Robert Leszczyński Robert Leszczyński
120
BLOG

Cnota "trochę stracona"

Robert Leszczyński Robert Leszczyński Polityka Obserwuj notkę 0

 "Wystarczy że człowiek wyjedzie, spuści ten cały bałagan na chwilę z oka i od razu afera!” – pomyślałem mocno nieskromnie.

 Środa, 6. rano, (samolot wylądował godzinę temu) a ja zamiast spać siedzę, oglądam TVN24 i oczom nie wierzę. Wiadomo, że po wejściu do domu od razu telewizję się włącza, zwłaszcza że „tam” przez tydzień miałem w hotelu tylko TV „Puls” (to się nazywa zrozumienie Islamu dla innych religii!).

 Po tym wszystkim „nic nie będzie już takie same” – pomyślałem. Skoro nawet Tomasz Wołek TAKIE ostre i potępiające sądy wygłasza, to mokra plama z PiS-u nie zostanie i szyderczy śmiech pokoleń. Dlaczego? Ano dlatego, że jak się wybiera dla partii TAKĄ nazwę, to przyjmuje się na siebie specjalne zobowiązanie. Nawet ja, choć poglądy mam, najoględniej mówiąc, mało „kaczyńskie”, pomyślałem, że w polskiej polityce pojawiła się nowa jakość. To tak, jakby członkowie tego ugrupowania publicznie przyjęli na siebie specjalne zobowiązania i musieli im sprostać, jeśli nie z wewnętrznych pobudek moralnych, to już choćby z lęku przed hipokryzją, samoośmieszeniem, szyderstwem wrogów i gniewem tych, którzy na te „śluby czystości” dali się nabrać. Że innym partiom różne „afery starachowickie” uchodzić mogą („bo myśmy się przecież zmienili!”), ale nie „rewolucjonistom moralnym”. Bo w ich przypadku wszystko jest jakby bardziej „zerojedynkowe”, bardziej czarno-białe. Nie można wszak kryształowego wazonu „trochę potłuc”, bo on nie pęka, ale się w drobny mak rozsypuje. Nie można łańcucha „trochę zerwać”, a napompowanego balonika „trochę przekłuć”. Nie można wreszcie cnoty „trochę stracić”.

 Teraz jest więc pora i na hipokryzję, i samoośmieszenie, i szyderstwa wrogów i wreszcie gniew tych, którzy na te „śluby czystości” dali się nabrać, z niżej podpisanym włącznie.

I myślicie że dobrze mi z tym? Że siedzę i ręce zacieram z radości, że cała Polska widziała jak „dziewica” w pokoju hotelowym z „ludźmi o marnej reputacji” nie tylko się zadawała, ale ich swoim zepsuciem na głowę biła? Nie. Bardzo jest mi z tym niedobrze. Nie dlatego, że dałem się nabrać, ale dlatego, że zdałem sobie sprawę jak bardzo CHCIAŁEM DAĆ SIĘ NABRAĆ i jak brutalnie mnie rozczarowano.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka