135 obserwujących
4259 notek
1871k odsłon
  85   0

Szczyt NATO - kuluary...

Od samego brukselskiego szczytu NATO ważniejsze są jego kuluary. Te zawsze przecież są ciekawsze niż oficjalne komunikaty. W kuluarach mówiło się o tym, że czas zacząć wreszcie pierwszą transformację NATO od dwudziestu lat - i że jest na to czas najwyższy.

Podkreślano, że w 1991 roku Pakt Północnoatlantycki zrezygnował całkowicie ze swojej strategii wojskowej - a teraz jest odpowiedni moment, wręcz konieczność, żeby ją stworzyć, napisać od nowa. Niektórzy, zapewne nieco przesadnie podkreślali, że był to najważniejszy szczyt od decyzji z Lizbony w 2010 roku.

Porównywano, że w 2002 roku NATO de facto miało w Europie jedną dostępną, zdolną do walki brygadę. Obecnie tych brygad jest trzy, ale przecież w sumie państwa członkowskie Paktu mają na Starym Kontynencie sto brygad. Trzeba więc w jakimś sensie „znacjonalizować” NATO, w sensie możliwości użycia brygad narodowych już formalnie pod flagą NATO, jako struktur Pakt Północnoatlantyckiego. Niektórzy politycy i dyplomaci mówili, że ta mobilizacja struktur wojskowych gotowych do użycia, to swoisty powrót do „cold war”, czyli „zimnej wojny”.

Największym krytykiem funkcjonowania NATO w obecnym kształcie jest prezydent Francji Emmanuel Macron. Czy wynika to z tradycyjnej rezerwy Francji wobec USA? Czy może z faktu, że jego główna rywalka do Pałacu Elizejskiego Marine Le Pen publicznie oświadczyła, że jak wygra, to Francja co prawda pozostanie w Pakcie, ale ona wycofa swój kraj ze struktur wojskowych NATO...

Na spotkaniu prezydenta Bidena z prezydentami państw bałtyckich żaden z nich nawet nie zająknął się o Nord Stream2! Uznali widocznie, że skoro USA podjęły decyzję o zmianie strategii w sprawie Gazociągu Północnego, to należy machnąć na to ręką i się poddać. Skądinąd niektórzy podkreślają, że sam fakt spotkania prezydenta USA z prezydentami Łowy, Estonii i Litwy, to reakcja Białego Domu na... wywiad szefa MSZ Polski, który skrytykował administrację amerykańską za zmianę jej polityki względem Rosji, a zatem także wobec Polski i krajów bałtyckich...

Ostatnio nowe władze Estonii dosyć zaskakująco oświadczyły, że należy ciąć wydatki na obronność, co w praktyce może oznaczać odejście od wymaganego przez NATO limitu 2 proc. PKB na ten cel. To przykre zaskoczenie tym bardziej, że Estonia dotychczas była obok Polski, Turcji, czy Wielkiej Brytanii jednym z „prymusów” - tych krajów, które wzorcowo ten limit wypełniały. Wszyscy też wiedzą, że są państwa, które ów próg 2 proc. „zaliczyły” tylko dzięki presji wywieranej przez prezydenta Donalda Trumpa. Takim państwem jest np. Słowacja.

NATO stoi przed nowymi wyzwaniami i koniecznością nie kosmetycznych, ale bardzo poważnych zmian. Nie może być kolosem na glinianych nogach - musi być kolosem z żelazną pięścią...


*tekst ukazał się na stronie gpcodziennie.pl (19.06.2021) 

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka