kelkeszos kelkeszos
4267
BLOG

"Kos", czyli dlaczego nie będzie wojny z Rosją

kelkeszos kelkeszos Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 228

Wiem, że opieranie tekstu na nieznajomości opisywanej materii nie jest rozwiązaniem uczciwym, ale w naszej codzienności na tyle powszechnym, że nie naraża autora na żaden wstyd, zwłaszcza jeśli ów z góry przyzna się do podobnego nadużycia. Filmu "Kos" nie oglądałem i czynić tego nie zamierzam, ograniczając się do skrótów, streszczeń, omówień i recenzji, w zupełności wystarczających mi do uznania, że twórcy filmu o historii Polski w ogóle, a o postaci Tadeusza Kościuszki w szczególności wiadomości mają znikome, a przy tym nawet ten nędzny zasób zawijają w opakowania dzisiejszych pojęć, nie przystających do historycznych realiów.

Tadeusz Kościuszko to człowiek o pękniętym życiorysie, w którym ciężka rana odniesiona w bitwie maciejowickiej i późniejsze uwięzienie w Petersburgu, są tu momentem najistotniejszym. Wszyscy biografowie, a już zwłaszcza hagiografowie tę drugą część starają się zamilczeć jako wstydliwą, napiętnowaną kryzysem psychicznym i wyrzutami sumienia, zapominając, że pomimo wszystko, posądzany o niedomagania na umyśle Naczelnik, także w drugiej fazie życia, w której już szabli nie dobywał, potrafił być wielce przenikliwym analitykiem, tyle że efekty jego przemyśleń kompletnie nie zgadzały się z poglądami i nadziejami Polaków, a zatem były skrzętnie pomijane i pokryte grubą warstwą milczenia. Dość powiedzieć, że wielokrotnie nagabywany przez francuskiego ambasadora, zachęcającego go do czynnego wsparcia polityki Napoleona, takimi słowami: "Cesarz wciąż mówi o panu!" odpowiadał: "Ja zaś nigdy nie myślę o nim".

Powstanie, któremu swoim nazwiskiem patronował Naczelnik, zakończyło się 16 listopada 1794r., kapitulacją resztek wojska w Radoszycach koło Końskich. I ten listopad miał w sobie dziwną dla Polaków symbolikę, bo rok później, dokładnie w 31 rocznicę swojej koronacji, abdykował Stanisław August Poniatowski, zaś 17 listopada 1796r. w Petersburgu zmarła Zofia Fryderyka Augusta von Anhalt - Zerbst , czyli caryca Katarzyna II  , a 16 listopada 1797r., w Poczdamie zmarł jej wspólnik w morderstwie na Insurekcji i na Rzeczpospolitej zarazem, Fryderyk Wilhelm II Hohenzollern.

Z punktu widzenia i Kościuszki, i Polaków, zarówno więzionych w Rosji ( ich liczbę szacowano na nie mniej niż 12.000 ) jak i pozostających pod carskim panowaniem, śmierć Katarzyny była wydarzeniem przełomowym, bo następca carycy, jej znienawidzony syn, Paweł I radykalnie zmienił politykę matki. Na tyle gwałtownie, że utrzymał się na gorącym petersburskim tronie przez niewiele ponad 4 lata, ale to wystarczyło, żebyśmy dzięki pewnemu niezrównoważeniu, czy raczej braku ostrożności Cara, dowiedzieli się czegoś więcej o istocie interesów Rosji, niż to co na co dzień o niej wiemy, obrobieni warstwą puchu, mgły, sztucznych dymów i ogni oraz wrzaskiem tych, którzy nie rozumieją żywiołu i zasad panowania nad nim. Aleksander I w kwestiach pryncypialnych kontynuował politykę ojca, tyle że robił to w sposób, tak zamaskowany, że słusznie zyskał miano Talmy Północy ( Franciszek Józef Talma był w tych czasach najsłynniejszym aktorem ).

Wróćmy jednak do "Kosa". Ledwie 12 dni po śmierci Katarzyny, po urządzeniu dość swoistych uroczystości pogrzebowych, w niedzielę 28 listopada 1796r., Paweł I , w towarzystwie m.in. następcy tronu, zjawił się w pałacu Orłowa, miejscu uwięzienia Tadeusza Kościuszki i zwrócił mu wolność. Mamy wiele relacji o tym wydarzeniu, przy czym polskie są bardzo zdawkowe, a w rosyjskie nie chce nam się wierzyć. Wygląda jednak na to, że to co napisał Nikołaj Karłowicz Szilder jest najbardziej zbliżone do prawdy.  Paweł zwrócił się do Naczelnika tymi słowy: "Jesteś pan wolny, ja sam pragnąłem przynieść wam tę pocieszającą wiadomość". Oszołomiony Kościuszko długo nie mógł znaleźć słów ( bynajmniej nie dlatego, że rozmowa toczyła się po francusku ), w końcu jednak podziękował carowi i upomniał się o wolność dla pozostałych Polaków. W tej kwestii Car złożył stosowne zapewnienie, ale z amnestii wyłączył Niemcewicza i Ignacego Potockiego, oczekując osobistego poręczenia za nich. Za Niemcewicza Kościuszko poręczył w ciemno, za Potockiego się nie odważył, bez uprzedniego porozumienia się z nim. Na zakończenie rozmowy Paweł wręczył Naczelnikowi swoją szpadę, na co obdarowany złożył taką oto deklarację: "Wzywam Boga na świadka , że ofiarowanej mi szpady Cesarza rosyjskiego nigdy nie obnażę przeciw Rossyanom". Przy wiarygodności tego opisu stawiamy znak zapytania, ale z zastrzeżeniem, że rzeczywiście nie obnażył, podobnie jak Niemcewicz i wielu innych wypuszczonych wtedy na wolność Polaków. Najsilniejsze polskie stronnictwo antyrosyjskie zostało w ten sposób nie tylko zneutralizowane, ale w wielkiej części jego kierownictwo weźmie bardzo czynny udział w budowie Królestwa Polskiego pod berłem Aleksandra ( jak choćby Tadeusz Mostowski, czy Tomasz Wawrzecki, a nawet sam Niemcewicz ). Dlaczego tak się stało i jakie ma to znaczenie dla naszej współczesności?

Otóż choć Paweł I prowadził politykę w wielu punktach sprzeczną z działaniami Katarzyny, to w tym jednym byli zgodni. Rosja w 1795r., mając w garści wszystkie atuty, nie posunęła się w zagarnianiu ziem Rzeczpospolitej dalej,  niż to teraz widzimy na mapie. To znaczy, po trzecim rozbiorze praktycznie żaden kawałek tego co dziś jest Polską w granicach administracyjnych nie znalazł się pod panowaniem carów ( jak mi niedawno uświadomił wybitny komentator salonowy, kawałek naszego obecnego terytorium w rejonie Białowieży podówczas przypadł Rosji ). A zatem zupełnie autonomicznie i moim zdaniem trwale zdefiniowała swój zasięg na zachodzie, potwierdzając to zresztą wielokrotnie, także w Poczdamie. Z jakichś powodów Rosjanie wiedzą, że poza umowną linią Bugu ich zaangażowanie przeciw Polsce nie ma sensu. Nic im nie daje generując ogromne koszty. Oczywiście wielu czytelników popuka się w tym momencie w głowę, przypominając "zabór rosyjski" sięgający za Kalisz i nasze powstania w XIX w. skierowane przeciw Rosji. Odpowiedź na tę kwestię wymaga wielkiej monografii Królestwa Polskiego utworzonego z woli Aleksandra na Kongresie Wiedeńskim. Takowej nikt nie napisał i niestety nie zanosi się na to , aby to się miało zmienić. Nie znając istoty polityki Aleksandra ( i Konstantego ) , nie zrozumiemy po co owo Królestwo z najlepszą na świecie armią, dużo lepszą od rosyjskiej, tyle że znacznie z konieczności mniejszą, utworzono. Bo argumenty, że przeciw Rosji mogą pochodzić tylko od osób zupełnie rozwiedzionych ze zdrowym rozsądkiem. Byłby to w historii jedyny znany przykład, gdy "tyran" za własne środki tworzy doborową armię do walki z samym sobą. Nie, takie rozumowanie się kupy nie trzyma, ale nie mam tu miejsca na rozwijanie wątku. Znając swoich czytelników ufam, że skłonię wielu do zastanowienia przytaczając słowa Pawła I, wypowiedziane do Ignacego Potockiego ( jego też uwolnił ):

"Ja wiem , żeś bardzo pan cierpiał. Jesteś pan wolny , ale daj pan obietnicę pozostać w spokoju. Rozsądek powinien nakazać tę konieczność. Nowe usiłowania mogą ściągnąć na was nowe nieszczęście. Zawsze byłem przeciwny rozdziałowi Polski , jest to akt równie niesprawiedliwy jak niepolityczny; ale obecnie to już fakt spełniony" i dalej "Dla przywrócenia Polski niezbędnem jest współdziałanie i zgoda trzech mocarstw na zwrócenie zabranych części; ale czy jest możliwem aby Austrya, a głównie król pruski  oddali swoje części? A wszak nie mogę ja jeden oddać należącej do mnie części i osłabić się wtenczas, kiedy oni się wzmocnili? To niemożliwe. Czyż ja jeden obowiązany jestem wypowiedzieć im wojnę , aby ich do tego zmusić? To wydaje się jeszcze mniej możliwem. Kraj mój potrzebuje spokoju".

Te słowa , z konkretną już mapą porozbiorową w tle, Paweł wypowiedział do człowieka, który dosłownie dzień po rzezi Pragi , po zaimprowizowanej kładce poszedł do obozu Suworowa i proponował mu objęcie tronu polskiego przez Wielkiego Księcia Konstantego. Wtedy Caryca na to nie pozwoliła, zakrzyknęła hurra! Warszawa nasza! Po czym oddała ją Prusakom, bo miała ważniejsze interesy na południu. Aleksander miał o tyle inną sytuację, wkładając na głowę polską koronę, że nie musiał niczego zabierać Austrii i Prusom. Ziemie Królestwa Polskiego były jego "zdobyczą" na Napoleonie ( formalnie na królu saskim ) i dzięki temu, choć też pod groźbą wojny, mógł przesunąć swoje wpływy poza Bug, tyle że nie jako Cesarstwo, a przy tym z wyraźną dla nas w ówczesnej sytuacji korzyścią.

Teraz realia są kompletnie inne. Rosja z najwyższym trudem stara się utrzymać swoje wpływy imperialne w miejscu dla nich absolutnie newralgicznym, na Zadnieprzu i Krymie, bo o Kijowie może zapomnieć. Widać zresztą całą bezradność państwa Putina, nie będącego w stanie pokonać amorficznej Ukrainy. A zatem po co Rosja miałaby naruszać linię jej rozdzielenia z Lachami, którą sama wyznaczyła przeszło dwa wieki temu , nie mając wystarczających sił do kontrolowania terytorium uznawanego za własne? Nie byłoby w tym żadnego sensu. A oni wbrew pozorom wcale nie są tacy nieracjonalni, jak nam się próbuje wmawiać. Nawet ów "car szaleniec" Paweł I i jego nieodrodny syn Konstanty, byli bardzo przenikliwymi politykami, z dysfunkcją nieumiejętności ukrywania prawdziwych myśli - w tamtych realiach zabójczą.

kelkeszos
O mnie kelkeszos

Z urodzenia Polak, z serca Warszawiak, z zainteresowań świata obywatel

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura