kelkeszos kelkeszos
140
BLOG

SAFE. O bajońskich sumach i berlińskich pożyczkach

kelkeszos kelkeszos Polityka Obserwuj notkę 13

Uznając z przekonaniem historię za nauczycielkę życia, starożytni nie mogli przewidzieć, że w przyszłości powstanie taki kraj jak Polska, starający się ze wszystkich sił tej zasadzie zaprzeczyć. W państwie szanującym własną przeszłość, o wyrobionej kulturze politycznej, dyskusja o SAFE, o ile w ogóle by się rozpoczęła, trwałaby kilka godzin. Naganiacze i lobbyści dostali by propozycję nie do odrzucenia, aby w podskokach zwijali swoje manele, a publiczność cieszyłaby się ze skuteczności okazanej przez własne służby i administrację.

Plastyczność języka pozostawiła nam w zasobach zwrot "sumy bajońskie", choć co do zasady nierozpoznawalny w zakresie swojej treści, to jednoznacznie kojarzący się z kwotami monstrualnymi, nierealnymi w normalnym obrocie. I słusznie, bo "sumy bajońskie" tym właśnie były. Niemożliwym do spłacenia długiem obciążającym wiele pokoleń, "poczętym" w wyniku bezwzględnej polityki pruskiej, z jednoznacznym celem, w postaci wywłaszczenia polskości z jakiegokolwiek majątku.

Historia tych zobowiązań, choć powinna być centralnym punktem wykładu na wszystkich wydziałach kształcących narodowe elity, jest zupełnie nieznana nawet najbardziej utytułowanym historykom, prawnikom, politologom. Coś im się tam o uszy obiło, ale, żeby zrozumieli cały mechanizm i potrafili go przystępnie objaśnić - to nie. Polscy historycy wolą opowiadać o krzywiznach bagnetów, którymi walczyliśmy za wolność waszą, naszą i cudze interesy, o krągłościach menażek, z których jedli polscy bohaterowie, niż próbować objaśnić mechanizmy, mające największe i realne znaczenia dla zasobów narodowych. W konsekwencji, gdy dochodzi do dyskusji o SAFE, czyli chytrym planie pozbawienia Polski niepodległości, nikt nie umie zdemaskować oszustwa, na podstawie doświadczeń, będących dojmującą raną naszej przeszłości, która tylko cudem nie okazała się śmiertelna.

W sprawie powstania "sum bajońskich" mamy wybitnego świadka, w postaci Fryderyka hrabiego Skarbka, nie tylko ojca chrzestnego Fryderyka Chopina, ale też polskiej ekonomii politycznej: "Przybyło do Warszawy i innych miast wielu ajentów, bądź banku berlińskiego, bądź prywatnych bankierów pruskich, którzy wchodzili w układy z nierozmyślnymi właścicielami względem summ, jakie oni na te dobra zaciągnąć chcieli, a ułatwiając im nabycie pieniędzy na własną zgubę, zbogacali się sami, wyłudzając od nich tak zwane dusery za trudy przy tych pośredniczych czynnościach podjęte". Jedną z ofiar tych "finansistów" był ojciec Fryderyka, Kacper Skarbek, którego fortuna przepadła w gorączce kredytowej, a status rodziny ratował majątek matki, Ludwiki z Fengerów, spadkobierczyni bogatych toruńskich bankierów, do których należała m.in. Żelazowa Wola.

Mając takie świadectwo i znając dalsze losy owych zobowiązań, najpierw przejętych przez Napoleona, następnie odsprzedanych królowi saskiemu, właścicielowi Księstwa Warszawskiego, a potem zwróconych Hohenzollernom, powinniśmy obficie z tego doświadczenia korzystać. Niestety tak się nie dzieje, pewnie dlatego, że uratowanie polskich właścicieli przez księcia Druckiego - Lubeckiego w wyniku fenomenalnie przeprowadzonych negocjacji z Prusakami, nie pasuje do "ogólnej koncepcji" naszej wizji historii. W każdym razie, po kongresie wiedeńskim, średnie zadłużenie polskich majątków ziemskich, które znalazły się w granicach Królestwa Polskiego, a po trzecim rozbiorze należały do Prus, wynosiło 86,7% ich wartości. Gdyby nie powstało Królestwo Polskie, a ziemie te znalazły by się w granicach państwa Hohenzollernów ( zgodnie z tzw. linią Knesebecka ), polscy ziemianie zostaliby zlicytowani i wyzuci ze swojego dziedzictwa. Tak się na szczęście nie stało, ratunek przyszedł najpierw w wyniku podpisanej w 1819r. konwencji likwidacyjnej z Prusami, a później dzięki powołaniu w Królestwie Polskim Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. Ta instytucja trwała formalnie do 1950r. i pozostał po niej ślad w postaci ulicy Kredytowej w Warszawie, z dawną siedzibą, obecnie mieszczącą Muzeum Etnograficzne. Jeśli nie chcemy, aby polskość stała się takim muzealnym eksponatem, to musimy w końcu zacząć uczyć się historii realnej. O wekslach, listach zastawnych, szlakach handlowych, cłach i kredytach, a nie wyłącznie o tym, kto gdzie i po co szablą machał, z sensem, czy częściej bez sensu.

Oddłużanie majątków, których właściciele padli ofiarą pruskiej akcji kredytowej, trwało całe dziesięciolecia. Przystępujący do Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego dostawali ochronę przed wierzycielami i sensowne oprocentowanie, ale też świadomość, że spłata zobowiązań jest rozłożona na 48 lat. Ten stan rzeczy miał ogromne konsekwencje społeczne, bo uniemożliwiał prawidłową regulację stosunków ekonomicznych na wsi, wstrzymując oczynszowanie i uwłaszczenie chłopów. Miał też doniosłe skutki polityczne, bo Prusacy chcący wrócić do linii Knesebecka i odzyskać bezpośredni dostęp do ofiar, podsycali w Królestwie Polskim nastroje insurekcyjne. Zresztą, w trakcie wojny 1831r. ośmieleni porażkami armii rosyjskiej, kilkakrotnie proponowali pomoc i podzielenie się Królestwem Polskim "po przyjacielsku", czyli z zabraniem czterech popruskich województw: Kaliskiego, Mazowieckiego, Augustowskiego i Płockiego.

Dramatyczna historia "sum bajońskich" odświeżona całkiem niedawno przez pułapkę "kredytów frankowych" będących umową zakładu o nikłej szansie na wygraną, znów odżywa w formule SAFE. Wszystkim polskim patriotom pozostaje wiara, że Karol Nawrocki, bądź co bądź historyk z wykształcenia, sięgnie do odpowiednich lektur i przypomni sobie o sidłach jakie na nas nieodmiennie zastawiają "sojusznicy" z zachodu. I zareaguje odpowiednio. Oby.

kelkeszos
O mnie kelkeszos

Z urodzenia Polak, z serca Warszawiak, z zainteresowań świata obywatel

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka