126 obserwujących
3784 notki
1740k odsłon
435 odsłon

Będą nas bili ze wszystkich stron

Wykop Skomentuj3

Zapraszam do lektury mojego wywiadu, który został opublikowany w tygodniku „Sieci”. Rozmowę przeprowadził redaktor Michał Karnowski. 

Cztery lata temu wywiad z wpływowym politykiem Prawa i Sprawiedliwości oznaczał spotkanie z przedstawicielem formacji o ambicjach rewolucyjnej zmiany Polski i Europy, dziś coraz bardziej przypominacie niemiecką chadecję z lat 80 i 90.: sprawy klimatu na agendzie, próba wejścia do głównego nurtu w Unii. Taki krajobraz wyłania się po wyborach. Zgadza się pan z takim opisem? 

- I tak i nie. Wtedy zdobyliśmy władzę na fali buntu społecznego, po ośmiu latach bardzo niedobrych dla Polski rządów PO-PSL. Teraz tę władzę utrzymaliśmy, dobrze dźwigając odpowiedzialność za państwo. To jest zatem inny moment, inna jest także nasza pozycja w Unii. Ale cel – silna Polska w Europie- pozostaje bez zmian. Przypomina mi się w kontekście PiS i Polski, bo dobrze pasuje,  haslo wyborcze polityka akurat socjalistycznego, Françoisa Mitterranda, z jego pierwszej zwycięskiej kampanii prezydenckiej w 1981 roku: „Spokojna siła”.

Brzmi znajomo – pamiętamy „siłę spokoju” Tadeusza Mazowieckiego. 

- Nieprzypadkowo, bo zapewne francuscy doradcy Tadeusza Mazowieckiego skorzystali z tego wzorca. Nam „siła spokoju” kojarzy się kojarzy fatalnie, ale francuski oryginał dobrze oddaje, czym Prawo i Sprawiedliwość chce być w wymiarze zewnętrznym i krajowym. 

 Gdzie jest istota tej korekty, gdzie ona się dokonuje? Już nie mierzycie się z III RP? Nie chcecie zmieniać reguł gry? 

- Sam fakt istnienia rządu obozu patriotycznego oznacza zupełną, diametralną zmianę polityki historycznej i daleko idące rozliczenia z postkomunizmem. Jeżeli one jeszcze nie w pełni  są takie, jak by wielu chciało , to warto pamiętać , iż polityka jest sztuką osiągania rzeczy możliwych w danym miejscu i czasie. Warto porównać to, co my robimy w tym obszarze z tym, czego nie robili nasi poprzednicy, którzy dziedzictwo postkomunizmu w każdym wymiarze utrwalali. 

Tu zgoda, ale Budapesztu nad Wisłą, rozumianego jako dogłębna, w każdym wymiarze, przebudowa państwa, zmiany reguł gry, nie ma i nie będzie? 

- Polska jest Polską, a Węgry – Węgrami. Mamy inną sytuację w polityce krajowej. Ale te różnice są widoczne także w podejściu do Rosji czy stosunku do Unii Europejskiej. Victor Orban w Budapeszcie bardzo ostro krytykuje brukselską biurokrację, Komisję Europejską, ale jak przyjeżdża na posiedzenia Rady Europejskiej to zwykle jest gołębiem, a nie jastrzębiem. A my mamy generalnie ten sam przekaz w sprawach europejskich i w Warszawie i w Brukseli. A przebudowa polskiego państwa jest dalej naszym celem.  

 Może Orban ma rację pilnując, by na podwórku krajowym nikt mu z prawej strony ponownie nie wyrósł? Premier Mateusz Morawiecki kilkadziesiąt razy odmieniał słowo „normalność” i to expose zrobiło dobre wrażenie na Polakach. Ale długoterminowo trzeba się będzie mierzyć z presjami z dwóch stron – ideologicznie nakręconej Lewicy i narodowej, jadącej bez żadnych hamulców, podpalającej emocje, Konfederacji. Czy da się tu wygrać tą „normalnością”? 

- To prawda, że ta kadencja będzie dużo trudniejsza niż poprzednia, bo musimy grać w coś, co przypomina grę w dwa ognie – będzie w nas biła Konfederacja z jednej, Lewica z drugiej strony, a nie zapominajmy o Platformie Obywatelskiej i sprzyjających jej mediach, a wiec głównej sile opozycyjnej . Znacznie trudniejsza będzie także sytuacja gospodarcza. Rząd do tej pory świetnie sobie radził, uciekaliśmy skutecznie przed spowolnieniem, które dopadło naszych sąsiadów. Ale siłą rzeczy Polska nie jest samotną wyspą w gospodarce europejskiej i z tym spowolnieniem też będziemy musieli się zmierzyć, choć później niż inni. Tym bardziej Polacy będą chcieli normalności, choć ja dodaję od siebie: na najwyższym możliwym poziomie gospodarczym i socjalnym. Ta normalność to także szacunek dla wartości rodzinnych, respekt dla tradycji narodowej. A to nie jest oczywiste dla opozycji, bo słychać, co wygadują liderzy SLD, widać, jak przywracają komunistyczne nazwy ulic politycy PO. 

Sama Platforma nie brzmi już dzisiaj archaicznie w swojej totalności? Wiele jest takich głosów – cztery lata minęły, a oni się zachowują jakby był rok 2015 i właśnie stracili władzę. Nie rozwijają się, nie modernizują. Dalej straszą PiS-em. 

- Może i tak, ale w politycznym „realu” codziennie odcinają kupony od tego, że są największym „antyPiSem”. Jest prawdopodobne, że wygrają jednak bratobójczy wyścig w opozycji o to, kto ma się zmierzyć z prezydentem Andrzejem Dudą w II turze. Zakładając, że ta II tura będzie, ale trzeba się z tym liczyć. To petryfikuje, utrwala obecny układ polityczny w opozycji , nawet jeśli wydaje sie nam , że Platforma trąci myszką, a windy wiozą dziś do góry Lewicę, czy w dużo mniejszej mierze też Konfederację. 

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka