121 obserwujących
3537 notek
1675k odsłon
229 odsłon

Obsesje Tuska, miliardy dla Polski

Wykop Skomentuj

Zapraszam do lektury zapisu wywiadu radiowego,jakiego udzieliłem ostatnio dla PR 24. Rozmowę przeprowadził red . Ryszard Gromadzki. 

Polskie Radio 24, w Strasburgu jest pan Ryszard Czarnecki, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości, dzień dobry, witam Pana bardzo serdecznie. 

- Witam Pana, Witam Państwa, ukłony z budynku europarlamentu, za 25 minut rozpocznie się głosowania nad składem nowej Komisji Europejskiej. 

Na pana nos, doświadczonego, wytrawnego posła Parlamentu Europejskiego, ta Komisja, nowa, która będzie autoryzowana za chwilę przez PE, to będzie Komisja bardziej przyjazna Polsce niż ta poprzednia, której twarzą był pan Frans Timmemans? 

- Po pierwsze, musi powstać. Na to jest spora szansa. Pewności stu procentowej nie ma. Sprzyja powstaniu nowej Komisji i zaakceptowaniu jej głosowanie jawne. Wówczas chęć buntowania się będzie nieco mniejsza, zwłaszcza w tych grupach politycznych, które otwarcie deklarują, że ją poprą. Przypomnę, że pani von der Leyen przeszła raptem dziewięcioma głosami w głosowaniu na szefa Komisji Europejskiej, głosami skądinąd 26 europosłów PiS-u wygrała.  Ale było to głosowanie tajne, więc tutaj możliwości głosowania takiego buntowniczego, takiego brykania politycznego były większe. Zakładamy, że przejdzie, oczywiście. A odpowiadając na pytanie: ta nowa Komisja będzie lepsza – z prostego powodu: w starej Komisji w ostatnich dwóch latach przewodniczący Jean Claude Juncker, który miał swoje problemy, zostawmy je, de facto, w sensie politycznym, abdykował. I jego rolę zaczął coraz bardziej przejmować ofensywny, rozpychający się łokciami komisarz Frans Timmermans, który obrał sobie Polskę jako taką tarczę strzelniczą, którą rozszerzył o Węgry, Rumunię, Czechy, Słowację – czyli państwa naszego regionu, zamykając oczywiście oczy na to, co się dziele we Francji („żółte kamizelki”) czy na to, co działo się  Katalonii. I to oczywiście dla Polski i naszego regionu było fatalne. Teraz pani przewodnicząca von der Leyen jest politykiem bardzo pragmatycznym, zdroworozsądkowym. 

O mocy sprawczej? Jest politykiem samodzielnym czy też politykiem dyspozycyjnym? Wobec kogo dyspozycyjnym? 

- Przede wszystkim reprezentuje Unię Europejska, ale w praktyce Niemcy i jej autorytet z definicji jest większy niż polityka, który – przy całym szacunku – reprezentuje Wielkie Księstwo Luksemburg. Mówię tutaj o Junckerze, więc siłą rzeczy jej możliwość osadzenia pana Timmermansa, który jest wiceprzewodniczącym, jednym z siedmiu, odpowiedzialnym za politykę klimatyczną, usadzenia na tym miejscu, żeby nie psuł pracy Komisji Europejskiej swoimi wojenkami, swoimi obsesjami – będzie myślę łatwiejsze niż to było w  przypadku pana, który zresztą z Timmermansem nie potrafił sobie pod koniec kompletnie poradzić. Myślę, że pani von der Leyen ma dobre relacje z panią kanclerz Merkel, natomiast myślę, że tak naprawdę w tej chwili ona już rozpoczęła walkę o swoją drugą kadencję. Juncker był jedna, ale jego poprzednik Barroso był dwie kadencje. Myślę, że von der Leyen będzie starała się utrzymywać poparcie z różnych stron sceny europejskiej. Także z Polski, z rządu Prawa i Sprawiedliwości. To wpłynie na normalizację stosunków między Unią a Polską. 

Parytety, o których zresztą nie po raz pierwszy mówiła pani von der Leyen: ekologiczny, związany z nowa polityką klimatyczną – czy te parytety nie będą dolegliwe dla Polski? Głównie ze względu na uwarunkowania, z którymi mamy do czynienia, to jest wyrównania pewnego poziomu infrastruktury, ogromnych nakładów, żeby poziom, do którego zmierza Komisja Europejska, Unia Europejska w zakresie standardów ochrony środowiska był osiągany również w Polsce? 

- To kluczowa kwestia i bardzo ważne pytanie. Pani przewodnicząca von der Leyen zapowiedziała w lipcu, kiedy ją wybierano, że chce po stu dniach urzędowania nowej Komisji Europejskiej przedstawić założenia nowej polityki klimatycznej i tej „neutralności klimatycznej” do roku 2050. Sto dni, jeżeli powołana zostanie teraz, czyli od 1 grudnia, bo tak to formalnie ma być – przypada to na sesję w Strasburgu pod koniec pierwszej dekady marca. Tymczasem już w  grudniu szczyt Rady Europejskiej zajmie się tymi kwestiami. Mamy taką sytuację trochę dziwną, że Rada Europejska swoje, a  dopiero po trzech miesiącach Komisja Europejska zajmie swoje stanowisko - taka trochę rozbieżność, rozziew. Natomiast co do konkretów, są wyliczenia, które mówią, że Polska powinna, żeby całkowicie  zrekompensować koszty tej transformacji energetycznej, klimatycznej, powinna otrzymać nawet do 210 miliardów euro. 

Ogromna kwota! Jest w ogóle jakieś otwarcie na tego rodzaju dyskusję po stronie Komisji Europejskiej?   

- Czesi obliczają, że to jest około 100 miliardów euro w ich przypadku. Nawet jeżeli są to kwoty negocjacyjne, to co słyszymy z  przecieków – oferowanie Polsce 5 miliardów euro to jest oczywiście kwota, jak policzyłem przynajmniej czterdzieści razy mniejsza niż nasze potrzeby. Diabeł siedzi w szczegółach, te negocjacje będą bardzo twarde. No, ale też przypomnę Polska ma w tej kwestii – tak samo, jak w innych kwestiach – prawo weta i tutaj polityka europejska, także w tym obszarze musi powstać na zasadzie konsensusu i jednomyślności – być efektem głosowania właśnie jednomyślnego. My tej bomby atomowej nie używamy, a  tą bombą atomową jest weto, ale w kwestiach kluczowym nie należy wykluczać z góry, że tego instrumentu się nie użyje. 

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka