Jakiś Kuźmiuk, jakiś Wojciechowski z Czarneckim, jakieś nicki z gatunku „ moje nazwisko nic panu nie powie”, kumple Warzechy z Faktu w Onet.pl. razem pracujący dla niemieckiego właściciela, zakompleksieńcy na forach i dowartościowujący się paranoicy, Sakiewicz z Gadowskim - toną w morzu śmieci medialnych, produkowanych na potrzeby pisowskiej propagandy – i wszystkie z nalepioną taką samą etykietką : "nienawidzę Tuska, bo zabrał władzę NASZEMU Kaczyńskiemu"..Bo zagraża biznesom dobrze usadzonej na majątku narodowym komuny, nie wiedzieć dlaczego nazywanej w złagodzonej formie: postkomuną.
„On ci mój, nasz, ten zbawiciel, geniusz strategii, panprezespremier ukochany” – wrzeszczą ciesząc się z każdego złego słowa byle kogo, byle przeciwko Tuskowi.
Oczywiście ten chłam medialny nie ma żadnego znaczenia politycznego, poza jednym: utrzymuje elektorat pisowski w nastroju bojowym – a jakoś trzeba go dowartościować i morale podtrzymać, by się nie rozlazł na boki przez czas dość długi do najbliższych wyborów w 2014 i w 2015 roku. I temu służy także rozpaczliwe podnoszenie rangi bełkotliwych wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, komicznie nazywanej „expose”.
Dzisiaj na moim blogu, komentator Bez Atu trafnie zauważył, że to jest ten sam elektorat, który kiedyś glosował na Tymińskiego. Ma rację. A nawet więcej – to jest to samo środowisko, które próbowało Polakom wsadzić na łeb Tymińskiego. Nie udało się z Tymińskim, ale udało się z braćmi Kaczyńskimi. Na szczęście, nie na długo.
Dlatego jeśli ktokolwiek chce rozważać znaczenie obecności w polskiej polityce braci Kaczyńskich, ze wszystkimi skutkami sprawowanej przez nich władzy – nie może zapominać o wcześniejszych próbach jej zdobycia, nie tylko przez Tymińskiego, ale także przez rząd Jana Olszewskiego, gdzie główne role odgrywali ludzie tego samego środowiska. Środowiska skupionego na robieniu biznesu, po cichu, w ukryciu, pod płaszczykiem uczciwości, nieskalaności finansowej, wręcz kłamstwa : „MY nic nie mamy, niczego się nie dorobiliśmy” i prezentacji ludziom tego, co chcą usłyszeć, żeby lepiej się poczuć, kiedy idą głosować, czyli: "MY SĄ antykomuniści, katolicy i patrioci"..
A nad tym wszystkich dominuje od dwudziestu lat atrybut główny i główna idea: pamiętna CZARNA TECZKA Tymińskiego, w jej bardziej współczesnym wariancie: archiwum IPN i umiejętne z niego korzystanie, nie bez pomocy właściwych ludzi na właściwych miejscach, we właściwym czasie.
Dlatego żadne wycia medialne nie zmienią sytuacji politycznej, nie zabiorą władzy rządowi PO-PSL – ale będą rozpalać emocje i głupie nadzieje głupich ludzi.
Szkoda czasu na mielenie tego chłamu.
I to jest mój komentarz do wypowiedzi Jarosława Gowina, który kilkoma trzeźwymi opiniami sprowadził na ziemię przepełnioną nienawiścią histerię i bezsensowne nadzieje środowisk pisowskich (starannie zaprezentowane przez jednego z „niezależnych” dziennikarzy, Konrada Piaseckiego w roli rzecznika PiS) na rozłam czy rozpad w PO.



Komentarze
Pokaż komentarze (129)