129 obserwujących
3992 notki
1805k odsłon
  193   0

Milczenie owcy - czyli ani mru-mru prezydenta-elekta

 

Dwa dni spędziła w Polsce prezydent Litwy Dalia Grybauskaite. Wspólnie z prezydentem-elektem nawiedziła Kraków oraz Grunwald. Dwa dni to dużo czasu, żeby poruszyć co najmniej kilka ważnych tematów, ale dla Komorowskiego, widać, za mało. Nic nie wiadomo, aby jedna z trzech głów państwa polskiego (obok Schetyny i Borusewicza - swoją drogą to kabaret…), czyli pan Bronisław zająknął się choćby słowem o Polakach na Litwie. A kiedy miał o tym powiedzieć, jak nie na spotkaniu z litewską prezydent? Musiał to zrobić, bo Polaków tam coraz bardziej się dyskryminuje - musiał, ale nie zrobił. Ten kolejny "grzech zaniechania" w polityce międzynarodowej kolejnego polityka PO następuje w czasie, gdy w Sejmasie, czyli sejmie Republiki Litewskiej jest już trzecie czytanie ustawy, która ewidentnie uderzy w szkolnictwo polskie w tym kraju. Wprowadzenie zwiększonej ilości obowiązkowych przedmiotów w języku litewskim w praktyce spowoduje zmniejszenie zasięgu oddziaływania polskich klas i szkół, zwłaszcza średnich. Jest to kolejny, w majestacie prawa, atak na polskie szkolnictwo, będące dotąd ostoją polskości na Litwie.
 
Ciekawe, że dwudniowe spotkanie Komorowski-Grybauskaite przypada w momencie, gdy Litwa ugięła się, ale nie pod presją polskich władz, lecz instytucji międzynarodowych, konkretnie Parlamentu Europejskiego. Tenże parlament w zeszłym tygodniu bardzo ostro napiętnował naganę, jaką Komisja Etyki Sejmasa udzieliła liderowi polskiej mniejszości, a jednocześnie litewskiemu europosłowi, Waldemarowi Tomaszewskiemu. Pretekstem dla tej skandalicznej decyzji litewskich parlamentarzystów były publiczne wypowiedzi Tomaszewskiego w obronie praw Polaków na Litwie. Z inspiracji polskich eurodeputowanych (nie ukrywam, że miałem w tym swój udział) PE zajął się tą sprawą i dał Litwinom po łapach. Rzecz była na tyle oczywista, że przeciwko tej rezolucji europarlamentu podjętej w Strasburgu, nie protestowali nawet litewscy europosłowie, łącznie z niechętnym Polakom byłym prezydentem Litwy, Landsbergisem.  
 
To, co oburza Parlament Europejski, nie jest jednak tematem dla Bronisława Komorowskiego. Problemy polskich dzieci, polskiej młodzieży i polskich szkół na Litwie - to też nie jest temat "sexy" dla prezydenta-elekta. Szkoda. Szkoda tym bardziej, że Prezydent Najjaśniejszej Rzeczpospolitej w polskiej tradycji od 90 lat jest też prezydentem Polaków poza granicami kraju. Ale czy już bezpartyjny ekspolityk PO (?) o tym w ogóle wie? Czy to w ogóle czuje?
 
Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale