Krzysztof.Wajhajmer Krzysztof.Wajhajmer
31
BLOG

Nie wierzyć w nic?

Krzysztof.Wajhajmer Krzysztof.Wajhajmer Polityka Obserwuj notkę 0
"Przekrój" zainteresował się blogami. Artykuł ciekawy, można przeczytać na Onecie. Jego głównymi bohaterami są czołowi blogerzy Salonu. Sylwia Czubkowska, autorka artykułu, powtarzając za innymi, nazywa blogi V władzą. Trochę przedwcześnie, choć nie ulega wątpliwości, iż "internetowe pamiętniki" (choć w stosunku do blogów politycznych nie jest to może zbyt fortunne określenie) niedługo tą pozycję faktycznie osiągną. Muszą, gdyż jest to jeden z nieuchronnych skutków postępu. Internet jest ostatecznym trumfem demokracji i wolności słowa. Wielkie słowa, których zawsze staram się unikać, lecz w tym wypadku w pełni uzasadnione. Koniec z monopolem dziennikarzy oraz publicystów na osądzanie i ocenianie rzeczywistości. Wolność słowa, do tej pory dość iluzoryczna i dostępna dla wybranych (bo co z tego, że każdy może mówić co mu się podoba, skoro nikt i tak go nie słucha?) stała się towarem powszechnym. Teraz każdy, ale to każdy (pod warunkiem rzecz jasna, że ma dostęp do Internetu i jako tako opanował podstawy pisania) moze napisać co mu się żywnie podoba. Największe idiotyzmy, kłamstwa, brednie będą powszechnie dostępne. Niby teraz jest tak samo (patrz transmisje z obrad Sejmu) ale skala staje się nieporównywalna. Witamy w XXI wieku. Monopol jest zły. W kwestii swobody wypowiedzi Internet go obalił. Jest to zjawisko którego nie da się zatrzymać (na szczęście). Stoimy przed faktem dokonanym. Teraz tylko musimy zastanowić się co dalej i dostosować się do nowej sytuacji. Niedawno, co prawda gdzie indziej, napisałem tekst o tzw. anonimowych źródłach w polityce. Zaatakowałem tam "dobrze poinformowanych polityków proszących by nie ujawniać ich nazwisk", zarzucając im, iż nie mają odwagi podpisać się pod rozpuszczanych przez nich rewelacjami. Tacy ludzie są w każdej parti- dzięki nim poznajemy mechanizmy działań ich ugrupowań i prawdziwe motywy którymi kierują się zarówo liderzy jak i szeregowi działacze. Niestety wiarygodność takich informacji pozostawia wiele do życzenia. Ci ludzie mogą mówić co tylko im ślina na język przyniesie, gdyż nie ujawniając swojej tożsamości nie mogą być pociągnięci do odpowiedzialności za świadczenie nieprawdy. Podobnie jest z blogerami. Oczywiście, anonimowość jest świętym prawem każdego internauty i nie można zmuszać kogokolwiek do ujawnienia się. Jednak patrząc na rosnącą pozycję blogów które w coraz większym stopniu wpływają na obraz rzeczywistości musimy sobie odpowiedzieć na pytanie gdzie jest granica pomiędzy prawem do zachowania w tajemnicy swojej tożsamości a zwykłym tchórzostwem, pozwalającym bezkarnie i bez żadnych konsekwencji atakować tych, których nazwiska są znane. Tę granicę musimy wyznaczyć sami. Z zalewającej nas fali komentarzy, rewelacji i opinii każdy z nas musi zdecydować, w co można wierzyć a co jest zwykłym kłamstwem, oszczerstwem czy też wybitnym przykładem niewiedzy. Co jest sądem, z którym co prawda się nie zgadzamy, ale uznajemy prawo każdego do swojej interpretacji rzeczywistości, a co jest szkalowaniem, sposobem walki lub też chęcią zabłyśnięcia, wyróżnienia się w tłumie. Jak nigdy wcześniej musimy myśleć i zdawać się na własny rozum. Jeśli chcemy zrozumieć rzeczywistości, nie mamy innego wyjścia jak tylko podchodzić do wszystkiego ze sceptycyzmem, dystansem i nieufnością. Nie trzeba od razu kwestionować wszystkiego, wystarczy zdać się na zdrowy rozsądek.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka