6 obserwujących
215 notek
104k odsłony
238 odsłon

"Dobrze" być ... ludobójcą,

Wykop Skomentuj12

a ściślej jego potomkiem. Uważany powszechnie za twórcę prawniczego terminu „ludobójstwo” Pan Rafał Lemkin tak charakteryzował politykę okupacyjną Niemiec w latach II wojny światowej:

„Ich (Niemców) rozumowanie wydaje się być następujące:

Wrogi naród znajdujący się pod kontrolą Niemiec musi zostać zniszczony, zdezintegrowany lub osłabiony w różnym stopniu w kolejnych dekadach. W ten sposób w okresie powojennym naród niemiecki będzie znajdował się w pozycji biologicznej wyższości względem narodów, z którymi będzie się układał. Z powodu wprowadzenia tej ludobójczej polityki, która jest dla narodu bardziej destrukcyjna niż straty poniesione we właściwej walce, po wojnie naród niemiecki będzie silniejszy od narodów podbitych, nawet jeśli niemiecka armia zostanie pokonana. Jak widać, ludobójstwo jest nową techniką okupacyjną mającą na celu wygranie pokoju, nawet jeśli sama wojna jest już przegrana”

Te nieomal prorocze słowa w niemałym stopniu tłumaczą dzisiejszą pozycję Polski i Niemiec. I jeśli nie sposób nie zgodzić się ze stanowiskiem, że współcześni Niemcy (pomijając już nielicznych, którzy mogli jeszcze być zaangażowani w zbrodnie ludobójstwa) osobiście nie ponoszą winy za czyny swoich przodków, to nie da się nie zauważyć, że są tych czynów beneficjentami.

Ta uwaga rodzi przynajmniej dwie konsekwencje. Po pierwsze, zdaje się nakładać na potomków „niemieckiego pokolenia III Rzeszy” obowiązek pamiętania o krzywdzie wyrządzonej przez nie innym narodom. Po drugie, wymaga zmierzenia się z problemem zadośćuczynienia szeroko rozumianym ofiarom niemieckich zbrodni.

Dominuje narracja jakoby Niemcy powojenne uporały się z tymi problemami. Czy na pewno? Jeśli jest ona prawdziwa to tylko w stosunku do Żydów czy państw Europy Zachodniej. Ale w relacjach z Polską i Polakami jej fałsz widoczny jest aż nadto. Zdecydowany brak dobrej woli w kwestii już nie tylko reparacji, ale zwykłej gotowości oddania ukradzionych dóbr kultury świadczy o zgodzie współczesnych Niemców na dalsze konsumowanie „owoców” (nie gorzkich jak widać) ludobójstwa.

W sferze pamięci sytuacja wydaje się być jeszcze gorsza. O ile, zdaniem niektórych polskich historyków, historiografia niemiecka rzetelnie przedstawia zagadnienia II wojny światowej, o tyle media i dzieła kultury kreują świadomie fałszywy obraz, w którym niezidentyfikowanym nazistowskim ludobójcom pomagali także Polacy. Spoistość tego przekazu wymaga by w Berlinie nie było pomnika upamiętniającego Polaków zamordowanych przez Niemców w czasie II wojny światowej. Twórcy tej narracji korzystają podwójnie: umniejszają winy swojego narodu i podważają prawo innych do stawiania się, z wszystkimi tego konsekwencjami, w roli ofiary. Trudno powiedzieć, czy inne akty „niepamięci” o sprawcach Holokaustu to świadectwa ignorancji czy celowe działania inspirowane przez środowiska niechętne Polsce i Polakom.

W obliczu tej amnezji niczym ironia brzmi napis widoczny na drogowskazach prowadzących do Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau - „Miejsce Pamięci”. Chyba czas najwyższy, by polscy politycy, poszli za przykładem Ben Guriona, i zwrócili się do Niemców słowami I Księgi Królewskiej Starego Testamentu: „Czyż nie dokonałeś mordu, a nadto zagrabiłeś?”.


Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka