Kapnęli się po niewczasie, ze Boniek strzelił im gola.
Ponieważ zorganizowano opór przeciwko Koseckiemu, więc w drugiej turze, żeby nie wygrał Kosecki oddano glosy na Bońka. A Boniek natychmiast po wyborze poprosił Koseckiego by zechciał zostać wiceprezesem. I sytuację mamy taką, ze Boniek z Włoch daje nazwisko, twarz oraz doskonałe kontakty z FIFA i przede wszystkim z UEFA, a rządzić PZPN w Polsce będzie Kosecki z drugim prezesem „od pieniędzy” Eugeniuszem Nowakiem.
No i aż kilku dni trzeba było, żeby podniósł się wrzask, ze Kosecki powinien zrezygnować z mandatu poselskiego jeśli tym wiceprezesem chce być, bo to jest upolitycznienie PZPN. Komiczne to słowa, bo jest upolitycznieniem każdej firmy, każdej instytucji, jeśli jakikolwiek jej przedstawiciel, a już nie daj Boże w randze szefa tychże, jest parlamentarzystą lub pełni funkcje publiczne.
Rzecz dotyczy oczywiście wyłącznie parlamentarzystów PO – bo już PiS w zupełności nie.
Ludzie Kaczyńskiego zasiadający gdziekolwiek, zwłaszcza w prokuraturach i sądach wysyłający policję po samotne matki z dwójką dzieci, żeby je wsadzić do ciupy – upolitycznione nie są, nawet jeśli celem takich „zabaw pisowskich” jest wytworzenie w odbiorze społecznym poczucia opresji państwa Tuska wobec obywateli.
Podoba mi się ta cała sytuacja w PZPN – bo dowodzi bezsilności PiS, który jako partia szczerze PZPRowska, przez lata dbał o to, by w PZPN mocno trzymali się starzy działacze, rodem z PRL. Bo PZPN to była zabawka komuny. Zabawka przynosząca niezłe dochody.
Nic więc dziwnego, ze podnoszą wrzask i to niewątpliwie będzie temat główny dla Rymanowskiego i jemu podobnych pisowskich dziennikarzy na najbliższy tydzień co najmniej.
A my, Polacy, używając języka Kaczyńskiego możemy powiedzieć, że ODZYSKALIŚMY PZPN.
1678
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (52)