylko się wkurwiłem.

Kobiety, zawsze i wszędzie takie same

Kobiety zajmujące się rozwojem duchowym – profesorki – uduchowione mistrzynie – to są po prostu KOBIETY. Nie zmienisz tego. Jeśli szukasz innych zachowań, nie znajdziesz ich u takich Pań. Pokaż mi w miarę atrakcyjną duchową mistrzynię i gwarantuję Ci – że jak bym jej porządnie napalił w piecu, to by zaczęła mówić jak człowiek, a nie cytować „święte” książki jak małpa.­

Spójrzcie na mnie. Piszę od lat o kłamstwach i iluzjach nas otaczających, co sprawia wrażenie jakbym przejrzał matrix. Tymczasem prawda jest taka, że pewne elementy zauważyłem i opisałem, niektórych jestem świadomy, ale wielu nie zauważyłem i nie jestem świadomy. Dotknąłem tylko ułamka cudów, które dzieją się wokół nas.
I teraz najlepsze. Mimo sporej wiedzy o psychice kobiety, o tym jak NAPRAWDĘ działa jej psychika, gdyby dobra zawodniczka się za mnie wzięła, moja wiedza niewiele by mi pomogła. Po prostu wpadłbym jak śliwka w kompot – te instynkty w człowieku są tak potężne, że przeważą nędzne i słabe myśli człowiecze.

Ratuje mnie skąpstwo fanów

To co mnie ratuje, to fakt że naprawdę mocne zawodniczki grają w wyższej lidze. Ze swoją kawalerką, chevroletem, nędznymi zarobkami i wiernymi ale skąpymi fanami, podniecam tylko te Panie, które sprawiają że mówiąc im o spaniu z nimi, mam na myśli tylko i wyłącznie SPANIE.


Ale gdybym jakimś cudem stał się bardzo zamożny, sławny… to już po mnie. Pewnie bym się na początku bronił, wierzgał wściekle, ale cudowny seks, czułe słowa i podziw w kobiecych oczach, poczucie władzy i bogactwa wciągnęło by mnie głęboko w ten stan, z którego można wyjść tylko przez salę rozwodową i utratę majątku, albo przez obsrane ciało wiszące na sznurze z wywalonym, zielonym, spuchniętym językiem.

Cuchnące firanki matrixa

Kobieta instynkty i emocjonalne popędy ma większe niż facet, może nawet SPORO większe. Jeśli więc ja, Państwa ulubiony pisarz który codziennie swym ostrym piórem rozcina cuchnącą zasłonę matrixa, nie dałbym rady – to jak kobieta naukowiec ma być inna? Bo wykuła na blachę tysiąc książek? Wiedza nie ma wpływu na kobiece instynkty, nawyki i odruchy – bo niby jakim cudem? Jak przeczytasz książkę o szkodliwości palenia, nałóg palenia nie zniknie. Jak poczytasz o szkodliwości mięsa i chemii w jedzeniu, problem nie zniknie, zaczniesz sobie to racjonalizować, by utrzymać przyjemność jedzenia mięsa. To niby jak po lekturze książek od fizyki czy chemii ma zniknąć kształowany co najmniej dwa miliony lat nawyk przetrwania u kobiety, związany ze wzbudzaniem pożądania wobec silnego samca – a obrzydzenia wobec słabego? Tak się nie da. Żeby wbić gwóźdż, musisz użyć młotka a nie książki w miękkiej okładce.


Wejście w związek, to jak wejście w sobotę wieczorem na rejony, gdzie dają w mordę. Tam są inne prawa i to im podlegasz. Przez ślubem masz miło i fajnie, a gdy się ohajtasz napięcie wymuszające bycie miłą znika… odsłaniając okrutną prawdę. Ale uciec nie ma jak i gdzie, trzeba udawać że jest fajnie, by kumple się nie śmiali tylko zazdrościli. Więc tłumisz łzy i mówisz jak jest zajebiście, jak demokratycznie…

Naucz się cieszyć życiem

Wyjście ze związkowej iluzji – wpychanej nam od dzieciństwa wiary, że związek daje szczęście – da nam tylko rozwijanie nawyku cieszenia się życiem, sobą, oddychaniem, byciem. Radowania trzeba się nauczyć powtarzaniem tak samo, jak nauczyliśmy się narzekania i jojczenia na wszystko. O ile jednak w nauce narzekania pomagał nam cały Boży świat włącznie z ukochaną rodziną i bliskimi, tak w nauce cieszenia się po prostu byciem, jesteśmy sami.


I jest to niewygodna droga, którą każdy aspirujący do spełnienia w życiu musi przejść SAMEMU. Gdy uda się tego dokonać, gdy zbudujemy potężny nawyk cieszenia się ot tak, bez powodu – będziemy niezależni od zadowolenia które daje nam kobieta. Co za tym dalej idzie? Będziemy dla kobiet bardziej atrakcyjni, bo ktoś kto jest desperatem, wzbudza nie tylko w kobietach obrzydzenie. Nie potrzebujesz kobiet, ponieważ masz nawyk cieszenia się bez powodu, więc kobiety chcą Cię zdobyć. Pozwól im na to, bo kobieta zdobywa komplementami, obiadkami i przede wszystkim kompulsywnym SEKSEM. Korzystaj Przyjacielu…


Chcąc mieć kobiety, będziesz mieć byle co i za okropną cenę. Nie chcąc ich, będziesz ich miał nadmiar. Ot, życie.

 

http://newsy.braciasamcy.pl/   nowy portal dla nas.

www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!

——————–

Setki moich felietonów KLIK

Zapraszam do kupna moich e książek „Kobietopedia” KLIK, Stosunkowo dobry”, oraz „Wyprawa po samcze runo” w E wersji, KLIK.  Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@onet.pl

Mareczek
O mnie Mareczek

Witam Państwa, jestem pisarzem (do tej pory 15 książek, ale chcę napisać więcej, o ile "pisarska nerwica" pozwoli), youtuberem, blogerem. Lubię mówić i pisać o sprawach, które mnie interesują.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo