wsi zaciszna, wsi wesoła
O ojców grób, bagnetu naostrz stal
116 obserwujących
178 notek
448k odsłon
  1235   8

Książę Józef na Wawelu. Monarszy szlak cz. I

Październik przynosi Polsce dwie rocznice - wydarzeń ważących do dziś na jej położeniu, choć nie zajmujących żadnego miejsca w przestrzeni publicznej. 10 kojarzy się z maciejowicką klęską, 19 z "bitwą narodów" pod Lipskiem. Te dwa momenty stanowią punkty zwrotne w dziejach kraju, a ich symbolika powinna wciąż być żywa dla ludzi starających się zrozumieć istotę powinności polskiego polityka.

Maciejowice z rzekomym okrzykiem Tadeusza Kościuszki "Finis Poloniae" kończą długotrwały proces konania Rzeczpospolitej Obojga Narodów, z ostatnim królem - Stanisławem Augustem Poniatowskim na tronie. Lipsk zwieńczony heroiczną śmiercią jego bratanka, symbolicznie odkupującego winy przodków - staje się wbrew wszelkim znakom, początkiem odrodzenia nowoczesnej już w formach Polski.

Wierzył wielki myśliciel Józef de Maistre w moc bezpośredniej interwencji Bożej Opatrzności w losy ludzkie i dzieje współczesnego mu Księcia Józefa Poniatowskiego, są tego najlepszym dowodem. Zwłaszcza wtedy pod Lipskiem, gdy ginie jako faktyczny polski monarcha, w walce z wojskami rozbiorowej koalicji, dowodzonymi przez Karla Philipa Schwarzenberga , osobistego przyjaciela, któremu w 1788r. uratował życie. 

Na wieść o śmierci Księcia, stojący w otoczeniu swego sztabu Aleksander I zdejmując nakrycie głowy oznajmi koalicjantom "Słyszycie! Wódz polski nie żyje!", na co stojący obok Schwarzenberg odjedzie na bok powtarzając "Ach mój Boże! Ach mój Boże!" 

Rzeczywiście, to była wielka śmierć , wielkiego człowieka i nieprzypadkowo dyktując pamiętniki na Wyspie Świętej Heleny, Napoleon stwierdzi: " Poniatowski był właściwym królem polskim, łączył wszelkie do tego tytuły i miał wielkie do tego zdolności".

Niesamowitym zrządzeniem losu obaj Poniatowscy - stryj i bratanek mieli trzy pogrzeby. Choć miejsce przypisane koronowanemu monarsze zajął ten faktyczny, który ostateczne złożenie zwłok w wawelskiej krypcie zawdzięczał temu kim się stał - dla siebie i Polaków. Stanisław August spoczął pierwotnie w Petersburgu, jako królewski wygnaniec, choć pogrzebowi Paweł I nadał odpowiednią rangę. To tylko forma, ta uroczystość nikogo z Polaków nie poruszyła, no może poza Józefem Kozłowskim, twórcą wspaniałego "Requiem" skomponowanego na tę okazję. Kolejny pogrzeb w rodzinnym Wołczynie, dokonany w tajemnicy przez władze sanacyjne, był zupełnie skromny, wręcz wstydliwy. Dopiero ostatni, zorganizowany w Katedrze Świętego Jana w Warszawie, miał rangę narodowego wydarzenia, choć i wzbudził ogromne polemiki co do samej postaci króla.

Inaczej było z Księciem Józefem. Zwłoki początkowo pochowane w Lipsku szybko doczekały się uroczystego przewiezienia do Warszawy, w eskorcie wojska polskiego, pod dowództwem Wincentego Krasińskiego. Uroczyście złożone w warszawskim kościele Świętego Krzyża, skąd w 1817r. trafiły na Wawel, za zgodą cara, a wtedy już króla polskiego - Aleksandra. Dwudniowe obchody pogrzebowe odbyte w 22 i 23 lipca 1817r. były wielkim narodowym wydarzeniem. Bratanek zastąpił stryja, a honor Polaków, oddany Bogu w ostatnich słowach konającego Księcia, został im przywrócony dzięki poświęceniu tego niezwykłego człowieka.

Drogę przeszedł niezwykłą, w naszej historii zupełnie wyjątkową i dla Polski jest postacią pomnikową w dosłownym znaczeniu tego słowa, wprowadzonego do polszczyzny jako neologizm przez Jacka Idziego Przybylskiego. To nie tylko pomnik, to dziejowa latarnia,  świecąca zawsze, gdy chcemy się pogubić. Bo Józef Poniatowski to postać poddająca się niezwykłemu stopniowaniu, kończącemu się superlativusem związanym z symboliką śmierci. Owa gradacja była stawaniem się. Zaczynał jako człowiek odważny. I też w samej rzeczy, bo przecież odwaga wiąże się z brakiem obciążeń , ocierającym się czasami o lekkomyślność i lekceważenie niebezpieczeństwa. Świetnie to kiedyś oddał Ignacy Gogolewski w znakomitym filmie "Wystrzał", czyli Jerzego Antczaka ekranizacji opowiadania Puszkina. Widzimy tam młodego arystokratę, który stając do sprowokowanego przez siebie pojedynku z mistrzem pistoletu, je wiśnie ze znudzoną miną, niezainteresowany nadchodzącym strzałem, który może go pozbawić życia.

To Książę Józef - Wiedeńczyk. W każdym calu. Z krwi Poniatowskich, Czartoryskich i Kinskich. Przyjaciel Habsburgów, bratanek króla i prymasa. Posiadający wiele cech innego stryja - Kazimierza, największego imprezowicza Rzeczpospolitej. To też jego genetyczne dziedzictwo. Rozwój wypadków sprawia jednak, że staje się człowiekiem śmiałym, bo już odpowiadającym za innych na polu bitwy, a w pewnym sensie także za godność rodu i kraju. I ta śmiałość pozwala mu na rzucenie w kierunku stryja zdania o "nieprzygotowaniu na taką hańbę", wypowiedzianym na wieść o przystąpieniu Stanisława Augusta do Konfederacji Targowickiej. Śmiało odmawia współpracy z Suworowem, odrzuca oferty wstąpienia do innych armii zaborczych, śmiało znosi przytyki i niechęć rodaków, śmiało też walczy o swoje sprawy majątkowe, zwłaszcza ogromne dziedzictwo po dwóch stryjach - królu i prymasie Michale.

Lubię to! Skomentuj56 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura