Raport w sprawie mediów sporządzony przez Platformę Obywatelską przestudiowałem do deski do deski. Jasno z niego wynika, iż media mające być publicznymi niemi nie są, ale to żadna nowość nigdy nie były. Od 1989 roku czy raczej zawsze władze mediów personalnie powoływane były z nadania politycznego gdyż taki stan prawny obowiązuje. Każda kolejna formacja polityczna przed wyborami postuluje o odpartyjnienie mediów, by po objęciu władzy szybko zdając sobie sprawę takiego instrumentu władzy porzucić nie podobna. I w tym kontekście postępowanie obecnej ekipy mnie nie dziwi. Nie można jednak zapomnieć, z jaką żarliwością pryncypałowie PIS-u głosili komunały o publiczności mediów państwowych o konieczności pluralizmu o proporcjonalnym parytecie uczestnictwa w audycjach politycznych i co zostało z tych obietnic? Niewiele, żeby nie powiedzieć nic.
Z przedmiotowego raportu – zresztą to rzecz oczywista – że, media publiczne są upartyjnione w stopniu nie mniejszym niż za czasów rządu Leszka Millera, a może nawet w większym. W wielu radach nadzorczych i zarządach mediów „publicznych” zasiadają ludzie z nadania partyjnego, a co chyba najgorsze niemających o mediach zbyt wielkiego pojęcia. Stanowi to dowód na zarzut, postulowana „publiczność” włożona winna być między bajki. Sam skład KRRITV świadczy o tym, bowiem członkami tego konstytucyjnego ciała winny być osoby o najwyższych zawodowych kwalifikacjach a przecież tak nie jest, wystarczy sięgnąć do źródeł i przyswoić sobie informacje, czym zajmowali się zawodowo obecni członkowie Krajowej rady.
Kolejna kwestia to powracające jak nocne mary obietnice wyborcze PIS, obietnice wolnych od nacisków politycznych mediów, a konkretnie przełamanie dotychczasowych praktyk. Oczywiści mądry nie mógł się spodziewać zbyt wiele, ale słowo dane było publicznie i co? Nasuwa mi się tu odpowiedź do rymu, ale nie Parlamentarna, a ja równać w dół zamiaru nie mam wiec odpowiem na swoje pytanie i nic, żadnej zmiany, wstrząsu, wszystko po staremu.
Nie ulega wątpliwości również, iż większość audycji publicystycznych skręciła w prawo, cóż było w lewo jest w prawo na tyle na stać jeśli chodzi pluralizm w mediach i na nic więcej liczyć nie możemy.
Kwestia najważniejsza, która mnie zbulwersowała, choć nie łatwe to zadanie to zarzuty wobec konkretnych dziennikarz, które jak się okazało nie są prawdziwe. Są fałszywe, a to jest niedopuszczalne i godne potępienia. Nie może być zgody na oszczercze pomówienia dziennikarza bez posiadania twardych dowodów,. Tym bardziej, kiedy dokument przedstawiany opinii publicznej nosi tytuł raport. Nie może być zgody na taką impertynencję, na oskarżenia, które mogą zrujnować karierę dziennikarza, albowiem oskarżenie o sprzedanie się reżimowi to zawodowa śmierć. Przyznam, iż takiej amatorszczyzny nie tłumaczy postępowanie PIS-u wobec mediów i ich zawłaszczanie, ponieważ takiego postępowania nic nie tłumaczy. Pisałem już w tym liście o równaniu i czyn Platformy jest równaniem w dół, do najgorszych praktyk PiS-u . Takie postępowanie jest niegodziwe.
Inne tematy w dziale Polityka