30
BLOG
Przepraszam, ale...
To mój pierwszy wpis, więc należało by się przywitać. Zatem witam... Po tym rozbudowanym i wyczerpującym wstępie możemy przejść do rzeczy. Zapraszam do lektury. Muszę przyznać, iż postawa posła Kurskiego, zaprezentowana przez niego po zapoznaniu się z wyrokiem warszawskiego sądu okręgowego, podziałała na mnie niezwykle budująco. Naprawdę. Z sali sądowej pan poseł wyszedł uśmiechnięty od ucha do ucha. Kompletnie wydawał się nie przejmować tym, że musi przeprosić Tuska i PO na łamach "Gazety Wyborczej", "Rzeczpospolitej" a także przesłać specjalne oświadczenia do redakcji "Faktów" i "Wiadomości". Dobrego humoru nie zepsuła mu nawet zasądzona przez sąd kara 15 tysięcy złotych. Ba, odnoszę wrażenie, że to właśnie przymusowe wsparcie instytucji charytatywnych podziałało tak kojąco na posła PiS. Nie tyle nawet radowała go perspektywa tego, iż jego pieniądze przeznaczone zostaną na szczytny cel, co raczej fakt, że z żądanej przez Tuska kwoty 100 tysięcy złotych, musi zapłacić jedynie 15%. Kurski po zapoznaniu się z wyrokiem dokonał błyskawicznych obliczeń, z których jasno wynika, iż jest 85 tysięcy złotych do przodu. Parafrazując Andrzeja Sapkowskiego: "mieć 85 tysięcy i nie mieć 85 tysięcy to 170 tysięcy". Z rachunku tego na pierwszy rzut oka widać, że Jacek Kurski jeszcze na procesie zarobił. Dobra, przyznaje, wyliczenia są trochę pokrętne. Ale nie jestem sobie w stanie w inny sposób wyjaśnić radości Kurskiego i jego błyskotliwych komentarzy, jakimi uraczył nas po ogłoszeniu decyzji sądu. Trzeba jednak oddać Jackowi Kurskiemu, że publicznie przyznał się do błędu i przeprosił Donalda Tuska (m.in. w TVN 24; słowa te padły gdzieś pomiędzy pokazaniem widzom kilku szczelnie zapisanych świstków papieru z "dowodami" na finansowanie przez PZU kampanii prezydenckiej lidera PO, a porównaniem prowadzącego program dziennikarza do obrazu "Dama z łasiczką"). Przyznanie się do pomówienie nie przeszkodziło posłowi stwierdzić, właściwie mimochodem, iż Platforma nadal nie jest w stanie wytłumaczyć się skąd miała fundusze na swoją kampanię bilboardową. Zatem działacz PiS-u przeprosił, ale... no właśnie, pozwolił sobie wtrącić jakieś ale, zaznaczając przy tym kilka razy, że broń Boże nikogo nie chce oskarżać. Nie zarzuca on Platformie absolutnie nic, radzi jedynie dziennikarzom, żeby lepiej przyjrzeli się tej partii, bo może jednak coś ukrywać. Czasem odnoszę wrażenie, że nasi politycy są niereformowalni. Choć patrząc na to z drugiej strony, myślę, że jednak potrafią sie uczyć na własnych błędach. Za tą wypowiedź prawdopodobnie nikt Kurskiego nie oskarży. A więc pewien postęp jest. Szkoda tylko, że nie w tym kierunku, w którym wszyscy byśmy sobie życzyli.



Komentarze
Pokaż komentarze