To i owo
Przez poznanie do poznania...
45 obserwujących
1173 notki
783k odsłony
  465   1

Alan Dershowitz o nalocie na posiadłość Donalda Trumpa

Alan Dershowitz o nalocie na posiadłość Donalda Trumpa

Profesor Alan Dershowitz stracił przyjaciół, broniąc Donalda Trumpa, zarówno formalnie w procesie impeachmentu, jak i bardziej rutynowo jako ekspert.

W tym tygodniu FBI dokonało nalotu na dom byłego prezydenta Donalda Trumpa na Florydzie w Mar-a-Lago. Oparli swój nalot na rzekomym uzasadnieniu, że podejrzewali Trumpa o niewłaściwe obchodzenie się z tajnymi informacjami, zabieranie do domu materiałów przeznaczonych dla archiwów narodowych: według The New York Times, przeszukanie „wydawało się koncentrować na materiałach, które przywiózł ze sobą Trump  do Mar-a-Lago... Te pudła zawierały wiele stron tajnych dokumentów. Trump szybko zareagował oburzeniem: „Po pracy i współpracy z odpowiednimi agencjami rządowymi ten niezapowiedziany nalot na mój dom nie był ani konieczny ani właściwy. Taki atak mógł mieć miejsce tylko w zepsutych krajach Trzeciego Świata. Włamali się nawet do mojego sejfu !"

Dershwitz uważa, że Merrick Garland miał większy wybór jako prokurator generalny USA niż wtargnięcie do domu byłego prezydenta i prawdopodobnego kandydata na prezydenta.

Dlaczego nie wezwał najpierw o dostarczenie do sądu dokumentów, o których mowa, jeśli rzeczywiście taki był prawdziwy cel tego nalotu?

Decyzja Departamentu Sprawiedliwości o przeprowadzeniu porannego nalotu na pełną skalę na dom Donalda Trumpa w Mar-a-Largo nie wydaje się uzasadniona w oparciu o to, co wiemy na tym etapie.

 Jeśli prawdą jest, że podstawą nalotu było rzekome usunięcie przez byłego prezydenta tajnych materiałów z Białego Domu, stanowiłoby to podwójny standard sprawiedliwości. Nie było nalotów, na przykład, na domy Hillary Clinton lub byłej doradczyni ds. bezpieczeństwa narodowego w administracji Clinton, Sandy Berger, w związku z podobnymi zarzutami niewłaściwego obchodzenia się z oficjalnymi dokumentami w niedawnej przeszłości.

 Wcześniejsze naruszenia ustawy o metrykach prezydenckich były zazwyczaj karane grzywnami administracyjnymi, a nie postępowaniem karnym…

 Być może istnieją uzasadnione powody, by zastosować inny standard do postępowania wobec Trumpa, ale na tym etapie nie są one oczywiste.

Bardziej odpowiednim działaniem byłoby wydanie przez wielką ławę przysięgłych nakazu sądowego w sprawie wszelkich zajętych pudeł z materiałami oraz otwarciem prywatnego sejfu Trumpa. To dałoby prawnikom Trumpa możliwość zakwestionowania wezwania z różnych powodów, że niektóre materiały nie zostały sklasyfikowane, że poprzedni tajny materiał został odtajniony przez Trumpa, że inne dokumenty mogą być objęte różnymi przywilejami, np. wykonawczy lub prawnik-klient.

Jednym z powodów przeprowadzenia rewizji byłoby zapewnienie zachowania zapisów. Kilka dni przed nalotem krążyły doniesienia (celowe plotki) o Trumpie zapychającym toalety Białego Domu przez spłukiwanie dokumentów, zamiast zatrzymywania ich w PRA.

 Trump temu zaprzecza.

 W tym przypadku nikt nie twierdził, że Trump niszczył akta, a przynajmniej przez ostatnie kilka miesięcy negocjował ich status. Poza tym, jak zauważa Dershowitz, Trump znajdował się tysiąc mil stąd w czasie, gdy FBI doręczało nakaz i przeprowadzało rewizję.

 Przeszukania i konfiskaty powinny być stosowane tylko wtedy, gdy wezwania do sądu są ignorowane, nieodpowiednie ze względu na ryzyko zniszczenia dowodów.

 Należy zauważyć, że sam Trump znajdował się w odległości 1000 mil, gdy doszło do przeszukania i zajęcia przez FBI. Byłoby zatem niemożliwe, aby zniszczył wezwany materiał dowodowy, zwłaszcza, gdyby wezwanie wymagało natychmiastowego przedstawienia. Gdyby on lub ktokolwiek inny zniszczył dowód, który był przedmiotem wezwania do sądu, byłoby to o wiele poważniejszym przestępstwem, niż wydaje się sugerować nakaz przeszukania.

 Jest mało prawdopodobne, aby istniały podstawy, aby sądzić, że poszukiwano nakazu przeszukania z powodu uzasadnionej obawy, że wezwane dowody zostaną zniszczone. To nie brzmi, jakby Departament Sprawiedliwości był zaniepokojony zniszczeniem dokumentów.

To jeden z powodów, argumentuje Dershowitz, że ten nalot wydaje się być zbyt agresywny i potencjalnie „niesprawiedliwy”.

Neutralną, obiektywną sprawiedliwość należy nie tylko czynić, trzeba jej postrzegać. Dla gorliwych nienawidzących Trumpa wszystko, co zrobiono Trumpowi, jest uzasadnione. Dla gorliwych miłośników Trumpa nic, co mu zrobiono, nie jest nigdy usprawiedliwione. Jednak dla większości umiarkowanych, rozważnych Amerykanów nalot Departamentu Sprawiedliwości prawdopodobnie wydaje się, przynajmniej w tym momencie – być niesprawiedliwym lub niepotrzebnie konfrontacyjnym.

Wydaje się to szczególnie prawdziwe, gdy, jak podkreśla Dershowitz: — Merrick Garland i Christopher Wray mieli do dyspozycji potencjalnie skuteczną i znacznie mniej konfrontacyjną opcję.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka