Zapinanie ostatnich guzików przed najważniejszą ambicjonalnie podróżą zagraniczną Donalda Tuska. Czas do wylotu do Moskwy liczony już nie w dniach, lecz w godzinach. Atmosfera polityczna w kraju gęsta od newsów. Istna kakofonia. Leci? Nie leci? Zdrowy? Chory? Chory, ale zdrowieje. Znaczy poleci? Niewykluczone, ale i nie przesądzone. Trudno się w tym wszystkim połapać zwłaszcza, że na inny temat w mediach wrzawa, jakiej dawno nie było. Herosi Zemke i Dukaczewski kontra „arcyzbrodniarz” (Ziobro) i „chory z nienawiści” (Macierewicz). Prawdziwa uwertura z crescendo i presto, a nawet stringendo. Finał już, już. Nie wiadomo tylko, w którym akcie.
Ósmy lutego. Premier wyleciał, doleciał i… wrócił. Media też wróciły. Do „normy”. Ta tzw. "norma" to teraz taki zwykły, uciążliwy szum tła. Zemke i Dukaczewski ucichli. Swoje wszak wykonali. Dali, komu trzeba do zrozumienia, że starają się jak mogą, ale wyżej d... podskoczyć się nie da. Putin już wie, że Donald Tusk w pewnych służbach nie chce lub nie potrafi przywrócić normalności. I nawarzył dla niego piwa…


Komentarze
Pokaż komentarze (2)