116 obserwujących
3418 notek
1637k odsłon
171 odsłon

O bałaganie na Wyspach, dzieleniu Polski przez Tuska i podwójnych standardach w PO i UE

Wykop Skomentuj

Polecam lekturę wywiadu, jakiego udzieliłem dla portalu Radia Zet. Rozmowę przeprowadził ze mną redaktor Mikołaj Pietraszewski. 

 

Sondaże różnią się między sobą, w zależności od pracowni, ale generalnie PiS oraz Koalicja Europejska idą łeb w łeb – raz jedni, raz drudzy osiągają kilkuprocentową przewagę. Spodziewa się Pan ostrego finiszu kampanii? 

Może pana zaskoczę, ale uważam, że w Polsce kampanie wyborcze - mimo całego lamentu, w jakimś sensie uzasadnionego, o brutalizacji życia publicznego – nie są tak ostre, w porównaniu z kampanią amerykańską czy chociażby na Ukrainie.  

Zwrócę przy tym uwagę, że na razie mieliśmy dwa procesy w trybie wyborczym – Czarnecki vs. Koalicja Europejska, zakończone moim zwycięstwem, a w kampanii samorządowej było ich kilka, więc ta obecna nie jest aż tak brutalna, wbrew temu, co można sądzić. Choć na pewno Wersalem też nie jest.  

Czyli szykuje się finisz przynajmniej emocjonujący.  

Nie ma faworyta, różnice są niewielkie, ponadto dla PiS są to najtrudniejsze wybory, dużo trudniejsze niż prezydenckie, parlamentarne czy samorządowe. 

Dlaczego? 

Ponieważ nasi wyborcy bardziej mobilizują się na wybory decydujące o tym, kto rządzi w Polsce lub samorządzie, a nie te decydujące o naszej reprezentacji w Brukseli czy Strasburgu. 

PiS nigdy nie wygrało wyborów do europarlamentu. W 2004 roku mieliśmy III miejsce, w 2009 drugie, w 2014 PO wygrała z nami o włos, o 25 tys. głosów, ale w mandatach był remis, po 19. Wybory prezydenckie i parlamentarne wygraliśmy po dwa razy, podobnie dwa razy wygraliśmy również samorządowe. Czas najwyższy na europejskie, choć nie będzie to łatwe.  

Co Pańskim zdaniem zadecyduje o tym, jaki będzie ostateczny rezultat? 

Uważam, że mobilizacja elektoratów poszczególnych partii. W Polsce przepływ wyborców między obydwoma głównymi ugrupowaniami jest śladowy. Chodzi więc o zmobilizowanie swoich wyborców, ale także uruchomienie tych niegłosujących.  

Czy i kiedy możemy się w takim razie spodziewać rekonstrukcji rządu, skoro kilkoro ministrów obecnego gabinetu startuje w eurowyborach i ma duże szanse na uzyskanie mandatu? 

Formalnie nowy Parlament Europejski ukonstytuuje się na początku lipca. Wtedy posłowie obejmą mandaty i teoretycznie powinna się odbyć rekonstrukcja. Chyba, że premier nie będzie czekał aż ministrowie formalnie staną się europosłami – bo to ponad miesiąc – oczywiście po konsultacji z władzami koalicji. Rekonstrukcja będzie konieczna, bo część ministrów startujących w wyborach, może znaleźć się w parlamencie.  

Sąd przyznał Panu rację i zakazał rozpowszechniania przez KE billboardów z Pana wizerunkiem, podpisanych hasłem „Akcja ewakuacja”. Ale nie ma Pan wrażenia, że niektórzy ministrowie rzeczywiście uciekają przed odpowiedzialnością i problemami w kraju – np. minister edukacji Anna Zalewska?  

Żeby być całkiem obiektywnym i uczciwym w tej kwestii, nie można uciekać od sytuacji sprzed czterech lat. To powinno zmienić nasze myślenie o jej starcie.  

Gdy europoseł Dawid Jackiewicz dostał propozycję objęcia funkcji ministra skarbu w rządzie Beaty Szydło i podjął decyzję o zakończeniu swojej kariery europarlamentarnej, to właśnie Anna Zalewska miała go zastąpić. W wyborach 2014 w okręgu dolnośląsko-opolskim zajęła bowiem trzecie miejsce w PiS-ie (za Jackiewiczem i Ujazdowskim) i była pierwszą niewybraną. Wówczas odmówiła, aby zostać szefową MEN. W pewnym sensie wzgląd na to, że wtedy tego mandatu nie objęła, był brany pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o ustalaniu list. Ona ten mandat zapewne obejmie, ale  cztery lata po tym, gdy go odmówiła, będzie to więc swego rodzaju sprawiedliwość dziejowa.  

Czy jednak jej kandydatura nie wprowadza pewnej niezręczności? Jeszcze niedawno mieliśmy ogólnopolski strajk nauczycieli, który na razie został zawieszony, problemy w sektorze oświaty nie zostały rozwiązane. 

Pozwoli Pan, że się nie zgodzę i będę jej bronił. Dostrzegam polityczne motywy ataku na nią.  

Ale nie dziwi się Pan, że takie interpretacje i pytania się pojawiają.  

Mam wrażenie, że są one nasączone polityką i walką wyborczą. Jest to mój dziewiąty start we wszelkich wyborach, więc nie dziwię się, że takie ataki się pojawiają. Wiele już widziałem.  

Brexit się opóźnia i de facto stoi pod znakiem zapytania. Jak Pana zdaniem zakończy się ta „telenowela” i czy jest szansa, by Brytyjczycy pozostali w UE?  

Jako Polak i polski polityk chciałbym, aby Wielka Brytania pozostała w Unii Europejskiej – to był było ważne i dla Polski i dla siły i wizerunku UE. Londyn jest bowiem elementem delikatnej równowagi sił w ramach Unii. Bez niej ten tandem niemiecko-francuski, nawet wbrew swoim zamierzeniom, może generować pewne tendencje odśrodkowe ,bo szereg krajów nie będzie chciał się pogodzić z takim duopolem władzy.  

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka