Bratni język bałtycki, z którym dzielimy genetykę, historię i terytoria (większość terytoriów Słowian była kiedyś bałtycka) ma zasadniczą różnicę w swojej fonetyce, a zwłaszcza słownictwie. Najbardziej zasadnicze słowo, Bóg brzmi inaczej u Bałtów. Litewski Dievas i łotewski Dievs brzmią podobnie jak łaciński Deus, albo grecki Zeus, ponieważ pochodzą od najstarszego języka białych ludzi, Indoeuropejskiego. Słowiańskie słowo na jego określenie brzmi Bóg (bogъ), z języka irańskiego, które stepowi Scytowie zaszczepili u ludności między Prypecią i Wisłą, albo w części sami je sobie przywieźli, bo genetycznie jesteśmy związani. Co więc oznaczało takie słowo u Scytów? Pomyślność przede wszystkim i szczęście, nic w temacie się nie zmieniło, bogactwo nadal pełni tą samą rolę w naszym słownictwie i błogosławieństwo. Czy nas coś łączy ze Scytami niech świadczy fakt, że kartografowie mylili Morze Bałtyckie z Czornym, obydwa określając Morzem Scytyjskim (Mare Scythicum), jeszcze w XI wieku co uczynił Adam z Bremy, któremu nie można zarzucić braku ekspertyzy, tylko odwróconą argumentację, która nie zgadza się podczas przemieszczania ludów.
Podsumowując, język słowiański ze względu na izolację zachował pewne archaiczne cechy, jak samogłoski nosowe (ę, ą), oraz inne, które sprawiają, że obcy przybysze raczej wybierają biedę u siebie niż pomyślność na terytorium PL, który opuszczają w pośpiechu..



Komentarze
Pokaż komentarze (2)