No i wreszcie zabieram się do pisania kilku tekstów na tematy właściwie słabo pasujące na salon24. Dlaczego słabo pasujące? Bo zdaję sobie sprawę, ze temat jest dość łatwopalny. Mało jest osób potrafiących na ten temat tak po prostu rozmawiać, a internet to w ogóle słabe medium do rozmów. Ale do rzeczy jednak.
Przede wszystkim, w żywiołowych dyskusjach na temat istnienia/nieistnienia boga brak jest definicji słowa "bóg". To troszkę tak jakbym ja stwierdził ze blurbl jest zły dla społeczeństwa. I, stosując argumentację Dawkinsa, tylko ci którzy się ze mną zgadzają myślą racjonalnie. No to co drodzy czytelnicy? Przyłączacie się do zwalczania blurbl?
Nawet zakładając ze boga nie ma i opisujemy świat za pomocą nauki zawsze musimy uciec się do pojęcia przypadku bądź stanu początkowego, które jest oczywiście przypadkowe(załozyliśmy ze boga nie ma). Tak czy inaczej zakładając, ze nie ma boga/bogów dochodzimy do tego ze o kazdym nawet niezauwazalnym szczególiku naszego zycia decyduje przypadek. Zatem przypadek jest wszechmocny co implikuje równiez wszechwiedze(nie znając konsekwencji swoich akcji niekiedy nie mozna osiągnąć zamierzonego celu co koliduje z wszechmoca) ergo przypadek jest bogiem, czyli przypadku nie ma. Zatem zakładając nieistnienie boga nie jesteśmy w stanie opisać świata. Ba, świata. Nie jesteśmy nawet w stanie opisać zwykłego rzutu monetą. I własciwie grubo ponad połowy czynności i mechanizmów zachodzących w naszym życiu. A mówię tu tylko o tych mechanizmach, z których istnienia zdaje sobie sprawę nawet maturzysta. Jeśli założymy nieistnienie boga to ze wszystkich nauk zostanie tylko matematyka. I to nie cała. Całą resztę mozemy sobie na pralkę przykleić. Bo cała reszta nauki zakłada istnienie boga. Niekoniecznie musi on mieć osobowość, niekoniecznie musi on być taki jak Jahwe, Allah, Zeus czu Odyn. Ale jakiś musi być. Kazda religia moze miec rację lub jej nie mieć tak długo jak dopuszcza to , ze jej bóg wpływa na świat poprzez przypadek.
Biorąc to wszystko pod uwagę spór między teistami a ateistami jest sporem o semantykę wyrazów "bóg" i "przypadek". Jest sporem nie odpowiadającym na zadne pytanie istotne dla naszego życia. Ma dokładnie tyle samo sensu i odbywa się dokładnie na tym samym poziomie co spór między metalami a hip-hopowcami.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)