132 obserwujących
4126 notek
1840k odsłon
  305   1

Hiszpania: twarde gry pogodnego narodu ...

Powszechnie krytykowano szefa unijnej dyplomacji, High Representative czyli Wysokiego Przedstawiciela UE do spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, Hiszpana Josepa Borella za jego nieszczęsną, skrajnie niefortunną wizytę w Moskwie. Przypomnę, że to samo stanowisko w czasie, gdy Polska wchodziła do UE sprawował jego rodak Javier Solana, który zresztą wcześniej był Sekretarzem Generalnym NATO. Hiszpanami byli także przewodniczący Parlamentu Europejskiego: Enrique Barón Crespo (w latach 1989-1992), José María Gil-Robles y Gil-Delgado (1997-1999) i Josep Borrell (2004-2007). Może więc warto wiedzieć więcej o narodzie niewiele większym niż polski, który poprzez swoich przedstawicieli stara się mieć istotny wpływ na bieg wydarzeń na Starym Kontynencie? Hiszpania - wraz z Portugalią – weszła do EWG dopiero 1986 roku w ramach trzeciego etapu rozszerzenia eurostruktur (pierwszy w 1973: Wielka Brytania, Irlandia i Dania, drugi etap w 1981 – Grecja).Charakterystyczne, że przez pierwsze trzy lata Madryt… dopłacał (sic!) do swojej obecności w EWG, ponieważ jego składka członkowska przewyższała to, co otrzymywał za różnego rodzaju projekty finansowane przez Brukselę. Przyczyna? Hiszpańska administracja nie była w stanie wygenerować wystarczająco dobrych projektów, które by uzyskały akceptację EWG. Jednak po tej finansowej i wizerunkowej katastrofie Madryt zmobilizował się tak bardzo, że od lat jest on swoistym prymusem wśród tzw. „starej Unii” i dawnej „Piętnastki”, gdy chodzi o wykorzystanie środków unijnych.

Jak Hiszpania Unię szantażowała ...

Jak powiedział mi kiedyś w rozmowie znaczący przedstawiciel administracji Rady Europejskiej: „Hiszpanów się nie lubi, bo tak ostro walczą o własne interesy”. Przykładem tej walki jest swoisty szantaż wobec… Polski, a także Węgier i ówczesnej, wtedy jeszcze, Czechosłowacji, który miał miejsce ze strony Królestwa Hiszpanii w czasie negocjacji Układu Stowarzyszeniowego między tymi trzema krajami ówczesnego Trójkąta Wyszehradzkiego a strukturami europejskimi.

Tak naprawdę jednak Madrytowi nie chodziło wcale o Polskę czy naszych sąsiadów, tylko użyli tej blokady jako pretekstu do wymuszenia na Brukseli renegocjacji swojego układu akcesyjnego. Chodziło o poszerzenie akwenów połowowych dla hiszpańskich rybaków (przypomnijmy, że rybołówstwo wtedy, obok turystyki i rolnictwa, było jedną z trzech głównych gałęzi tego państwa).

Szantaż się powiódł, Bruksela ustąpiła, choć krajom, które później przystąpiły do już nie EWG, a do Unii Europejskiej jednoznacznie oświadczano, że renegocjacje to „mission impossible”.

Między „pokoleniem 1898” a Opus Dei

Kultura Hiszpanii kojarzy nam się z nazwiskiem Francisco Goyi, Pablo Picasso, Salvadora Dali oraz Miguela Cervantesa z jego bohaterami don Kichotem i Sancho Pansą; a także z galerią Prada, którą do prawdy można zwiedzać godzinami. Dla mnie Hiszpania to również głęboki katolik, choć o socjalnych, a nawet lewicowych poglądach, słynny architekt Barcelony Antonio Gaudi.

Niesłychanie interesująca była intelektualna odpowiedź Hiszpanów na fakt rozpadu „Imperium nad którym nie zachodziło słońce”. Gdy w 1898 roku Hiszpania utraciła swoją ostatnią kolonię – Kubę, elity zaczęły poszukiwać nowej tożsamości w tej jakże innej sytuacji. Odpowiedzi były skrajnie różne. Z jednej strony głęboki zwrot ku katolicyzmowi, zakładający bardzo aktywny udział katolików w życiu publicznym, ich „uświęcanie przez pracę”, co wiąże się z osobą błogosławionego Josemaría Escrivá de Balaguer i ruchem Opus Dei. Pamiętam, jak na studiach czytałem jego książki „Camino” („Droga”) czy „Bruzdę”. Z drugiej jednak strony, pójście w kierunku liberalno-lewicowym reprezentowanym przez „Pokolenie 1898” było uosabiane przede wszystkim przez Miguela de Unamuno oraz Jose Ortegę y Gasseta z jego „Buntem mas”.

Warto jeszcze hiszpańską kulturę, tożsamość, odrębność pokazać przez pryzmat anegdot, które są zwierciadłem narodu. Jak pisał bowiem sir Winston Churchill „Anegdoty są solą historii”. Zaś Fryderyk Nietzsche twierdził, iż „Na podstawie trzech anegdot można sobie wyrobić pogląd o człowieku”. Trawestując niemieckiego filozofa (ponoć o polskich korzeniach: z rodziny Nieckich) można powiedzieć, że więcej niż trzy anegdoty mogą dać pogląd o narodzie, kraju...

50 kijów i butelka Salvadora Dali czyli słynni Hiszpanie w anegdocie

Zatem zaczynajmy. Jednym z najdłużej panujących w dziejach całego Półwyspu Iberyjskiego monarchów był Filip V Hiszpański (1700–1746). Po tym jak miasto Burgos zostało całkowite zrujnowane przez wojnę, obiecał mieszkańcom daleko idącą pomoc. Gdy ci uwierzyli i stawili się pod pałacem królewskim, to skorumpowana gwardia przyboczna postawiła im warunek: będą wpuszczeni, jeżeli podzielą się po połowie tym, co dostaną. Wtedy jeden z mieszczan – Cardero przeszedł do historii, bo stanąwszy przed majestatem króla, padł na kolana i krzyknął: „Wasza Królewska Mość! Rozkaż, prosimy Cię, aby każdemu z nas spuszczono lanie po 100 kijów!”.

Uważany za geniusza Pablo Picasso był, trzeba przyznać, odporny na krytykę. Pewien lekarz- Francuz oświadczył mu, że jako specjalista od anatomii ma dużo zastrzeżeń do malowanych przez Picasso postaci. Mistrz odparł: „Możliwe, ale chyba Pan zapomina, że malowane przez mnie postaci będą żyły dłużej niż Pana pacjenci!”. Tenże Picasso miał obsesję, że podczas wystaw jego obrazy mogą być uszkodzone. Stąd na jego żądanie pod świeżo namalowaną przez niego martwą naturą doczepiono kartkę z napisem „Prosimy nie dotykać. Natura jeszcze nie jest zupełnie martwa!”.

Salvador Dali, malarz, ale też teoretyk malarstwa, dekorator i grafik, miał manię własnej wielkości, co zresztą jest dość częste wśród artystów (i polityków!).Kiedy zapytano go, jakie były jego dziecięce marzenia, odparł: „Jak miałem sześć lat, pragnąłem być kucharką(tak w oryginale! – dop. R. Cz.). Jak miałem siedem lat, chciałem być, jak Napoleon i dopiero potem uświadomiłem sobie, że nie ma zaszczytniejszego celu, niż zostać Salvadorem Dali.”

Tenże mistrz surrealizmu został przyłapany przez przyjaciela, który zobaczył, że Salvador ma na palcu przywiązany zwykły sznurek. Dali zapytany po co mu ten sznurek, odpowiedział: „Po to, by czegoś nie zapomnieć. Sznurek przypomina mi linę. Lina – ring. Ring – boksera. Bokser – uderzenie. Uderzenie – utratę przytomności. Utrata przytomności – alkohol. Alkohol – butelkę. Butelka zaś pewien bar na Saint-Germain – de-Pres, gdzie umówiłem się z Marcelem Achardem”...

Zaczęliśmy ową „historię Hiszpanii w anegdocie” od monarchy, to na monarsze skończmy. Król Karol V (panował w latach 1516–1556, ten kraj miał szczęście do długowiecznych władców ... Klimat? Czerwone wino?) po zwycięstwie w bitwie po Muehlbergiem usłyszał zaraz po walce komplement od dworzanina-lizusa: „Królu, stałeś się nieśmiertelny”. Na co Karol V odrzekł: „Głupcze, jestem już po trzykroć nieśmiertelny, bo trzy razy malował mnie Tycjan”…


*tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" (06.04.2021)

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka