Tak kiedyś mówił Jarosław Kaczyński, - vide:
https://www.youtube.com/watch?v=MYbNcd0LyU4
A teraz do rzeczy.
Dzisiaj Sejm odrzucił uchwałę Senatu w sprawie lex TVN i tym samym przyjął tę ustawę. Teraz trafi ona do podpisu do prezydenta. Wcześniej uchwałą izby wyższej parlamentu, która zdecydowała się odrzucić lex TVN w całości, zajęła się niespodziewanie komisja kultury i środków przekazu. Posłowie opozycji podkreślali, że o planie posiedzenia dowiedzieli się kilkanaście minut przed jego rozpoczęciem.
Mój komentarz:
Najpierw coś Państwu opowiem.
Po ogłoszeniu dekretów stanu wojennego, moja Alma Matris Akademia Górniczo Hutnicza w Krakowie, jako jedna z trzech polskich uczelni przeprowadziła strajk czynny, za co wtenczas straszono więzieniem, z karą śmierci włącznie.
Moja kochająca i troskliwa żona, zakopała w piwnicy pod węglem bibułę, spaliła ulotki, po czym mnie spakowała, jak przystało na wojnę, w brezentowy plecak wypchany środkami higieny, konserwami i zawekowanymi sznyclami domowej roboty. W progu ze łzami w oczach pobłogosławiła, a ja szybko wyszedłem spostrzegłszy, że mi wilgotnieją oczy.
Pierwszy dzień strajku minął spokojnie i można by powiedzieć, że nic złego się nie stało, gdyby nie dręczące nas wszystkich pytanie, co będzie, gdy przyjedzie ZOMO.
Drugiego dnia było gorzej, gdyż nam wyłączyli światło, gaz i wodę, a dzień upływał pod znakiem zapchanych toalet i nieumytych zębów. Przyjadą czy nie przyjadą? Nie przyjechali, - ale drugą noc z rzędu nikt oka nie zmrużył.
Trzeciego dnia zmęczenie pokonało nerwy i wszyscy zapadli w głęboki sen grudniowej nocy.
I wtedy zbudził nas przeraźliwy okrzyk jednego z kolegów: - WSTAWAĆ!!! SZYBKO!!! WSTAWAĆ!!! ZOMO!!! CZOŁGI!!! JADĄ!!!
Zostaliśmy zaatakowani znienacka.
Wszyscy skoczyli do okien. To już nie były żarty. W świetle wojskowych reflektorów, po skutym mrozem śniegu sunęły wolno w stronę naszego pawilonu wozy opancerzone z gotową do strzału bronią maszynową z ostrą amunicją. Zaś przed oddziałem pancernym szły na nas trzy kordony uzbrojonych po zęby zomowców skrytych za tarczami, w które walili miarowo długimi pałami.
Po chwili usłyszeliśmy łomot wyważanej bramy i odgłos biegnących po schodach żołdaków niesławnego generała w ciemnych okularach, który wydał narodowi wojnę. Wtenczas włączono światło. Sala wykładowa, której strajkowaliśmy przypominała krajobraz po bitwie. Po rumowisku krzeseł, ławek, dmuchanych materacy, misek i kocherów przedzierali się ku nam zomowcy z odbezpieczonymi pistoletami maszynowymi. Pamiętam, że przeleciało mi przez głowę: żebym tylko się nie męczył, jak otworzą ogień.
Wychodzić! Wychodzić! Ponaglali zomowcy. Nigdy nie zapomnę tego upodlenia, jak nas ustawiono w dwuszeregu przed biblioteką uczelnianą i kazano stać na szesnastostopniowym mrozie około dwóch godzin. Pamiętam, że przypomniała mi się wtedy scena z jakiegoś filmu o więźniach Auschwitz-Birkenau stojących na mrozie na porannym apelu.
Vis a vis naszego dwuszeregu stali ustawieni w rzędzie zomowcy, a jeden z nich, czego do śmierci nie zapomnę, stał na szeroko rozstawionych nogach i patrzył mi z bliska w oczy, - a po jego nalanej, ziemniaczanej twarzy błąkał się szyderczy uśmieszek.
Nikt wcześniej mnie tak nie upokorzył.
A teraz powróćmy do wydarzeń dnia dzisiejszego.
Oglądałem dzisiaj od początku do końca haniebne posiedzenie sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. I jak patrzyłem na to co robią i mówią przewodniczący Piotr Babinetz oraz wiceprzewodniczący: Marek Suski i Joanna Lichocka, - nieodparcie stawał mi przed oczami ów opasły zomowiec z pacyfikacji strajku Mojej Almae Matris.
Dziś PiS dokonał bezprecedensowego zamachu na wolne polskie media, - a to, co dzisiaj zrobił PiS można śmiało porównać do napadu gangsterów w biały dzień na sklep jubilerski, jak nie gorzej.
I parafrazując wiersz Zbigniewa Herberta pt. „Potęga smaku” powiem krótko: Ten sam rodzaj buraczanej buty. Ta sama parciana retoryka. Ta sama dialektyka oprawców bez żadnej dystynkcji w rozumowaniu. Ten sam brak poczucia smaku, który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo, choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała, - głowa…
To nie tak się rządzi, Panie i Panowie! To nie tak kieruje się narodem! Rząd bowiem musi pamiętać, że jest na usługach narodu! Tymczasem w tej chwili tak nie jest, a to, co dziś pokazaliście w Sejmie Rzeczpospolitej nie ma precedensu we współczesnej historii Polski.
I już na na koniec słowo do Jarosława Kaczyńskiego.
Szanowny Panie Prezesie!
Urodziłem się pod sam koniec wojny i przeżyłem wszystkie rządy poczynając of Bolesława Bieruta. Ale ani Józef Cyrankiewicz, ani Mieczysław Moczar, ani Mieczysław Rakowski, ani nawet generał Wojciech Jaruzelski nie upokorzyli mnie tak, - jak Pan mnie dzisiaj upokorzył. Bo na tamtych mówiło się „ONI”, - natomiast Pan mieniąc się ojcem duchowym Polaków, podobnie jak niegdyś generał Jaruzelski, - z patogenną perfidią wytoczył narodowi wojnę tuż przed przed Bożym Narodzeniem.
Dlatego, ciężko poraniony tym, co dzisiaj PiS Polakom zafundował powiem, że w tym czarnym dla Polski dniu, - stanął Pan tam, gdzie w grudniu 81 stało ZOMO.
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)
Post Scriptum
Na Salonie24 notka zamieciona pod dywan.
Ale na FB ma już 70 udostępnień, - vide: https://www.facebook.com/photo/?fbid=5064712666880964&set=a.608649822487293


Komentarze
Pokaż komentarze (25)