To i owo
Przez poznanie do poznania...
43 obserwujących
1136 notek
752k odsłony
  564   5

Ukraina nie przegrywa, a Rosja nie wygrywa

Ukraina nie przegrywa, a Rosja nie wygrywa

Czy to krwawy pat?

I tak, i nie…

Gra toczy się dalej na wielu planszach i wszystkie skutki trudno przewidzieć.

Zachód zachował jedność, choćby była ona nawet pozorna?

 To duży sukces!

Putin chciał finlandyzacji Europy, a dostaje poszerzenie NATO o Szwecję i Finlandię.

A Litwa bardziej jest zadowolona z gwarancji bezpieczeństwa od Polski niż Francji….

Ale się porobiło, Piłsudski przewraca się w Kaplicy św. Leonarda.

Gdyby status quo miało się utrzymać, trudno byłoby sobie wyobrazić zwycięstwo lub porażkę Rosji. Z jednej strony Rosji kończą się żołnierze, czołgi i pociski i ledwo jest w stanie zrobić jakikolwiek postęp w Donbasie, gdzie jej artyleria i siła robocza znacznie przewyższają Ukraińców.

Z drugiej strony Rosja jest zbyt duża, by można ją było pokonać obecną bronią Ukrainy, zwłaszcza że Putinowi jest kompletnie obojętna liczba ofiar, jakie jego żołnierze ponoszą w źle zaplanowanych frontalnych atakach na pozycje ukraińskie na wschodzie i południu.

 Rosja nie może przegrać tak uważa wielu polityków we Francji i Niemczech et consortes, choć głośno o tym nie mówią.

Administracja Demokratów i Joe Biden wsparty przez wielu Republikanów prowadzi dość ciekawą grę dyplomatyczną przymuszającą partnerów z Niemiec i Francji do lojalności wobec zasad Zachodu. Widzę tu rękę Antonego Blinkena.

Dzięki namowom Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii może i Polski (w UE uważano Polskę za partnera drugiej kategorii, to USA nadało podmiotowość Polsce), ciężka broń, którą Zachód obiecał dostarczyć, będzie teraz musiała zostać dostarczona, a terminy prawdopodobnie zostaną przyspieszone.

Ta broń, a zwłaszcza amerykańska broń „pożyczkowo-dzierżawowa” (termin z Kongresu USA) powinna przechylić szalę na korzyść Ukraińców.

 Ukraina przecież nie przegrywa, ale nie może też pokonać Rosjan swoimi obecnymi możliwościami. Gdy broń dotrze w znacznej liczbie, Ukraina jest wstanie, wypchnąć Rosjan z terytoriów zajętych po rozpoczęciu wojny 24 lutego.

Powiem tylko, że w pakiecie jest jedna niespodzianka z której generał Wałerij Fedorowycz Załużny  powinien być zadowolony. To prezent od „przyjaciół” i powinowatych prezydenta Zełeńskiego z USA.

Oczywiście planowana ukraińska kontrofensywa, która ma rozpocząć się późnym latem, nie będzie bułką z masłem jak mówią w Polsce i Izraelu. Straty po obu stronach będą wysokie.

Ja osobiście liczę na sukcesy Ukraińców w południowych prowincjach Chersoniu i Zaporożu.

 Nawet przy bardzo minimalnej liczbie zachodnich broni, ukraińskie siły zbrojne zdołały obecnie pokonać dwie linie obrony wokół Chersoniu i są teraz w zasięgu wzroku miasta. Jeśli zdobędą miasto przed generalną kontrofensywą, będą mogli odciąć wodę na Krym, zniszczyć most lądowy i znaleźć się w zasięgu uderzenia floty czarnomorskiej zaparkowanej w Sewastopolu. Utrata Chersonia byłaby poważną stratą strategiczną dla Rosji; zdobycie ługańskich czy nawet donieckich prowincji tylko zaspokoiłoby potrzebę autoafirmacji Putina jako wielkiego zbieracza ziem.

Teraz może kilka słów o wojnie gospodarczej Zachodu z Rosją….

„W tej chwili żadna ze stron nie wygrywa wojny gospodarczej, jeśli celem wojny gospodarczej w krótkim i średnim okresie jest wywołanie ustępstw politycznych ze strony przeciwnika” – twierdzi Chris Miller, profesor w Tufts University Fletcher School Prawa i Dyplomacji.

 „Żadna ze stron nie przygotowuje się do oferowania ustępstw. W tym sensie jest to sytuacja patowa”.

Grupa Siedmiu przywódców (G-7) przygotowała w ten weekend plan ograniczenia ceny rosyjskiej ropy, co jest kolejną próbą osłabienia kluczowego elementu trwałości finansowej Rosji: pieniądza naftowego.

Dlaczego to ma znaczenie: ciągła eskalacja G7 jest cichym przyznaniem się, że wysiłki zmierzające do ekonomicznego odizolowania Rosji były niewystarczające, aby odciąć przepływ gotówki pomagającej sfinansować wojnę prezydenta Władimira Putina.

Pomimo pewnych wysiłków zmierzających do ograniczenia zakupów rosyjskiego eksportu energii, gwałtownie rosnące ceny ropy i gazu same w sobie, będące reakcją na inwazję przelały fundusze do rosyjskiej kasy państwowej. Nadwyżka na rachunku obrotów bieżących Rosji, najszersza miara handlu międzynarodowego tego kraju potroiła się w tym roku do ponad 110 miliardów dolarów, co stawia ją na rekordowym poziomie. Boom dochodowy wzmocnił krajową walutę i ustabilizował inflację. To z kolei pozwoliło bankowi centralnemu ograniczyć awaryjne podwyżki stóp procentowych, które wprowadził na początku wojny.

Istota sprawy...

Nie oznacza to, że rosyjska gospodarka jest silna. Ekonomiści spodziewają się, że w tym roku skurczy się on aż o 10%, głównie z powodu załamania wydatków konsumenckich. Innymi słowy, ciągła sprzedaż ropy pomaga Rosji zapłacić za wojnę. Ale standard życia Rosjan szybko spada. Ale nie tylko Rosjanie odczuwają skutki wojny gospodarczej. Główni zwolennicy Ukrainy w Europie i USA teraz stoją w obliczu gwałtownie rosnących cen energii i żywności związanych z skutkami wojny, a dokładniej z sankcjami Zachodu.

 To zepsuło nastroje społeczne i podważyło poparcie dla przywódców. W Wielkiej Brytanii premier Boris Johnson, znajduje się w niebezpiecznej sytuacji politycznej po tym, jak został osłabiony licznymi skandalami i kryzysem kosztów utrzymania. Rząd nowego kanclerza Niemiec Olafa Scholza rozpoczął przygotowywanie ludności niemieckiej do racjonowania gazu ziemnego, Rosja jest jego głównym dostawcą w obliczu ryzyka, które skończą się tej zimy.

 Jego oceny aprobaty spadają.

W USA prezydent Joe Biden zmaga się z rekordowo niskimi nastrojami konsumentów – lustrzanym odbiciem rekordowo wysokich cen benzyny i krachu na giełdzie, co może oznaczać katastrofę dla Demokratów w nadchodzących wyborach śródokresowych. Aprobata Bidena jest rekordowo niska.

 Czy wielkie demokracje świata rozdarte wewnętrznymi podziałami mogą stworzyć jednolity front, by odeprzeć Putina, niezależnie od tego, która partia ma władzę?

USA sobie poradzi, a UE…

UE w sprawie gazu może liczyć na Izrael...

 Analitycy, tacy jak Gerard DiPippo z Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych, mówią, że jeśli sojusznicy mogą utrzymać poparcie dla Ukrainy w obliczu inflacji, to mają wyraźną przewagę. „Na dłuższą metę sytuacja Rosji jest tragiczna”, mówi DiPippo Axiosowi. Dodaje, że w perspektywie krótko- i średnioterminowej Putin „może mieć możliwość złamania sojuszu, zwłaszcza jeśli ceny wzrosną. Ale ogólnie rzecz biorąc, Rosja jest w trybie powolnego odpływu”.

Mam nadzieję, że nadchodzą lepsze dni dla Ukrainy i Świata.


...

Lubię to! Skomentuj38 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale