Ryszard Czarnecki Ryszard Czarnecki
24
BLOG

"E VIVA ESPANA " czy "AL ANDALUS" ?

Ryszard Czarnecki Ryszard Czarnecki Polityka Obserwuj notkę 1

Inwazja marokanskich muzułmanów na hiszpańska enklawe w Afryce pokazała Europie to ,co jednoczesnie jest i czasem teraźniejszym i czasem przyszłym : islam w natarciu. Oczywiście rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż biało -czarne kalki. Swoją politykę ma tu Madryt ,swoją Bruksela, swoją kraje UE ,zwłaszcza te,które będą miały w przyszłym roku wybory ,wreszcie swoją Waszyngton,ale też i Tel-Aviv. Może zatem warto rozłożyć te grę na czynniki pierwsze . Okaże się wtedy ,że ekspansja wyznawców proroka Mahometa ma swoich nieoczywistych sojuszników ,takżew świecie szeroko rozumianego Zachodu ! 

Ceuta liczy ok.80 tysięcy mieszkańców. "Odwiedziło " ją w ostatnich dniach trzy czwarte tego . To tak,jakby do Warszawy nagle zwaliło się - z zamiarem pozostania oczywiście - jakieś półtora miliona ludzi ! Co zrobiło w odpowiedzi Królestwo Hiszpanii ? Na 60 tysięcy nieproszonych gości wystawiło ...22 policjantów. Nie trzeba być orłem z matematyki ,aby szybko policzyć : 1 mundurowy na prawie 3000 ludzi. Zaiste proporcja godna demokracji liberalnej. 

Jednak diabeł siedzi w szczegółach -jak mówią Polacy albo też "Bóg siedzi w szczegółach" ,jak mówią mieszkańcy Izraela. Zatem przejdźmy do analizy "qui bono?". Oto przy wzięciu pod lupę działań i wypowiedzi wielu polityków można stwierdzić bez narażanie.się na śmieszność ,że owa muzulmanska inwazja (doprawdy słowo adekwatne do sytuacji) leżała w interesie nie tylko tysięcy wyznawców Allaha ,ale też conajmniej kilku państw. 

I tak "zasilenie" Królestwa Hiszpanii w parę dziesiątkow wyznawców Koranu jest korzystne ...dla samego Madrytu. Brzmi jak prowokacja intelektualna,ale jest szczerą prawdą. Wymaga jednak sprecyzowania tej tezy. Otóż nie chodzi wcale o interes całej Hiszpanii. Chodzi o reelekcje rządzących socjalistow Pedro Sancheza. Gospodarka jest w kiepskiej kondycji i PSOE - partia Sancheza wie, że ekonomia nie wygra. Może wygrać więc tylko ...znaczącym zwiększeniem liczby glosujacych na socjalistów. Jak? Nie przez falszerstwa wyborcze ,ale przez przyznanie obywatelstwa ,a więc także praw wyborczym setkom tysięcy imigrantów. O tym rządząca lewica mówi wprost. Operacja ta finalnie ma dotyczyć 500 tysięcy "nowych Hiszpanow", którzy bardzo często nic nie mają wspólnego z kulturą i tradycją tego państwa. Dopisanie do spisu wyborców pół miliona głosów rozstrzygnie sprawę nie tylko przyszłorocznej elekcji,ale i kilku następnych. Nawet jeśli owe zakładane "500 (tysięcy) + " będzie realizowane etapami ,nie od razu to i tak stanie się dla najbardziej lewicowej rządzącej partii w Europie swoistym "pool position" w wyścigu do władzy. A ścislej : jej utrzymania . Nieprzypadkiem socjalisci w tym kraju w XXI wieku rządzili większość czasu. 

Maroko niespecjalnie utrudniało swoim obywatelom przedostawanie się na terytorium Hiszpanii -a bliskość enklawy tylko do tego zachęca. Utrudnienie życia rządowi w Madrycie -obojętnie jakiej orientacji politycznej to będzie gabinet - jest dla Rabatu cenne w kontekście trwającego dekady sporu ,w którym państwo z Afryki Północnej oskarża kraj z Półwyspu Iberyjskiego o wspieranie separacjonistow dążacych do oderwania części Maroka. Konflikt tych dwóch królestw jest trochę ,jak na Bliskim Wschodzie : czymś stałym .

 W przyszłym roku wybory odbędą się w czterech z pięciu największych państw Unii Europejskiej. Poza Hiszpanią także we Francji, Włoszech i Polsce . Nic dziwnego zatem ,że prawicowa premier Italii zaproponowała wyrzucenie (zawieszenie) Madrytu ze Strefy Schengen. W Republice Francuskiej natomiast obóz prezydenta czujący na plecach oddech lidera prawicowej, narodowej opozycji Marine Le Pen przebiera się w antyimigracyjne piórka i też gromko odcina się od islamskiej inwazji na Ceute ,potępiajac (choć dość powsciagliwie) Madryt za bezczynność. W przypadku Polski premier z tej samej rodziny politycznej ,co opozycyjna wobec Sancheza Partido Popular czyli Europejskiej Partii Ludowej (EPP) nie powinien raczej trzymać raczej kciuków za rząd w Madrycie - tym bardziej ,że istotą jego pseudopolityki imigracyjnej jest podbieranie haseł prawicy. I co z tego,że pozostaje to tylko w sferze retoryki ? 

Jest jeszcze jeden kraj ,który wręcz zachęca muzułmanów do eksodusu do afrykańskich enklaw Hiszpanii. Tym krajem jest Państwo Izrael . Ta pozornie paradoksalna sytuacja jest łatwa do wytłumaczenia : rząd hiszpański jest jednym z pięciu w Europie ,który uznał państwo palestynskie i który zbojkotowal festiwal Eurowizji w Izraelu. To.absolutnie wystarczy ,żeby takiemu rządowi stworzyć problemy lub poprzec tych,którzy je stwarzają. Sojusz Tel -Avivu z Rabatem przypomina inne taktyczne alianse Izraela z niektórymi krajami arabskimi ,byle tylko podzielić świat.islamu. Różnica jest jedna,ale zasadnicza. O ile zbliżenie Tel-Avivu z np. Rijadem jest skierowane przeciwko innemu państwu muzułmańskiemu to ostrze sojuszu z Marokiem obraca się przeciwko państwu Zachodu . To znaczące. 

Jednak pomijając gry taktyczne wielu podmiotów wokół Ceuty niewątpliwie dla wielu muzułmanów celem strategicznym jest powrót do przeszłości czyli uczynienie z Hiszpanii - Al Andalus , jak w średniowieczu. O tym zapomnieć nie wolno.

*Artykuł ukazał się w dwutygodniku "Najwyższy Czas"

historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII, VIII i IX kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister - członek Rady Ministrów, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka