Forsując Józefaciuka na posła - a najpierw torując jego telewizyjny program w TVN (koicydencja czasowa była zaskakująca) - ówczesna Platforma najprawdopodobniej liczyła, że Józefaciuk będzie ciekawą kolorową maskotką. Jednak skoro łódzki poseł zaczął wychylać się z własnym zdaniem, szybko doświadczył, co oznacza życie polityka.
Józefaciuk nie należy do moich idoli, natomiast doceniam jego walkę o prawa rodziców bezpodstawnie alienowanych od dzieci. Natomiast o czym - jak o czym - ale o szkolnictwie to Józefaciuk ma spore pojęcie, ponieważ wiele lat pracował jako nauczyciel i kierował też szkołą w roli dyrektora; i to naprawdę niełatwą szkołą. Jego doświadczenie okazało się jednak przeszkodą, gdyż w sejmie wcale nie chodzi o logiczne zmiany, lecz o przepychanie pomysłów kierownictwa określonego resortu; bez głosów rozsądku praktyków. Czyli to zamordyzm.
Na znak protestu wobec usunięcia z Komisji Edukacji i Nauki, Józefaciuk opuścił klub KO. Domyślacie się, jaki teraz będzie miał wpływ na możliwość wprowadzania jakichkolwiek zmian prawie...? Inicjatywy takich posłów mają śladowe szanse na wdrożenie w praktykę. Choć paradoksalnie postępowy przecież Józefaciuk ma postulaty realnego równouprawnienia kobiet i mężczyzn - bez hołdu dla feminizmu, a także rozsądne pomysły przeciwdziałające pobłażaniu kłamstwom w sądach rodzinnych. I z tego powodu żal wyalienowania Józefaciuka.
Rafał Osiński





Komentarze
Pokaż komentarze (3)