44 obserwujących
209 notek
259k odsłon
371 odsłon

PO PUCHARACH

Wykop Skomentuj8

 

 

 

Po losowaniu fazy grupowej Ligi Mistrzów, gdy przeglądałem sobie zestaw drużyn walczących o prestiż i pieniądze, pomyślałem sobie, Mistrz Polski tu nie pasuje. Bez względu, kto nim jest, czy Legia, czy Wisła, Lech, albo Śląsk. Nie tylko dlatego, że jeśli nie potrafimy pokonać zwycięzców lig w Rumunii, Norwegii, czy na Cyprze to nie ma o czym rozmawiać tak naprawdę. Przykro się robi zwłaszcza, gdy widać, że innym wychodzi, i to coraz regularniej. Taka Viktoria Pilzno, nie znany szerzej kilka lat temu klubik, pewnie dlatego do dziś nie można czerpać z niego przykładu, a stanowi on dla polskich klubów niedościgły wzór. Próżno szukać w jego kadrze brazylijskich, bałkańskich czy jeszcze innych piłkarskich odpadów. A polskie drużyny nawet nie potrafią być efemerydą na europejskich salonach, jak niegdyś zdołała nią być Petrzałka, czy Debreczyn. Dziś o mały figiel nie znalazł się w elicie kazachski Szachtior Karaganda. To byłaby dopiero ballada o kopciuszku z dalekiego kraju.
Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. No i mamy Ligę Europy, a tam znów pod górę. Kiedyś śmialibyśmy się z takiego zestawu rywali. Lazio – owszem, w plecy, ale Trabzonspor i Apollon Limassol miałyby wygrać rywalizację z Mistrzem Polski? Wolne żarty! Dziś, po losowaniu grup Ligi Europy oczywiście znów mnóstwo wątpliwości, bo o awans do fazy pucharowej będzie niezwykle trudno. Bo w Rzymie i Trabzonie, a pewnie i w Limassol gospodarze postawią Legionistom twarde warunki. Już niedługo, co wielce prawdopodobne, będziemy słuchać i czytać o zbieraniu doświadczeń w LE i powalczeniu w przyszłym roku w LM. Pod warunkiem oczywiście, że Legia obroni tytuł mistrzowski, co w świetle zapowiadanych zimowych transferów nie powinno być trudne, pytanie tylko – co z tego wyniknie?  Od tego zależeć będzie nastrój kibiców żądnych udziału polskiego klubu w Lidze Mistrzów, w końcówce sierpnia przyszłego roku. Bo na dziś dzień, Mistrz Polski do tego elitarnego grona nie pasuje.
Słów parę należy się jeszcze Śląskowi Wrocław. Przykro było zebrać baty tak potworne jak w rewanżu z Sevillą. Dziewiąta ekipa zeszłego roku w La Liga to dla wrocławian, jak się okazało za wysokie progi. Choć trzeba pamiętać, że jeszcze niedawno klub z Andaluzji aspirował do miana trzeciej siły w Hiszpanii, dwukrotnie z rzędu triumfując w Pucharze UEFA, a i w bieżącej edycji LE powinna mieć sporo do powiedzenia. W każdym razie dobrze by było, żeby piłkarze z Dolnego Śląska szybko się pozbierali i powalczyli w lidze o Europę; bowiem potencjał krajowy jest. A z klęsk z Helsingborgiem i Sevillą pora wreszcie wyciągnąć wnioski.  




 




 

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale