94 obserwujących
579 notek
1742k odsłony
  1094   6

"Get Woke Go Broke"

To sławne amerykańskie powiedzonko znaczy w skrócie: Prowadź biznes zgodnie z wymogami politycznej poprawności, to pójdziesz z torbami.

Oczywiście wielu publicystów i dziennikarzy próbowało (bardzo usilnie:) wykazać błędność tego powiedzenia ... czy mieli rację?

Woke culture, która jest podobno wrażliwa na uprzedzenia rasowe i dyskryminację, doprowadziła do prawdziwego desantu w amerykańskim przemyśle rozrywkowym całej masy ludzi, całkowicie pozbawionych choćby krztyny talentu i wyobraźni, za to pochodzących z mmniejszości rasowych, religijnych, seksualnych, LGBTQ+, przedstawicieli ruchu body positive, osoby niebinarne, itp., itd. Najsilniejsze przedstawicielstwo to jednak tzw. wojujące feministki z ostatniej fali.

Co bardzo ciekawe, pierwszą ofiarą woke culture padł amerykański przemysł komiksowy, który w chwili obecnej jest pośmiewiskiem, zaś japońska manga całkowicie zdominowała amerykański rynek opowieści graficznych. I dzieje się to w czasach, gdy opowieści graficzne zaczynają mocno zyskiwać na popularności!

Najlepiej jednak udowodnić słuszność tego twierdzenia (Get Woke Go Broke), podając kilka przykładów z przemysłu filmowego, chyba najbardziej reprezentatywnego dla woke culture.

Bait and switch, czyli przynęta i zamiana

To klasyczna strategia twórców ten nowej ... fali. Ponieważ są pozbawieni talentu i wyobraźni, całkowicie niezdolni do stworzenia czegoś nowego o wysokiej jakości, więc biorą na celownik uznane tytuły, sławne role i postaci, po czym zmieniają je pod względem płci, rasy, czy orientacji seksualnej.

Pierwszym takim tworem spod znaku woke (niemal symbolicznym) jest film Ghostbusters z 2016 roku. Prymitywne kopiowanie wielkiego przeboju, no i zamiana głównych męskich bohaterów na żeńskie bohaterki, to wszystko nie zagwarantowało jednak sukcesu, tylko wyjątkowo bolesną finansową porażkę.

Terminator: Dark Fate - to miała być cała franczyza (kilka filmów), oparta na pomyśle, by zabić dotychczasową, główną męską postać (Johna Connora) i przekazać całą jego "magię" w ręce kobiet ... nie da się ukryć - bardzo twórcze:) Jak wiadomo, film okazał się kosztowną katastrofą i szybko zapomniano o produkowaniu dalszych części tego idiotyzmu.

Matrix Resurrection - prymitywna próba splagiatowania wielkiego przeboju z 1999 roku skończyła się dla pomysłodawców bolesną, finansową wpadką.

Eternals - przerażająco nudny film, w którym zróżnicowanie płci, rasy i seksualności stało się się tak ważne, że zupełnie zapomniano o przedstawieniu jakiejkolwiek ciekawej historii. Porażka.

355 - żenująca, feministyczna wresja szpiegowskiego filmu akcji, zakończona całkowitą, ośmieszającą klapą.

West Side Story - remake sławnego przeboju w wersji latinx (to niby takie latino, tyle że neutralne płciowo:), zakończony, jakżeby inaczej, kosztowną stratą.

Czasami tym filmowym potworkom towarzyszyła absurdalna wręcz akcja promocyjna, przekraczająca granice śmieszności i przyzwoitości.

Last Duel - ten film był reklamowany jako stanowcze potępienie toksycznej męskości, prawdziwy antymizoginistyczny przebój .... warto wspomnieć, że skala jego porażki zaskoczyła wszystkich:)

Birds of Prey nazywano wprost feministycznym filmem, zrobionym przez kobiety i z kobietami w rolach głównych, które to walczą z mizoginizmem ... Film nie tylko poniósł porażkę, ale stał się też dla wielu najgorszym filmem franczyzy DC Extended Universe - to wyjątkowe osiągnięcie, bo kiepskich produkcji jest tam cała masa.

Lightyear, czyli film ze stajni Toy Story Pixara (Toy Story 3 i 4 zarabiały powyżej miliarda), nie dojdzie nawet do 250 mln brutto, czyli zaliczy całkiem porządną stratę. A to dlatego, że najważniejszym elementem tego filmu okazał się lesbijski pocałunek ... i to wszystko w filmie familijnym! Aktor, który podkładał głos pod Buzza Astrala, nazwał krytyków idiotami, którzy wymrą jak dinozaury ... po prostu genialne:)

Co bardzo też ciekawe, filmy spod znaku WOKE są zwykle bardzo drogie, mają ogromne budżety i niezwykle kosztowną akcję promocyjną, co tym teoretycznie skazanym na sukces (z uwagi na markę) może ułatwić kinowe zaistnienie, z drugiej jednak strony, jeśli mamy do czynienia z filmem dość kontrowersyjnym, to jednocześnie mogą mocno utrudnić odniesienie sukcesu. Lightyear jest filmem animowanym a jego budżet wynosił aż 200 mln! Doktor Strange and Multiverse of Madness, mimo iż zarobił już około 950 mln brutto, to do końca nie wiadomo nawet, czy zdołał/zdoła w ogóle wyjść na zero. Thor: Love and Thunder, mimo iż miał całkiem przyzwoite otwarcie (choć poniżej oczekiwań), to wciąż wisi nad nim widmo finansowej porażki.

Tymczasem produkty nie obarczone tą ideologią, tzw. non-WOKE (ja wolałbym je nazywać po prostu normalnymi:), odnoszą niesamowite sukcesy. Spider-Man: No Way Home zarobił 1,9 mld USD, Top Gun: Maverick już przekroczył 1,2 mld., Minions: The Rise of Gru po siedemnastu dniach przekroczyl 532 mln. Czyli można robić filmy bez zamieniania ich w platformy socjotechniczne, bez wciskania ludziom jakichkolwiek ideologii politycznych i seksualnych ... a ludzie chętnie je oglądają:)

"Get Woke Go Broke" jest absolutnie poprawnym stwierdzeniem.

Lubię to! Skomentuj33 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura