135 obserwujących
4267 notek
1873k odsłony
  30   0

Siatkarze w Tokio i na polskich plażach – a Maciek Janowski walczy o całą pulę…

Nasi siatkarze – mistrzowie świata – są już od niemal tygodnia w Japonii i w sobotę grają swój pierwszy mecz z Iranem. Siatkarze plażowi (dwie pary) złożyli właśnie w ostatni piątek ślubowanie w Centrum Olimpijskim w Warszawie – w czym zresztą uczestniczyłem, wręczając także nominacje przedstawicielom różnych dyscyplin – polskim olimpijczykom – i też już są w “Kraju Kwitnącej Wiśni”.

W kraju odbyły się właśnie półfinały mistrzostw Polski juniorek i juniorów na plaży. Finały już w najbliższy weekend: chłopcy grają w “moim” Wrocławiu. W czasie gdy Biało-Czerwoni walczyć będą o medale w Tokio, w kraju rywalizować będą najpierw siatkarki w Gdańsku, a potem siatkarze w Krakowie w Letnich Grand Prix (grają zespoły męskich Plus Ligi oraz Tauron 1. Ligi i żeńskich Tauron Ligi oraz 1. Ligi Kobiet). Zagrają na plaży, ale czwórkami, co jest kompromisem miedzy klasyczną plażówką z dwoma zawodniczkami czy zawodnikami, a halówką – z sześcioma. GP kobiet w Gdańsku odbędzie się w najbliższy weekend, a mężczyzn w Krakowie – tydzień później. Jak widać, w siatkówkę gra się niemal na okrągło i to w różnych kategoriach wiekowych i w różny sposób.

W tym miejscu należy złożyć gratulacje polskim juniorom do lat 17, którzy przywieźli brązowy medal z mistrzostw Europy. Chłopcy Dominika Capa w walce o trzecie miejsce odprawili Włochów, co należy podkreślić szczególnie, ponieważ z tą samą Italią przegrali w rozgrywkach grupowych. Jednym słowem, w naszym olimpijskim sporcie narodowym czyli siatkówce dzieje się wiele – i to radośnie.

Z kronikarskiego obowiązku odnotuję też fakt konferencji prasowej w Toruniu z moim udziałem, z okazji podpisania umowy o współpracę między klubem Wilfredo Leona Venero, czyli Aniołami Toruń (II liga) a najbardziej utytułowanym polskim klubem siatkarskim w XX wieku, czyli Skrą Bełchatów. To świetny strzał marketingowy, ale też docenienie przez championa – Skrę siatkarskiej “prowincji”, bo w grodzie Kopernika niezłą tradycję miała siatkówka żeńska, gorzej z męską. Po tym, jak w finale Plus Ligi w tym roku Jastrzębski Węgiel ograł 2:0 Zakłady Azotowe ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, to właśnie Skra Bełchatów pozostaje samodzielnie klubem o największej liczbie tytułów mistrza Polski – 9! – spośród zespołów grających w najwyższych klasach rozgrywkowych.

A teraz słów parę o naszym nieolimpijskim sporcie narodowym, czyli żużlu. Praski serial Grand Prix, który rozciągnął się na niedzielę, pokazał supremacje Betardu Sparty Wrocław, której jeźdźcy finał piątkowy wygrali 4:2 (pierwszy Janowski, trzeci Woffinden), a niedzielny 5:1 (pierwszy Artiom Łaguta, a za nim Janowski).

Trójdniówka na bardzo przeze mnie lubianej Markecie w Pradze, na którym to stadionie byłem szereg razy, potwierdziła też, że Maciek Janowski ma już dosyć ocierania się o podium w cyklu GP i kolekcjonowania jedynie pojedynczych zwycięstw w zawodach Grand Prix (skądinąd jest to ósmy sezon z rzędu, w którym wygrał co najmniej jeden raz w GP, dzięki czemu pobił rekord Tomasza Golloba…).

Tak, zawodnik wrocławskiej Sparty w tym sezonie walczy o całą pulę!

*tekst ukazał się na portalu Pobandzie.pl (20.07.2021)

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale