wsi spokojna wsi wesoła
O ojców grób bagnetu poostrz stal
150 obserwujących
279 notek
705k odsłon
  1659   6

Car i jego drużyna. Polska na Kongresie Wiedeńskim cz. XI

Aleksander wjechał do Wiednia 25 września 1814r. jak prawdziwy tryumfator. Jechał konno, mając obok króla pruskiego, a za sobą mniejszych panujących, wielu książąt i tłum arystokratów, generałów i ministrów różnych nacji. Uroczystości towarzyszyło tysiąc wystrzałów armatnich, a obecność Hohenzollerna u boku Cara manifestowała wszystkim zgodę obu monarchów. A zatem zaczęło się od mocnego uderzenia w bizantyjskim stylu, ale tu dziwić się nie można. "Sfinks północy" zdawał sobie sprawę jak trudne negocjacje go czekają, jak przy pozorach czci i oddania wszyscy są mu wrodzy, i jak bardzo nie chcą wpuścić go na europejskie salony. Niedźwiedź zrobił swoje, niedźwiedź może odejść. Ale niedźwiedź miał jasny cel, który od razu zaznaczył w instrukcji danej swojemu ministrowi spraw zagranicznych. Księstwo Warszawskie jest jego zdobyczą ( c o n q u e t e ) na Napoleonie i od tej zasady dyplomacja rosyjska nie odstąpi.

Użycie sformułowania "dyplomacja rosyjska" jest tu mocno na wyrost, a cały opis "carskiej drużyny" grającej w barwach Rosji na Kongresie Wiedeńskim wiele mówi o tym kraju, o tym narodzie, a przy tym mówi cały czas, bo trudno się oprzeć wrażeniu, że sprawy zmieniły się niewiele, albo zgoła wcale. Otóż Aleksandrowi we Wiedniu towarzyszyło ośmiu dyplomatów I rangi, z których żaden nie był Rosjaninem. Przyjrzyjmy się tej osobliwej reprezentacji, pamiętając przy tym, że w samym Aleksandrze rosyjskiej krwi płynęło bardzo niewiele i to tylko przy założeniu, że w jego genealogii fakty biologiczne zgadzały się z oficjalną metryką.

W trakcie kongresu, Rosja miała dwóch ministrów spraw zagranicznych. Pierwszym z nich był hrabia Karol Robert Nesselrode. Ojciec ministra był Niemcem, matka francuską Żydówką, przy czym sam hrabia wyznawał anglikanizm. Na dodatek żaden kraj nie miał zaszczytu być miejscem jego urodzenia, przyszedł bowiem na świat na portugalskim statku przybijającym do portu w Lizbonie. Wychowywał się w Berlinie, przesiąkł kulturą pruską, po rosyjsku mówił bardzo słabo. Gdy ojciec ministra wstąpił na służbę carów, młody Nesselrode znalazł się w armii , a potem marynarce rosyjskiej. Nie wykazawszy żadnych talentów w tym zakresie, został dyplomatą, rozpoczynając karierę od posłowania na różnych dworach niemieckich. W Dreźnie poznał się z Metternichem i wkrótce ta znajomość przerodziła się w uwielbienie. W konsekwencji zawzięcie zwalczał wszelkie prądy reformatorskie i liberalne, przy czym szczególnie nienawidził Francji i Polski. W 1813r., dowiedziawszy się o projektach Aleksandra w zakresie odbudowania Królestwa Polskiego, wysmażył "memoriał", a raczej paszkwil przeciwko Polsce i Polakom, ich zasadom i historii. Sprzeciwiał się też polityce rosyjskiej, zmierzającej do zajęcia głównej pozycji na Bałkanach w oparciu o ludy słowiańskie i wskrzeszenia niepodległej Grecji. Nesselrode do końca swojej działalności uchodził za głowę "stronnictwa niemieckiego" w Rosji.

Zupełnym przeciwieństwem w politycznych dążeniach, był drugi carski minister Ioannis Capo d'Istria, zwany u nas Kapodistriasem.  To Grek rodem z Dalmacji, choć związany z Korfu. Fenomenalnej karierze tego człowieka poświęciłem kiedyś notkę "Grek a sprawa Polska", w której szerzej omówiłem jego działalność. Dla Rosji w tym momencie był postacią absolutnie kluczową, żądłem wymierzonym przeciwko wszystkim, chcącym przeciwdziałać rosyjskiej ekspansji w stronę Konstantynopola i cieśnin. W tym miejscu tylko trzeba wspomnieć, że dysponował znakomitym talentem dyplomatycznym, który spożytkowywał głównie przeciwko polityce Metternicha. Ten nazwał nawet Capo d'Istrię  Janem Apokalyptą dyplomacji. Zanim jednak w habsburskiej stolicy skrzyżowali rękawice, Capo d'Istria zręcznie przeprowadził dla Aleksandra misję w Szwajcarii, doprowadzając w 1813r. do zniwelowania w alpejskim kraju wpływów francuskich, przyjęcia konstytucji i zadeklarowania trwałej neutralności. W Szwajcarii spotkał się też z Tadeuszem Kościuszką, usilnie namawiając Naczelnika do zaangażowania się w carski plan odbudowy Królestwa Polskiego i nadania mu konstytucji na wzór tej, przyjętej właśnie przez Helwetów. I choć Kościuszki nie przekonał, to sprawę polską wspierał ze wszystkich sił. W 1821r. opuścił służbę rosyjską, zamieszkał w Szwajcarii i tam zaangażował się w pomoc dla walczącej o niepodległość Grecji. W 1827r. stany greckie obrały go pierwszym prezydentem wskrzeszonego państwa. W 1831r. "padł od kuli i sztyletu" zamordowany przez konkurencyjne stronnictwo własnych rodaków.

Trzecim z głównych graczy w carskich szeregach był Andriej Razumowski , Ukrainiec z zaporoskich Kozaków, potomek niejakiego Razuma, który do książęcych tytułów dobił się dzięki docenieniu jego cech innych niż sugerowane w nazwisku. Dziadek księcia Adrieja był bowiem "faworytem" jak to kiedyś mówiono cesarzowej Elżbiety i jej względom zawdzięczał niezwykłą, ale nierzadką w Rosji karierę. W każdym razie jego wnuk był bardzo zdolnym i wziętym dyplomatą, we Wiedniu posiadał wspaniały i słynny pałac, w którym zresztą zamieszkał Aleksander w trakcie kongresu. Z lojalnością wobec własnego kraju zawsze miał problem, co wypominał mu jeszcze Paweł I, pisząc: " Pragnąłbym abyś pan za każdym razem, kiedy prowadzisz układy z hrabią Thugutem, przypominał sobie, że jesteś Rosjaninem i żeś moim posłem i dla moich spraw". Napomnienia niewiele pomagały, bo Razumowski był Wiedeńczykiem w każdym calu, znajdujemy go "obficie" w biografii Ludwika van Beethovena, jako, że należał do jego wielbicieli i głównych sponsorów. Do końca życia pozostał w austriackiej stolicy, ożenił się z hrabiną Thurheim i przeszedł na katolicyzm. W sprawie polskiej prezentował poglądy zbliżone do habsburskich i raczej słusznie uchodził za głowę opozycji przeciwko polskim planom Cara.

Lubię to! Skomentuj38 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura