w krainie erka
"wszędobylski propagator strachu, czyli (e)rka 1 a właściwie karawan diabła"
57 obserwujących
2274 notki
2172k odsłony
  414   5

Pieprzówka



A gdy już masz drzewo, dom i syna
wtedy wreszcie musi przyjść ten pierwszy raz.


Pieprzówkę nastawiłem. Pierwszy raz.


Najprostsza do zrobienia i prawdopodobnie najtańsza nalewka.


Cztery testowane warianty: do 0.5l najzwyklejszej czystej wódki dodałem
1 łyżkę stołową świeżo, grubo zmielonego czarnego pieprzu,
lub 1 łyżkę pieprzu + 1 łyżkę miodu (akurat trafił się wielokwiatowy),
lub 1 łyżkę pieprzu + 1 łyżkę cukru,
lub 1 łyżkę pieprzu + 1 łyżkę cukru po stopieniu/skarmelizowaniu.

Nie bawiłem się w dodawanie kolorowego pieprzu, ziela, papryki itd.

Przepis: mieszamy i zostawimy w szafce.
(piszo na dwa tygodnie, ale nie piszo dlaczego na tak strasznie długo).  
co pewien czas mieszamy i po tygodniu próbujemy.


Obserwacje:


-  Już po jednym dniu w każdym przypadku, w każdej z czterech butelek śliczny, złoto-miodowy kolor maceratu. Nieklarowny. Wszędzie ten sam odcień. Na oko nieodróżnialne. Po zakończeniu macerowania będzie test smakowy czy jest sens sączyć, czy wystarczy tylko zdekantować.

Barwa jest sporym zaskoczeniem. Nie raz nastawiałem pigwówke. Z nieporównywalnie większej ilości „cytrynek” (prawie kilogram/litr) + cukier/miód, no i na spirytusie. Nigdy nie otrzymałem
tak intensywnej barwy, sięgającej starego złota/mosiądzu, niemal brązu.  


-  Smak-test po tygodniu: nie ma efektu cukru/miodu – pomijając pierwsze 2-3 sekundy wrażenia identyczne (a podobno miało być słodko na końcu). Czysto-pieprzne wrażenia słodyczą nieskalane, utrzymujące się przez kilkanaście minut. Czyli te dosładzania to zawracanie głowy. Marnowanie miodu. A może po wszystkim dosłodzę bardziej.. zobaczymy


-  W każdym z czterech testowanych przypadków po prostu pycha. Bardzo długo trzyma.
Smak pieprzu w ustach nie daje się łatwo wypłukać ani herbatą ani wódką
(wódka smakuje jak woda bez ankoholu..).




Podsumowanie:

Mam dwa litry spieprzonej czystej  :)))
(i nie wiem, czy nie będę musiał tego smakołyku rozcieńczać. czystą.)

Przepis na nalewkę banalny: kup pół litra, wsyp łyżkę świeżo zmielonego pieprzu. koniec.
Trzy minuty pracy, parę dni czekania.. Efekt: piorunujący, naprawdę warto.
Już to wiem mimo ze dopiero półmetek, dopiero tydzień macerowania minął.

Pewnie mam chamskie podniebienie. Będę musiał z tym jakoś żyć.. pewnie tak jak dotychczas.
W każdym razie pieprzówka robi dobrze. Dobrze robi na gardziołko (wypala wszystko,
wirusy nie mają szans), na brzuszek (grzeje + dobrze, zdrowo się beka) i na resztę (..).

Polecam zatem nie tylko dla przyjemności, ale i dla zdrowotności.

No i na koniec słowo o ekonomii: w osiedlowym pieprzówkę widziałem. Bezbarwną.
Za ponad 50zł za połówkę.  Kogoś zdrowo popieprzyło.












https://youtu.be/qfMni3F4Jlw?list=PL5BCAAF677B7E3EEF




-

Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale