Za dwa dzisiejsze teksty, dziękuję Redowi i Subiektywnemu z najlepszego męskiego forum w Polsce: braciasamcy.pl
———————————-
Wielu mężczyzn zetknęło się z takimi stwierdzeniami: „my kupiliśmy”, „my zrobiliśmy”. Generalnie my (coś tam) razem (w domyśle przy takim samym nakładzie pracy/środków/czasu). Jest to prosty mechanizm, za pomocą którego samiczka będąca z wami w związku, buduje w otoczeniu obraz własnej użyteczności oraz obraz równych wkładów, kreuje wizerunek związku partnerskiego.
Ciekawy mechanizm
Mechanizm ten kiedyś opisał mi dawno temu dziadek, zauważył też przesunięcie granicy jego występowania. Mówił, że w jego czasach młodości słynne kobiece „my coś tam, razem” występowało jedynie po zawarciu związku małżeńskiego lub w sytuacjach gdy faktycznie było to „coś, razem” na równych prawach. Następnie zaobserwował, że w kolejnym pokoleniu zaczęło się to przesuwać na okres narzeczeństwa. Stwierdził, że teraz już wiele narzeczonych mówi wszystkim bezustannie: „my coś tam razem”.
Widzę w młodszym pokoleniu to „pucowanie” się samic na cudze zasługi już nie tylko u żon czy narzeczonych, teraz już bardzo często wystarczy mieszkać razem lub nawet być tylko w związku. Podkreślam jeszcze raz, nie ma nic złego w tym, gdyby było to faktycznie razem.
Czas na przykłady z życia wzięte:
1. Narzeczona kumpla – sytuacja w restauracji, w szerszym gronie – 6 osób.
Ona: „Wiesz kupiliśmy nowy telewizor 3D i laptopa”
Ja: „Kupiliście, czyli zapłaciliście po połowie?”
Konsternacja na twarzy, zwarcie styków i odpowiedź z dużym ociąganiem:
Ona:”Sebastian zapłacił ale ja pomagałam wybrać”.
Ja: „Znaczy znasz się na nowych telewizorach i na komputerach, dlatego pomagałaś wybrać?”.
Złość na twarzy, zmiany kolorów cery


Komentarze
Pokaż komentarze (1)