Kolokwializm w tytule może i prostacki, ale przecież adekwatny do problemu.
A problemem nie jest ani Amber Gold, ani Plichta ani nawet Michał Tusk i jego zatrudnienie gdziekolwiek czy wysokość zarobków.
Problemem jest nieustająca potrzeba schodzącej ze sceny politycznej partii Kaczyńskiego odegrania się na tym, komu swoją klęskę zawdzięcza – na Donaldzie Tusku.
Skoro nie są w stanie ugryźć Tuska-ojca – gryzą Tuska-syna..
Śmieszne to i bardzo sezonowo-ogórkowe. Śmieszne dodatkowo przez fakt, że rozbuchany poziom histerii i wycia – jest zupełnie nieprzystający do jakości sprawy.
Śmieszne i podłe, jak podłe są pisowskie komentarze na blogu Katarzyny Tusk, gdzie gromadzi się cała nienawiść przeciwników jej ojca – co zresztą jedynie klikalność zwiększa.
Podobnie jest w przypadku rozpalonych emocji skierowanych przeciwko Michałowi Tuskowi.
Michał Tusk nie popełnił żadnego przestępstwa i nie jest o nic oskarżony.
Nie ma porównania (które jest często przywoływane) ze sprawą drugiego męża Marty Kaczyńskiej – Marcina Dubienieckiegio – przeciwko któremu toczy się postępowanie w prokuraturze o próbę WYŁUDZENIA kilku milionów złotych, a także ma na koncie co najmniej nieetyczne sprawy z pozyskiwaniem u własnego teścia – prezydenta ułaskawień, w tym dla swojego wspólnika biznesowego, skazanego za pospolite przestępstwa.
Od lat środowisko Jarosława Kaczyńskiego starało się doprowadzić do zrównania znaczenia w polskiej polityce osoby prezesa PiS z premierem i prezydentem RP.
Próby te nie mogły przynieść pozytywnych efektów – bo trzeba by upaść na głowę, by zrównać w ocenie wrzaskliwą postać populisty prezentującego postkomunistyczną mentalność – z ludźmi mającymi rzeczywiste znaczenie w polityce polskiej i europejskiej.
Nie da się zrównać postaci w wymiarze kabaretowym, odwołującej się do najniższych instynktów, nieustannie wiodącej prym we wszelkich sondażach BRAKU zaufania społecznego – z politykami uznanymi i w Polsce i poza jej granicami.
A skoro nie udaje się, to trwa nieustające wymyślanie oskarżeń, rozprowadzanie poprzez Kluby Gazety Polskiej i inne ośrodki pisowskiej propagandy plugawych paszkwili, fałszywek SBckich, odrażająch pomówień i insynuacji okraszanych karykaturami lub nawet fotomontażami zdjęć – które mieszają do końca w głowach ich odbiorców – ludzi przecież niezbyt światłych i niezbyt rozumiejących rzeczywistość.
„Dorwać małego” – ten film zafundował nam PiS na sezon ogórkowy – nie po to, by uzyskać jakiś konkret, bo konkretu żadnego uzyskać się taką sprawą nie da. Ale wyłącznie po to, by utrzymać przekonanie swoich wyznawców - że „Tusk jest brzydki, Tusk jest zły” – bo takie przekonanie Kaczyński musi dowieźć do wyborów, żeby w ogóle znaleźć w polskim i wcześniej w europejskim parlamencie, lukratywne posadki dla swoich ludzi, dla swoich PZPRowców. Nikt inny przecież na nich nie zagłosuje.
A przy okazji PiS ma nadzieję, że nacisk wywierany przez „dziennikarzy” zawdzięczających swoje stanowiska Kaczyńskiemu – może doprowadzić do tego, ze Donald Tusk zacznie się tłumaczyć, tłumaczyć swojego syna i całą sytuację. A w pogmatwanych sprawach, w których brak znamion przestępstwa – każde tłumaczenie może zostać wykorzystane przeciwko tłumaczącemu się.
Koncyliacyjność Donalda Tuska i wielokrotnie demonstrowana wola otwartego stawiania spraw i jasnego przekazu – to jest to, na to liczy PiS i Kaczyński i to chcą wykorzystać przeciwko Donaldowi Tuskowi.
Dlatego mówię Donaldowi Tuskowi – żadnych tłumaczeń , żadnych wyjaśnień. Olej to!



Komentarze
Pokaż komentarze (329)