Zaciekawiła mnie dziś informacja o oszuście od Klewek: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6807104,Oszust_od_talibow_w_Klewkach_podawal_sie_za_reportera.html
W całej notce prasowej najciekawsze jest dla mnie używanie Klewek jako głównego argumentu dyskredytującego postać Jacka Gasińskiego. Ponieważ Salon24 jest miejscem ludzi kulturalnych i wykształconych - nie będę dokładniej wyjaśniać teorii odruchów warunkowych Pawłowa. Wyrazy "Talibowie w Klewkach" są dla mnie bodźcem, który ma uruchamiać w ludziach przekonanie, że osoba, z którą te sformułowania są kojarzone jest oszłomem i oszustem. Po słynnym wystąpieniu Leppera, który z mównicy Sejmowej podał nazwiska czołowych polityków PO i SLD jako osób skorumpowanych - głównym argumentem mającym obalić tezy szefa Samoobrony był fakt, że informacje o korupcji otrzymał on od Jacka Gasińskiego. Media zbombardowały nas informacjami, że Gasiński twierdził, że w Klewkach lądowali Talibowie. Talibowie w Klewkach? To przecież paranoja! Gasiński i Lepper byli skompromitowani. "Talibowie w Klewkach" stali się przysłowiowym symbolem oszustwa.
TVP za czasów Kwiatkowskiego wysłała wtedy do Klewek swoją czołową reportażystkę Marię Wiernikowską, aby ta przeprowadziła wywiady z mieszkańcami. Celem było ostateczne obśmianie Gasińskiego za jego Talibów. Maria Wiernikowska zabrała się za swoją pracę profesjonalnie - przeprowadziła wiele wywiadów z mieszkańcami Klewek, nakręciła reportaż i ...została zwolniona z TVP. Dlaczego? Reportaż pokazał, że ludzie w turbanach rzeczywiście lądowali śmigłowcami w Klewkach.
Gdy dziś czytam o oszuście od Klewek - myślę sobie: jak ludzi można traktować jak psy (Pawłowa)?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)