32 obserwujących
127 notek
138k odsłon
9821 odsłon

Wykład Olgi Tokarczuk w pigułce

Wykop Skomentuj118

     Zaintrygowany opiniami ekspertów z lewej i prawej strony, postanowiłem sprawdzić, jakie głębokie treści miała do przekazania Nasza Wielka Noblistka w swoim sztokholmskim wykładzie.              
    Pierwsze wrażenie było takie, że cały kilkunastostronicowy referat, taki Rafał Ziemkiewicz zawarłby w kilku zdaniach, co uczyniłoby go mniej przeładowanym i bardziej klarownym. Osobną sprawą jest to, że Rafał Ziemkiewicz nie wydobyłby z siebie takich myśli nawet w stanie głębokiego upojenia alkoholowego.
    W historii swoich spotkań z literaturą miałem kilka traumatycznych przeżyć, z których jedno polegało na zanurkowaniu (za namową znajomych) w biegunkę słowną Jerzego Pilcha snującego opowieść o przeżyciach alkoholika. To jedna z jego powieści, kiedy zdrowy na umyśle czytelnik nie jest ciekaw, „jak to się skończy”, tylko „kiedy”. Trochę to niestosowne, ale uwierzcie mi: Houellebecq to przy tym igraszka.
    Druga traumą było przebrniecie przez niemal 1000 stron Opowieści Jakubowych (to już całkowicie moja wina, bo nie doczytałem, że nie chodzi tu o Jakuba Wędrowycza i skoro zacząłem, to trzeba było jakoś dobrnąć do końca).
    Po takich szczepionkach, zahartowany, mogłem bez lęku przeczytać, co ma światu do zaproponowania Nasza Wielka Noblistka.
Krzywdzące jest nazywanie pisarki grafomanką, bo pióro ma sprawne i potrafi się nim posługiwać, aby przelać na papier swoje przemyślenia. Jej twórczość kojarzy mi się raczej z wielkim, ładnie zapakowanym prezentem: odpakowujemy karton, a tam mniejszy, w tym mniejszym jeszcze mniejszy i tak dalej. Na samym końcu malutkie pudełko, a w nim kartka: „Sorry, na prezent nie starczyło już kasy, ale ciesz się opakowaniem”.
    Przechodząc do rzeczy: dla tych, którym się nie chciało czytać/słuchać wykładu Olgi Tokarczuk sporządziłem krótkie streszczenie, z głupimi (jak zwykle) komentarzami.
1. Nasza Wielka Noblistka zaczyna wykład przypowiastką, że miała matkę, która miała stare radio z pokrętłami. Kręciła tymi pokrętłami szukając Olgi jeszcze przed jej urodzeniem i znalazła, ponieważ Olga nie była postacią materialną, lecz bytem ulokowanym w wieczności, którego emanacją były fale radiowe. Młoda Olga, po odziedziczeniu magicznego radia, obracając pokrętła trafiała na różne stacje, a czasem na biały szum, który oznaczał, że przemawia do niej Kosmos. I tak, w skrócie, powstała jej wyjątkowa dusza.
(Moi rodzice też mieli takie radio, tylko, że oni kręcąc gałkami natrafiali na Wolną Europę lub Głos Ameryki. Może dlatego, że nie musieli mnie szukać w ciągłości czasoprzestrzennej i po prostu sami mnie zmajstrowali. Nie naśmiewam się z Olgi, bo każde dziecko może mieć jakieś wyobrażenia, np. o swoim nieziemskim pochodzeniu, jednak przychodzą mi na myśl słowa innej wybitnej kobiety, która twierdziła, że jak umierali Polacy, to było tak jakoś zwyczajnie, natomiast śmierć „wiecie których”, była metafizyczna)
2. Olga dowodzi, że świat jest tkaniną uplecioną z opowieści. Rzeczy, o których się nie opowiada nie istnieją, chociaż istnieją.
(To prawda. Polityk, który nie pokaże swojego ryja w telewizji, nie istnieje. Podobnie fakty nie pokazane w Faktach Po Faktach także nie istnieją)

3. Ludzie nie wiedzą jak opisać przyszłość, a nawet teraźniejszość, bo zmiany zachodzą zbyt szybko. Do opisania nowej rzeczywistości używają starych sposobów i to nie działa.
(Pani Olga delikatnie sugeruje, że łącząc gatunki jest nowatorska i ma szansę ogarnąć tą globalną układankę. Gdy połączy swe siły z Agnieszką Holland jej szanse zwielokrotniają się)
4. Każdy twórca pisze o sobie lub forsuje swój punkt widzenia próbując przekonać do niego czytelnika, nawiązać z nim silną więź. Tworzy się szum informacyjny różnych „ja’, a brakuje kogoś, kto pisałby w szerszej perspektywie, uniwersalnie.
(I tu wkracza Pani Olga, która w przeciwieństwie do innych pisarzy nie jest zamknięta w bańce, lecz ogarnia szersze horyzonty. W końcu Nobla nie dostaje się za byle co)
5. Podział literatury na gatunki jest czymś złym, bo pisarze zamykają się w swoich formach-kryminał, obyczaj, s-f, fantasy itp.
(Nie uważam się za eksperta, ale czytam rocznie ponad 100 książek i zauważyłem, że łączenie gatunków, aby opisać i zdiagnozować otaczającą nas rzeczywistość, występuje w literaturze powszechnie. Być może pani Olga zajęta pisaniem, nie ma czasu na czytanie i nie jest na bieżąco)
6. Pani Olga chwali seriale, bo mają dużo wątków, a narracja i postacie są budowane przez wiele sezonów.
(Za cholerę nie wiem, jaki to ma związek z przesłaniem reszty tekstu, ale domyślam się, że Noblistka zaliczyła ostatnio na Netflixie 9 sezonów The Walking Dead i jest pod wrażeniem. Druga wersja jest taka, że liczy na współpracę z Netflixem, więc wypada trochę posmarować. W końcu Sapkowskiemu się udało, chociaż czarnoskórzy Słowianie w Wiedźminie, to dość daleko idący kompromis twórczy)
7. Pani Olga chwali Internet za upowszechnienie dostępu do wiedzy, lecz jednocześnie widzi w nim niebezpieczne narzędzie do manipulowania jednostkami i całymi grupami społecznymi. Ma równocześnie problem z tym, że miliony ludzi publikują, co chcą, tworząc wielki wrzask, co zabija ukryty uniwersalny przekaz. Sugeruje poddanie Internetu kontroli, aby wybiły się najbardziej wartościowe treści.
(Kto to będzie oceniał, nie wiadomo. Może komisarze z Krytyki Politycznej lub Gazety Wyborczej, w przerwach między manipulowaniem dużymi grupami społecznymi)
8. Pani Olga cytuje kilku filozofów (bo tak wypada) i w sposób smutny konkluduje, że literatura jest w dzisiejszych czasach mniej potrzebna, bo wystąpiły nowe środki przekazu (zdjęcia, filmy, seriale, Internet, TV), przez co kontury opowieści zacierają się i do ludzkości nie dociera prawdziwy przekaz np. że mamy globalne ocieplenie, na morzu giną uchodźcy i łamana jest demokracja (wiadomo, gdzie). W związku z tym, ze światem jest coś nie tak, ale do nas to nie dociera.
(To, że ze światem jest coś nie tak, widać choćby po kryteriach przydzielania Literackiej Nagrody Nobla)
9. Pani Olga twierdzi, że docierają do nas jedynie fragmenty informacji, których nie potrafimy ze sobą łączyć; nie kojarzymy, że podatki mają związek z odśnieżaniem dróg, obiady z zabijaniem zwierząt, a ubrania z wyzyskiem taniej siły roboczej.
(Kojarzymy za to, że islamscy imigranci nie są fajni, rodziny nie należy niszczyć, są dwie płcie, normy chrześcijańskie są kompasem moralnym, a jedzenie mięsa nie jest zbrodnią. Na początek to wystarczy)
10. Pani Olga po raz wtóry zauważa, że świat umiera, a ludzie to bezwolne, pozwalające manipulować sobą prymitywy pozbawione głębszej duchowości.
(Sądząc po wynikach wyborów w państwach zachodnich, jest jeszcze gorzej)
11. Noblistka subtelnie daje do zrozumienia, że kojarzy fakty i ciągi wydarzeń, które prowadzą do negatywnych skutków. Robi to na przykładzie Kolumba, który odkrywając Amerykę doprowadził do zagłady tubylców, nowoczesnego rolnictwa, hodowli i upraw wszelakich. W miejsce upraw wyrosła dżungla, która rosnąc pochłonęła ogromne ilości CO2 i obniżyła temperaturę planety, co spowodowało małą epokę lodowcowa w XVI wieku. Potem jednak rozwój gospodarczy wyemitował duże ilości CO2, co spowodowało globalne ocieplenie itp. How dare you!
(Teoria chaosu deterministycznego mówi, że puszczenie bąka przez Sylwię Spurek w Brukseli może wywołać trzęsienie ziemi na Hokkaido. Nie warto tego rozwijać, ale mam wrażenie, że Pani Olga załapała się na Netflixie na „Efekt Motyla” i trochę błędnie zinterpretowała przesłanie tego filmu)
12. Pani Olga kontynuuje swoje przemyślenia nad możliwością stworzenia opowieści „uniwersalnej, całościowej, niewykluczającej, zakorzenionej w naturze, pełnej kontekstów i jednocześnie zrozumiałej”, która potrafi wyjaśnić czytelnikowi całą złożoność zmieniającego się świata.  Krótko mówiąc, pisarz miałby być czymś w rodzaju marksistowskiego Boga, patrzącego na wszystko z zewnątrz i widzącego wszystkie powiązania i kombinacje.
(Nasza Noblistka jest już blisko osiągnięcia tego stanu. Wynika to z opinii jej fanów i zainteresowanych formacji politycznych)
13. Pani Olga oznajmia, że wczuwa się w to, co pisze i identyfikuje się z postaciami stworzonymi przez siebie. Taka mała autopromocja. Liczy również na to, że to co pozostawi przyszłym pokoleniom będzie dla nich wartościowe
(Następne pokolenia dowiedzą się, że Polacy byli kolonistami, właścicielami niewolników, antysemitami, łamali demokrację i zabijali zwierzęta dla przyjemności)
14. Świat ginie (znowu!), a kryzysy klimatyczne i polityczne są winą pazernych kapitalistów i religii. Pani Olga spróbuje to naprawić.
(Powodzenia. Dobrze by się stało, gdyby wyłączyła ze swoich literackich planów naprawy świata Polskę, bo chyba damy sobie radę bez niej. Przynajmniej spróbujemy)

Wykop Skomentuj118
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura