121 obserwujących
3533 notki
1674k odsłony
203 odsłony

Dla Zachodu liczy się, że PiS rządzi

Wykop Skomentuj

W ubiegłym tygodniu udzieliłem wywiadu  red. Michałowi Kolanko dla telewizji "Rzeczpospolitej". Zachęcam do przeczytania spisanej rozmowy.

Dzień dobry, Michał Kolanko, dzisiaj moim i Państwa gościem jest Ryszard Czarnecki, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości, witam serdecznie. 

- Witam pana, witam Państwa 

Chciałem zapytać o Unię Europejską, bo ten temat w polskich mediach, pojawiał się dość często. Teraz jest go trochę mniej, bo nie ma Komisji Europejskiej. Nie rozpoczęła jeszcze pracy. I myśli pan, że to przeszkadza samej Unii Europejskiej w jej działaniu? 

- Złośliwi wskazują na fakt, iż przez prawie 1,5 roku nie było rządu w Belgii i specjalnie nikt tego nie zauważył, a Królestwo Belgii funkcjonowało całkiem dobrze. Nie wiem czy to jest analogia. Komisja Europejska miała powstać 1 listopada, ale po raz pierwszy w historii Unii Europejskiej i EWG Parlament Europejski zawetował troje kandydatów na komisarzy - czy mówiąc językiem biurokracji europejskiej – komisarzy desygnowanych. Mówię o kandydaturach z Francji, Belgii i Rumunii. Zresztą po raz pierwszy kandydatury z tych krajów zostały zawetowane i to spowodowało przesuniecie się wszystkiego w czasie. Komentatorzy mówią, że ta nowa Komisja może być nawet od 1 stycznia . Natomiast wydaje się, że pani przewodnicząca wybrana w lipcu, Ursula von der Leyen tutaj spina tego rumaka unijnego.  Przyspieszyły prace w samym europarlamencie nad przesłuchaniem kolejnych kandydatów z Paryża, Bukaresztu i Budapesztu. I myślę, że w przyszłym tygodniu w Strasburgu odbędzie się głosowanie, które zdecyduje o tym, czy nowa Komisja będzie powołana czy też nie. Uwaga, sam fakt, że ono się odbędzie w przyszłym tygodniu daje szansę, że Komisja będzie powołana od 1 grudnia. Ale nie daje pewności, ponieważ jak słyszę, a słyszę to chociażby od socjalistów – niektórzy socjaliści, którzy głosowali na przewodniczącą von der Leyen – są sfrustrowani tym, że na przykład komisarz z Rumunii miał być socjalistą, a jest związany z chadecją rządzącego prezydenta Iohannisa z mniejszości niemieckiej, że komisarz z Francji miał być od liberałów, a jest nim kandydat - dwukrotny minister w rządach prawicy, Republikanów, tutaj zatem jest pole do frustracji liberałów. Myślę, że kandydaci pani von der Leyen uzyskają zaufanie, cała Komisja – bo tu się głosuje „en bloc”- jako całość. Wydaje mi się, że ma duże na to szanse. Ale pewności nie mam. 

A z naszego punktu widzenia, czy z punktu widzenia polskiej polityki zagranicznej pytanie jest czy to ma wpływ na proces tworzenia nowego budżetu unijnego? 

- Dobre pytanie. Ja powiem tak, dla nas lepiej jest, żeby nowa Komisja szybko powstała, bo taka tymczasowość, zawieszenie, funkcjonowanie starej (w sensie funkcji, oczywiście, nie wiekowym) i to, gdy wypowiada się na temat Polski jest jak odgrzewanie starych kotletów: kwestie praworządności i tak dalej. To nie jest zdrowe i adekwatne do obecnej sytuacji. Natomiast co do budżetu, generalnie (...)nie ma to większego znaczenia, ponieważ wszyscy wiedzą, że te negocjacje będą się odbywały za prezydencji chorwackiej w pierwszej połowie przyszłego roku, a będą finiszować – trochę wbrew temu, co mówił premier Morawiecki – uważam, że do końca przyszłego roku ten budżet na siedem lat będzie już sfinalizowany. Myślę, że tak jak ja mówiłem - budżet unijny na lata 2021-2027 będzie decydowany za prezydencji niemieckiej czyli w drugiej połowie przyszłego roku. 

Skoro już o panu premierze Morawieckim mowa, to jak wygląda to przesunięcie strukturalne w ramach rządu? Czy to, że pan Konrad Szymański, dotychczasowy wiceszef MSZ będzie – jest, będzie, jeśli rząd uzyska wotum zaufania we wtorkowym głosowaniu – rozpocznie formalnie swoją pracę  jako minister w Kancelarii Premiera to dobra zmiana czy nie? 

- To jest zalegalizowanie, sformalizowanie stanu istniejącego. Bo przypomnę, o ile w Rumunii na przykład to prezydent jeździł na szczyty unijne, na posiedzenia Rady Europejskiej i reprezentował swój kraj, o tyle w Polsce utarło się, ze prezydent Duda nas reprezentuje na szczytach NATO i zajmuje się kwestiami euroatlantyckimi, w  tym polsko-amerykańskimi bardzo mocno. Natomiast premier Morawiecki, a wcześniej pani premier Beata Szydło reprezentowali Polskę na szczytach unijnych i zawsze towarzyszył premierowi Morawieckiemu były europoseł, mój kolega, Konrad Szymański, który teraz będzie w zasadzie robił to samo w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a nie w MSZ. Myślę, że tutaj nie ma rewolucji, to jest sformalizowanie stanu obecnego. A co do porównania z tym, co jest w Europie, to powiem, że tam są trzy modele. Albo taki, jak do tej pory był czyli minister do spraw europejskich jest w MSZ, albo to jest rzecz wyodrębniona, na przykład we Francji – pani Nathalie Loiseau czyli obecna szefowa frakcji Macrona w europarlemencie, była jeszcze do czerwca francuskim ministrem spraw europejskich, albo tak jak teraz w Polsce jest to strukturalnie umieszczone w Kancelarii Premiera. Każdy model ma swoje plusy i też minusy. Uważam, że to, co jest rewolucji nie czyni. 

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka