31
BLOG
Zamiast się cieszyć...
Przeczytałem przed chwilą wpis Pana Ziemkiewicza pt. "Mularczyk na celowniku. Oto kilka cytatów: "Jest to polemika z jedną z też mojego artykułu w „Rzeczpospolitej”, który zatytułowałem „Jak to na wojence ładnie” (gazeta z przyczyn niezrozumiałych nazwała go jakoś inaczej, nie pamiętam dokładnie, ale w każdym razie drętwo) – tezą, iż Andrzej Mularczyk, domagając się odroczenia rozprawy do czasu wyjaśnienia przez sąd, czy sędziowie, na których są w IPN teczki, nie powinni zostać wyłączeni z rozprawy, zrobił to samo, co robi co drugi adwokat, i histeryczne nazywanie tego zamachem stanu etc. jest, delikatnie mówiąc, nie na miejscu." Oczywiście, adwokaci blokują rozprawy w sądach. Robią to, by bronić swoich klientów. Pan Mularczyk nie był jednak obrońcą Sejmu, tylko jego przedstawicielem. Parlamentarzystom o ile wiem nie grożą żadne konsekwencje za uchwalanie złego prawa, więc nie musieli obawiać się kary. Nie widzę więc powodu, dla którego próbę odwleczenia rozprawy TK, można by porównać ze zwykłymi procesami sądowymi. Konsekwencje groziły natomiast obywatelom, których Parlament jest podobno reprezentantem i teoretycznie to w ich interesie powinien działać. Blokowanie rozpraw TK wybitnie w intersie obywateli nie było. "Nie czuję się kompetentny do oceniania konstytucyjności ustaw. Ale nawet okiem laika widziałem, że rozprawę zdominowała proceduralna walka o to, czy wyrok zostanie wydany przed 15 maja, czy po." Niezwykle odkrywcze spostrzeżenie. 15 maj był pewną granicą. TK usiłował rozstrzygnąc sprawę przed tym terminem, gdyż było to jedyne logiczne rozwiązanie. Sędziowie nie dopuścili by na mocy wadliwej ustawy wyciągnięto wobec kogokolwiek konsekwencje. Wypada tylko cieszyć się z szybkości z jaką TK pracował. Ta ustawa była nie do obronienia. Zdawał sobie z tego sprawę nawet rząd, czego dowodem była próba zablokowania rozprawy. Zdają sobie sprawę z tego również publicyści-zwolennicy lustracji, atakując Trybunał i broniąc postępowania Mularczyka.



Komentarze
Pokaż komentarze