137 obserwujących
4730 notek
1938k odsłon
  72   0

Wykluczają Rosję, Polska korzysta (zawody u nas!)

Tak tworzy się historia! Dwumecz między legendarną Lube Civitanova a siatkarskim mistrzem Polski Jastrzębskim Węglem właśnie znalazł się w annałach tego sportu narodowego Polaków. Prawdziwy „łomot” (3-0) spuszczony przez Polaków na wyjeździe, a potem 3:2 u siebie (wystarczyło wygrać dwa sety) i polski „półfinał” Ligi Mistrzów stał się faktem. Zmierzy się w nim najlepsza drużyna Europy 2021/2022, czyli Zakłady Azotowe Zaksa Kędzierzyn-Koźle i najlepsza drużyna Polski ubiegłego sezonu czyli właśnie JW. To oznacza, że na pewno polski klub zagra w finale Ligi Mistrzów! Tak jak przed rokiem, gdy wygrała drużyna z Opolszczyzny. Już raz w historii polskiej siatkówki tak było, ale zdarzyło się tak również raz w polskiej piłce ręcznej: przed dwiema dekadami w półfinale europejskiego pucharu kobiet zagrały Lublin z naszym Lubinem.

Doprawdy siatkarze potwierdzają, że są bodaj najlepszym „towarem” eksportowym w polskim sporcie. To będzie zresztą wyjątkowy rok dla polskiej siatkówki, bo będziemy organizować szereg międzynarodowych imprez mistrzowskich. Będzie ich więcej, bo udało się nam zostać beneficjentami wykluczenia Rosjan. Właśnie zamiast nich zorganizujemy w pierwszej dekadzie lipca w Gdańsku turniej Ligi Narodów, w wymuszonej przez pandemię innej niż zwykle formule- ośmiu reprezentacji grających w jednym miejscu przez tydzień. Finał LM odbędzie się we Włoszech.

Zaraz po męskiej Lidze Narodów w stolicy Pomorza, odbędą się na drugim końcu Polski, w Tarnowie, mistrzostwa Europy U-22. Przypomnijmy, że drużyna trenera Daniela Plińskiego, niegdyś świetnego siatkarza, wicemistrza świata z 2006 roku i mistrza Europy z 2009, w ubiegłorocznych mistrzostwach świata zdobyła brązowy medal, przegrywając walkę o finał dopiero po tie-breaku z Rosjanami.

Dodajmy do tego to, co było planowane czyli pierwsze w historii „polskie” mistrzostwa świata w siatkówce kobiet, organizowane wraz z Holandią oraz to, czego jeszcze oficjalnie nie ma, bo ma się zdecydować dopiero do końca miesiąca, ale co jest bardzo prawdopodobne, czyli zorganizowanie – w miejsce Rosji – mistrzostw świata mężczyzn. Zapewne na swoje barki weźmie to kilka krajów, w tym Polska. Marzeniem byłby finał na… Stadionie Narodowym, który mogłoby obejrzeć ok.65 tysięcy widzów. Tak, jak to było na inaugurację Mistrzostw Świata 2014 (zakończonych złotym medalem dla Polski) i Mistrzostw Europy 2017  (zakończonych, niestety, totalnym blamażem Biało-Czerwonych).

Kalendarz imponujący. Do tego dojdzie jeszcze drobiazg: już za półtora tygodnia w Toruniu eliminacyjny turniej ME – U20. Przypomnę, że Polska – drużyna trenera Michała Bąkiewicza – jest aktualnym Mistrzem Świata U-19.
          Od jednego sportu narodowego czyli siatkówki, przejdę do drugiego sportu narodowego czyli żużla. Właśnie w ten weekend odbył się drugi turniej finałowy ME w Ice Speedwayu. Już trzeci rok z rzędu mistrzostwa Starego Kontynentu w tej ustępującej w Polsce popularnością tradycyjnemu „czarnemu sportowi” dyscyplinie odbywają się pod moim Patronatem Honorowym. Z Polaków w Ice Speedwayu najbardziej błyszczy...Holender (tak, to nie pomyłka)- Jasper Iwema. Polak – bo ma polską mamę i po polsku się porozumiewa. Żużel na lodzie jest bardzo spektakularny, ale najbardziej popularny jest w krajach, gdzie zimy trwają dłużej niż u nas: w Skandynawii i Rosji. Prawdę mówiąc, nawet jeżeli w Polsce zyska na popularności, to i tak zawsze będzie ubogim kuzynem „prawdziwego” żużla. ME w Tomaszowie Mazowieckim (też po raz trzeci z rzędu) to już przeszłość, ale sygnalizuję kolejne dwie bardzo ważne imprezy żużlowe pod moim Patronatem Honorowym. Już w najbliższą sobotę odbędzie się w Bydgoszczy Kryterium Asów Polskich Lig Żużlowych(drugi rok z rzędu jestem jego patronem honorowym),a w kolejną sobotę o 17:30 na Moto Arenie w Toruniu odbędą się  IMME, czyli Indywidualne Międzynarodowe Mistrzostwa Ekstraligi. Jestem dumny, że już siódmy raz z rzędu odbywają się pod moim Patronatem Honorowym. Dzień później, akurat w moje imieniny, w niezbyt odległym Poznaniu, będę patronem – szósty rok z rzędu- MPPK czyli Mistrzostw Polski Par Klubowych. MPPK w zeszłym roku odbywały się niemal na zakończenie sezonu żużlowego, tuż przed play-offami. W wyniku tego poronionego pomysłu, najlepsze kluby walczące o złoto i podium DMP nie wystawiły swoich liderów. Tym razem PZMot uległ presji, przełożył MPPK na sam początek sezonu – i bardzo dobrze. To podniesie prestiż tych zawodów. Swoja droga zostają one w Wielkopolsce, tyle ze w stolicy województwa. Zawody w Poznaniu odbędą się 3 kwietnia o godzinie 14:00. Kibiców żużla na te trzy imprezy – w Kujawsko-Pomorskiem(2) i Wielkopolskiem- serdecznie zapraszam.

Gadu-gadu, a baraż o mundial zbliża się wielkimi krokami. Szwecja? Czechy? Wszystko jedno, byle pojechać do Kataru...

*tekst ukazał się w „Słowie Sportowym” (21.03.2022)

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport