Stereotyp złego rodzica po rozpadzie związku to mężczyzna, który nie płaci alimentów i kobieta, która złośliwie utrudnia kontakty ojca z dziećmi. Tyle że te stereotypy są krzywdzące dla niemałej grupy rodziców, ponieważ nie każdy rodzic zalegający ze świadczeniami pieniężnymi na dziecko to ojciec - alimenciarz (wśród zalegających zdarzają się też matki) oraz nie każdy rodzic izolujący bezpodstawnie - czyli bez udowodnionej przemocy - drugiego rodzica od dziecka to matka (alienatorami bywają też ojcowie).
Sprawy o alimenty i zapewnienie kontaktów z dziećmi rodzicowi, który z nimi nie mieszka, najczęściej toczą się latami - aż rodzice dzieci nieodwracalnie znienawidzą się i najbardziej straci na tym dziecko. Mimo że mechanizmy, argumenty i dowody przedstawiane sądom w tych sprawach są na tyle podobne, iż sędziowie nie powinni mieć kłopotu w sprawnym rozpoznawaniu stanowisk stron.
Trzy proste zasady zmieniłyby wiele:
1. Oprócz alimentów w formie przelewów na konto tzw. rodzica pierwszoplanowego warto przywrócić tzw. alimenty "w naturze".
2. Należy zapewnić dziecku i rodzicowi bezpośrednie swobodne kontakty, jeśli sędzia nie dysponuje dowodami wysoce uprawdopodobniającymi postępowanie rodzica zagrażające w poważny sposób zdrowiu lub życiu dziecka.
3. Pomówienia i fałszywe oskarżenia przedstawiane sądom w sprawach rodzinnych powinny być ścigane i karane "z urzędu" - czyli automatyczne (zamiast wymagać od strony poszkodowanej zakładania odrębnej sprawy sądowej - jak to jest obecnie).
Więcej na ten temat w podcaście na You Tube:
Problemy te były poruszane w kampanii wyborczej tylko przez nielicznych kandydatów do parlamentu (z różnych ugrupowań). Czy znajdzie się wreszcie grupa posłów, która ponad podziałami partyjnymi zdecydowanie zajmie się wyzwaniem, jakim jest ta poważna kwestia społeczna?
Rafał Osiński




Komentarze
Pokaż komentarze (2)