
Amerykanie zaznaczyli że zastanawiają się jaka będzie przyszła polityka zagraniczna Izraela gdy w Tel Aviv utworzono koalicję partyjną z Liebermanem, jako nowym ministrem obrony. Przywódca partii Yisrael Beytenu jest teraz w koalicji rządzącej.
Lieberaman został ministrem obrony po rezygnacji generała Mosze Yaalon, który odszedł z powodu braku zaufania do polityki premiera Izraela. Przed rezygnacją generał powiedział, że Izrael zgubił moralny kompas jeśli chodzi o podstawowe pytania.
Po zmianie politycznej Departament Stanu USA twierdzi, że nowy rząd jest najbardziej prawicową koalicją w historii Izraela, a wielu ministrów jest przeciw rozwiązaniu politycznemu dwa-państwa. Dlatego Waszyngton zastanawia się w jakim kierunku zmierza Tel Aviv i jaką przyjmie politykę.
Prawdopodobnie nie wszyscy rozumieją jak działa system bezpieczeństwa narodowego Izraela. Poniżej ministra obrony jest duży aparat polityczny, być może największy w Izraelu, a powyżej jest premier i rząd. A więc nie będzie nacjonalistycznego napięcia politycznego, np. minister obrony nie może wysłać lotnictwa do ataku na cel bo ma jakieś fanaberie. A więc Lieberman nie może działać według własnych zachcianek. Mówi się że Lieberman jest też pragmatystą i chociaż sam jest kolonistą w Judei, to jest skłonny opuścić swój dom aby utrzymać pokój.
Obecna deterioracja stosunków USA-Izrael wynika z tego że Obama jest liberałem, a Netanyahu to konserwatysta i oni mają bardzo odmienne podejście ideologiczne do świata i stosunków międzynarodowych.
Nowy minister nie ma doświadczenia wojskowego, dlatego jest jakieś ryzyko że małe zdarzenia mogą szybko doprowadzić do poważnego kryzysu. Lieberman nigdy nie dowodził operacją militarną, ale mówił o ponownym podbiciu strefy Gazy aby całkowicie usunąć Hamas. Wygląda na to że Lieberman nie zastanawia się zanim coś powie.
Polityka USA wobec Izraela nie zmieni się zbytnio, bo przecież Amerykanie popierają inne kontrowersyjne i wręcz dyktatorskie reżimy.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)