Taka smutna konkluzja nasunęła mi się czytając obrońców Jaruzelskiego.
Czy komuś dawniej przyszło by do głowy że Kuklinowski może być pozytywnym bohaterem "Potopu"?
Że można postawić na głowie poczucie przyzwoitości?
Że zdrada to patriotyzm?
Że prywata to honor?
A tu przyszło żyć nam w takich właśnie czasach.
Ja jednak zostanę przy starym rozumieniu tych słów.
Dla mnie Kmicic jest i pozostanie bohaterem a Kuklinowski zdrajcą.



Komentarze
Pokaż komentarze (20)