22 obserwujących
503 notki
271k odsłon
  1466   5

Do blogerów: ratujmy salon24.pl!!!

stoimy pod scianą..
stoimy pod scianą..
Nie będę pisał do Unesco, choć uważam, ze należy poruszyć wszystkie struny, by uratować ten cenny zabytek blogosfery polskiej.

Salon24.pl – polski serwis informacyjno-blogowy, na którym pisać i komentować może każdy zarejestrowany użytkownik. Właścicielem serwisu jest Sławomir Jastrzębowski.

Salon24 uruchomiono 16 października 2006 r. Blogi założyli tu znani publicyści i zwykli użytkownicy internetu, którzy mogli odtąd na równi z dziennikarzami komentować bieżące wydarzenia. Założyciele serwisu – dziennikarskie małżeństwo Bogna Janke i Igor Janke – w marcu 2007 r. za stworzenie witryny zostali nominowani do Nagrody im Dariusza Fikusa w kategorii Wydawca.

Serwis Salon24 podaje, że jest na nim zarejestrowanych 25 tysięcy blogów i 76 tysięcy użytkowników. W styczniu 2019 r. serwis miał prawie 960 tys. unikalnych użytkowników i odnotował prawie 4,5 mln odsłon. Teksty publikowane w Salon24 dotyczą takich tematów jak polityka, gospodarka, społeczeństwo, sport, kultura, technologie, zdrowie.

Tekst Igora Janke Nieznośna szybkość bloga – o Salonie24 (opublikowany w „Rzeczpospolitej”, „Plus Minus”, 10–12.11.2006 r.) był jednym z tematów egzaminu maturalnego z języka polskiego 5 maja 2008 r.

W 2010 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński po katastrofie smoleńskiej w Salon24 po raz pierwszy zabrał publicznie głos i rozpoczął swoją kampanię prezydencką. W 2011 r. Prezydent USA Barack Obama podczas swojej podróży po Europie udzielił tylko jednego wywiadu – właśnie serwisowi Salon24.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Salon24.pl

Jakoś przed wizytą prezydenta Obamy Igor Janke „poczuł” misję i stworzył think tank „Instytut Wolności” tam przenosząc swoją aktywność i część funduszy, które zdobyliśmy jako salon24.pl od UE w ramach dotacji. Tak a’propos nie mogłem nic znaleźć na temat dotacji dla salon24 od Unii Europejskiej w roku 2011, hm.. reszta tych funduszy była przeznaczona na rozwój portalu, co zaczęło być widoczne prawie natychmiast. Po odejściu Igora Wielką Szefową została Bogna Janke, która w przeciwieństwie do swojego męża blogerką raczej nie była.

Przed transfuzja z UE salon24.pl wyglądał tak:

https://web.archive.org/web/20130206085359/http://www.salon24.pl/

Po transformacji dokonanej w latach 2013 – 2017 ze starego salonu24.pl nie zostało w zasadzie nic… oprócz owych 25 000 blogów zapełnionych mniej lub bardziej niezadowolonymi blogerami, w tym również blogów opuszczonych, czy porzuconych. Tak tak, jest różnica między blogiem porzuconym, a opuszczonym.. chodzi o jedną z kolejnych transformacji, kiedy do zalogowania potrzebna było blogerowi konto na fb, by po kilku miesiącach Wielka Szefowa lekko przerażona spadającą aktywnością portalu, nie zaniechała owej inwigilacji przy użyciu Facebook, bon i oto pojawiły się blogi opuszczone „fb”. Byli również komentatorzy, którzy potrafili się pięknie różnić, ale bez robienia takiego bydła i chlewu, jak teraz. Było ich razem z blogerami (notkowcami) jakieś 100 000 (sic!), i to była armia klikaczy, która zwabiła reklamodawców. Niestety i oni zaczęli masowo odchodzić, bo forma kolumny komentarzy również uległa wyraźnym zmianom, kiedyś komentator miał swój blog tylko z komentarzami, ale w dość długiej kolumnie, nie to co teraz…

zresztą, jak ktoś chce to może sobie poszukać więcej tych utraconych rzeczy,

Za to zyskaliśmy wszechobecną reklamę (bez Addblocka ani rusz) i to był największy szok, kiedy przeczytaliśmy specjalny Newsroom Bogny Janke o konieczności zdobywania jak największej ilości reklamodawców.

W wytłumaczeniu otrzymaliśmy powód jakże ludzki, czynsz jest drogi, a portal musi się rozwijać, i Wielka Szefowa jest w zasadzie wolontariuszką, bo kasy tyle co kot napłakał, chyba ze Unia znowu rzygnie trochę kasy.

Skoro tak, to osobiście nie dziwie się Bognie Janke, ze „poszła w politykę”..

Po tych wszystkich rewolucjach i transformacjach zostało około 20 000 blogerów i 65 000 zarejestrowanych komentatorów, a potem przyszła pandemia i ten list:

https://www.salon24.pl/u/bognajanke/1131736,salon24-ma-nowego-wlasciciela#comment-20696587

Pozwolę sobie zacytować ten pożegnalny list w całości:
Salon24 ma nowego właściciela

Po ośmiu latach mój czas w Salon24 dobiega końca. Sprzedałam portal Sławomirowi Jastrzębowskiemu.

W 2013 roku przejęłam zarządzanie spółką i portalem od Radosława Krawczyka, który był jego pomysłodawcą i współzałożycielem. Wspólnie z moim mężem – Igorem Janke – prowadzili go przez siedem lat. Teraz, po kolejnych ośmiu, przyszedł czas na zmianę.

Przekazuję Salon24 w profesjonalne ręce. Sławek Jastrzębowski zostaje właścicielem spółki, a Piotr Paciorek nowym szefem portalu. Obaj są doświadczonymi dziennikarzami i mają ciekawy pomysł na rozwój. Znów będzie się działo.

Wiem, że informacja o zmianie właściciela może być dla wielu z Państwa zaskoczeniem i budzić obawy. Proszę o cierpliwość. Przekazuję Salon24 w dobre ręce i jestem przekonana, że portal będzie się rozwijał. Warto tu nadal być i korzystać z możliwości publikowania.

Salon24 w tym roku skończy 15 lat. Ma już swoje miejsce nie tylko na polskim rynku mediów, ale też dokumentuje część polskiej historii. Blogi prowadzili tu m. in. urzędujący wicepremier polskiego rządu, rzecznik praw obywatelskich, czynni politycy, ministrowie, aktywni posłowie, znani publicyści. Wywiadu Salonowi 24 udzielił amerykański prezydent i jego konkurent w wyborach. Ale przede wszystkim pisało tu i pisze wielu fantastycznych blogerów. Niektórzy z nich z czasem stali się gwiazdami sieci.

Gdy w 2006 roku uruchomiliśmy Salon24, był wydarzeniem na rynku medialnym. Otworzył pole debaty publicznej dla wszystkich. Igor zaprosił do prowadzenia blogów w Salonie24 znanych dziennikarzy, którzy często różnili się poglądami o 180 stopni i publikowali tu pomimo to. Rzecz, którą trudno dziś sobie wyobrazić. Ale najważniejsze było to, że Salon24 dał możliwość uczestniczenia w debacie wszystkim, nie tylko dziennikarzom, nie tylko tym znanym, ale każdemu z nas. Każdy mógł założyć blog, przedstawiać swoje poglądy i dyskutować na równi ze znanymi publicystami.

To był strzał w dziesiątkę. W przestrzeni medialnej zdominowanej przez jedną opcję światopoglądową brakowało głosu drugiej strony. Do głosu doszli ci, którzy byli dotychczas wyłączeni z debaty publicznej. Salon24 stał się pierwszym polskim portalem społecznościowym. Blogerzy zżyli się ze sobą, spotykali się w realu, a Igor z Radkiem raz w roku organizowali – z okazji urodzin Salonu24 – spotkania blogerów, na które zapraszali znanych polityków i publicystów. Powstała prawdziwa, wielka społeczność ludzi przejętych sprawami publicznymi. To była kwintesencja debaty publicznej w najlepszym wydaniu.

Gdy w 2013 roku przejęłam portal, rynek wyglądał inaczej, portal miał już wielu konkurentów z silnym zapleczem finansowym. Za Salonem nie stał żaden koncern medialny ani siła polityczna. Pozostaliśmy niezależni. Poprowadzenie portalu w tej sytuacji było dla mnie dużym wyzwaniem. Jednak Salon24 utrzymał się na rynku. Portal został zmodernizowany, ma duży potencjał do rozwoju, jest prowadzony profesjonalnie. Dziś potrzebuje nowej energii. Wierzę, że Sławek Jastrzębowski wspólnie z Piotrem Paciorkiem mu ją dadzą.

Salon24 jest moim trzecim dzieckiem. Mam dwóch dorosłych synów i tego właśnie medialnego nastolatka, który – tak jak moi synowie – rwie się do nowych wyzwań i doświadczeń. Jako matka wiem, że młodych należy w tym wspierać, a nie ograniczać. Gdy Salon24 się urodził, opiekowałam się nim jak bobasem. Znajomi pamiętają mnie z tamtego okresu z laptopem na kolanach na spotkaniach towarzyskich, na parkingach podczas przerw w podróży, czy czekającą z nim na dzieci w przedszkolu. Patrząc dziś z perspektywy pandemii, byłam pionierem pracy zdalnej w Polsce.

Pozostanę w Salonie24 jeszcze przez jakiś czas, aby przekazać go płynnie w nowe ręce, wspierać wiedzą i doświadczeniem, a także by być tu dla Państwa w okresie zmian.

Bardzo dziękuję za te osiem lat moim Pracownikom i Współpracownikom, Blogerom, Komentatorom i Czytelnikom Salonu24. Rozstaję się z portalem po piętnastu latach bycia jego współwłaścicielem, a przez ostatnie osiem także szefem spółki i portalu. To był czas ciężkiej pracy, bardzo dużo się tu nauczyłam. Mam ogromną satysfakcję z tego, że portal jest z nami i z tego, co udało się osiągnąć. Dziś przekazuję Salon24 w dobre ręce i życzę mu jak najlepiej.

Opublikowano: 3 maja 2021, 08:56

© Artykuł jest chroniony prawem autorskim.

Myślę, ze nie naruszyłem prawa autorskiego cytując notkę Bogny Janke w całości.

Wracam do meritum, czyli do szukania drogi ratunku dla Salon24.

Kluczem do sprawy są oczywiście zamiary nowego właściciela portalu pana Jastrzębowskiego wobec Salon24. Nie znam ich i myślę, że większość miejscowych blogerów ich nie zna, jeśli się mylę, to proszę o link do owej ważnej informacji. Zacytuję tu fragment listu: „Znów będzie się działo”. Niestety nic się nie dzieje..a tymczasem mam pakiet propozycji, co do naszej dalszej aktywności blogerów i komentatorów na portalu Salon24, która pomoże uratować to medium.

Jak zapewne państwo zauważyliście przez ten rok rządów nowego właściciela, pan Jastrzębowski nawet nie udaje blogera. Jest dziennikarzem, ale nie blogerem, w związku z tym bloga nie założył. Sprawa następna, to oczywiście zaskakująco duża ilość notek redakcyjnych, sygnowanych tylko inicjałami autorów. Dalej mamy koszmarne redagowanie owych notek; tytuły, które często i gęsto są nie związane z treścią notki i samą treść notek, gramatycznie i stylistycznie będąca kpiną z języka polskiego. Owe newsy są czasami z trzeciej reki, a czasami nie są newsami w ogóle. Ja rozumiem, ze jest wojna i nie o wszystkim powinno się pisać prawdę, lecz czasami lepiej przemilczeć jakąś plotkę, niż narażać się na śmieszność i podejrzenie co najmniej o brak rzetelności dziennikarskiej. A już informowanie o stanie obietnic Olafa Scholze, to już zakrawa na kabaret. O key!

Zostawmy Mister Bicepsowi jego walkę o klikalność, a sami zacznijmy blogować!!!

W związku z tym proponuję rozdzielić mentalnie blogosferę salon24 od części redagowanej przez Administrację serwisu. Jest to dosyć prosty zabieg do wykonania przez blogerów i prawdziwych komentatorów.

Blogerzy komponują notki na swoich blogach i komentują tylko te notki, lub na blogach innych blogerów.

Komentatorzy komentują tylko pod notkami blogerów, a nie pod redakcyjnymi.

Oznaczamy blog w tytule bloga literą "B"


Notki redakcyjne zostawmy trollom ruskim, niemieckim, peowskim i pisowskim,.. i redakcyjnym, niech tam okładają się obelgami i błotem, zwiększając tym samym klikalność, tak potrzebną do egzystencji Adminowi; a gdy trolle będą pojawiać się na normalnych blogach, należy je blokować.

To dosyć prosta recepta i powinna zadziałać zarówno na poprawę języka komentarzy na blogach blogerów, jak i uspokoić atmosferę wśród samych blogerów.

Oczywiście wiem, że istnieje całkiem spora grupa trolli, którzy redagują pseudoblogerskie notki, ale to już chyba samo powinno się wyjaśnić.

To by było na tyle

RobertzJamajki

artykuł ukazał się rowniez na:https://robertzjamajkisite.wordpress.com/



Lubię to! Skomentuj181 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale