Motto: „Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze Ziemi! - Tej Ziemi! ”
A teraz do rzeczy.
Portal internetowy Salon24, vide: https://www.salon24.pl/u/polska-gospodarka/1204039,fatalne-wiesci-od-ekonomistow-pko-bp-polacy-maja-powody-do-niepokoju informuje:
„Fatalne wieści od ekonomistów PKO BP. Polacy mają powody do niepokoju.
We wtorek Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o kolejnej podwyżce stóp procentowych. Dla Polaków oznacza to nic innego jak wzrost cen rat, a ekonomiści PKO BP nie mają dobrych informacji na kolejne miesiące. W marcu czeka nas kontynuacja zacieśniania polityki pieniężnej czemu będzie sprzyjała nowa projekcja NBP, z prawdopodobnie znacznie wyższą od poprzedniej ścieżką inflacji i dłuższym okresem jej podwyższonego poziomu.
Rada Polityki Pieniężnej podniosła we wtorek wszystkie stopy procentowe o 50 pkt bazowych. Główna stopa NBP, referencyjna, wzrosła do 2,75 proc. Jednocześnie RPP podjęła decyzję o podwyższeniu stopy rezerwy obowiązkowej z 2,0 do 3,5 proc. Zdaniem ekonomistów PKO BP to nie koniec podwyżek…”
Mój komentarz:
Urodziłem się pod sam koniec wojny. I tak sobie myślę, że odkąd sięgam pamięcią, przez te wszystkie lata dręczyło mnie przygnębiające poczucie, że Polska jest źle rządzona przez nieuczciwych ludzi, a Polacy muszą od rana do nocy tyrać za przysłowiową „czapkę gruszek”.
Pierwszym premierem, jakiego pamiętam był Bolesław Bierut, czyli powołana na to stanowisko przez zimnokrwistego ludobójcę Józefa Stalina kreatura nie warta dłuższego komentarza. Po nim tekę premiera przejął Józef Cyrankiewicz, kolejny namiestnik rządu sowieckiego, wykształcony cynik i despota trzymający Polaków za twarz i straszący ludzi, że im odrąbie ręce, jak się sprzeniewierzą władzy. W tej mokrej robocie wspierali go zwyrodnialcy z Urzędu Bezpieczeństwa, co warto przypomnieć, zarządzanego przez antypolsko nastawionych oficerów pochodzenia żydowskiego. Jednocześnie Cyrankiewicz sumiennie pilnował, żeby w Moskwie szkolono zastępy represyjnej kadry urzędniczej oraz tajne służby, które miały za zadanie zrobić z Polski państwo słabe i podległe władzom Związku Radzieckiego. Następnie rządy objął typ spod ciemnej gwiazdy, niejaki Piotr Jaroszewicz, oddany przyjaciel Breżniewa i „gospodarz”, który jedno, co potrafił dobrze robić to podnosić ceny i tłumić brutalnie protesty umęczonych ludzi. Aż spadło na Polskę kolejne nieszczęście, gdy premierem został szkolony na Kremlu aparatczyk Wojciech Jaruzelski, ślepo oddany Związkowi Radzieckiemu oprawca, który, kiedy „Solidarność” zagroziła komunistom wydał narodowi wojnę łamiąc kręgosłupy przyzwoitym i oddanym Polsce ludziom. Nie omieszkał też wysłać na szkolenie u wielkiego brata dysydenckich „elit”, które zdradziły Polskę przy okrągłym stole. Ten haniebny proces kontynuował nasz kolejny premier, zawodowy politruk Mieczysław Rakowski, po którym przejął schedę szef tajnych służb i bezwzględny egzekutor Czesław Kiszczak, znany z tego, że wydał rozkaz by strzelać do górników na „Wujku”. Aż się naród zbuntował i po wyborach w roku 1989 wydawało się przez moment, że w Polsce skończył się bezpowrotnie komunizm. Niestety, dający nadzieję na lepsze jutro entuzjazm milionów Polaków, którzy uwierzyli, że nareszcie Polską będą rządzić mądrzy i uczciwi ludzie, zmarnował z premedytacją nasz kolejny premier, niejaki Tadeusz Mazowiecki, dwulicowy katolik postępowy, który zdradził „Solidarność” dogadując się z Kiszczakiem przy okrągłym stole, pod okiem zapatrzonego na wschód Adama Michnika. Ten na wskroś obłudny premier blokując dekomunizację słynną grubą kreską postawił postkomunistów u władzy na całe dekady, dając przyzwolenie by ćwiczona w Moskwie post-komusza sitwa szabrowała bezkarnie nasz narodowy majątek. Jak już post-komuna miała posprzątane uchwyciwszy strategicznie kluczowe stanowiska w państwie, premierem został „nowofalowy biznesman” Jan Krzysztof Bielecki głównie po to, żeby utorować drogę następnemu premierowi Geremkowi, gensekowi honorowemu wychowanemu na naukach Sartre’a, którego zadaniem było przekonanie ludzi, że lewactwo to cnota, a patriotyzm to obciach. Gdy się jednak Polacy połapali, jak perfidnie zrobiono ich w konia wybrali premierem Jana Olszewskiego, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów człowieka przyzwoitego, który jednak długo nie porządził, gdyż różowa mafia, pod osłoną nocy i nomen omen przy znaczącym udziale Donalda Tuska przeprowadziła skrytobójczy zamach stanu. Potem rządzili na zmianę cyniczni beneficjenci okrągłego stołu: bogobojna marionetka Unii Demokratycznej, niejaka Hanna Suchocka, obrotowy sikawkowy Waldemar Pawlak, stary kumpel Ałganowa, niejaki Józef Oleksy i miłośnik białowieskich żubrów Włodzimierz Cimoszewicz, który rządził głównie po to, żeby utorować drogę do prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, który miał umocnić i zabetonować rządy post-komuny. Jak już Cimoszewicz spełnił swe zadanie oddał władzę kolejnemu premierowi Jerzemu Buzkowi, gdyż wiedział, że gładkomówny profesor, jak to z profesorami bywa nie będzie przeszkadzał w szabrowaniu kraju. Potem wzięli Polskę w swoje łapska Leszek Miller z Markiem Belką głównie po to by wyprzedać dokumentnie nasz majątek narodowy i dać zielone światło bezkarnym przekrętom na niespotykaną wcześniej skalę. Wtedy Polacy znów się zbuntowali, i ku zaskoczeniu pewnych swego post-komuchów, wkurzony na serio naród wybrał na premiera jak się wtedy wydawało nieposłusznego Moskwie prawicowca Jarosława Kaczyńskiego. Ten drugi po Janie Olszewskim nie lewacki premier nie był jednak nie potrafił sprawnie rządzić. Bo choć miał bliźniaczego brata na urzędzie Prezydenta, szefa IPN, prezesa NBP oraz dwie komisje weryfikacyjne oraz wszystkie potrzebne ku temu narzędzia, - nie przeprowadził wtedy (dlaczego?) najważniejszej reformy sankcjonującej odejście od ustaleń okrągłego stołu i dekomunizacji polskiego państwa. A argumentacja, że nie było wykładni prawnej, by ujawnić i ukarać agentów WSI nie jest w stanie się obronić. W efekcie, zbałamuceni przez Michnika i jego Gazetę Wyborczą rodacy, którym pan redaktor zdołał sprytnie wmówić, że stanowią elitę III RP, a więc są obywatelami lepszej kategorii, co im odebrało zdolność obiektywnego postrzegania rzeczywistości, wybrali premierem Donalda Tuska, od dawna szykowanego przez post-komunistów na to stanowisko. Krasomówczy Donald miał być premierem silnym, słownym, pracowitym, konsekwentnym i oddanym interesom Polski. W efekcie, jak tylko wybuchała jakaś kolejna afera krył się jak przedszkolak, nie spełnił praktycznie żadnej z obietnic wyborczych, po kilka razy z rzędu zmieniał podjęte decyzje i wycofywał się z tego, co wcześniej powiedział. Zaś sukcesy sondażowe odnosił wyłącznie dzięki umiejętnym podżeganiu wojny polsko polskiej. Zaś, gdy spostrzegł, że doprowadził do tego, że jego własny minister spraw wewnętrznych niejaki Bartłomiej Sienkiewicz nazwał Polskę państwem teoretycznym, z którego zostały jeszcze tylko, cytuję za rzeczonym ministrem: „ch*j, dupa i kamieni kupa, - uciekł do Brukseli, gdzie zrobił tak zwaną karierę polityczną.
W tej sytuacji zniesmaczony naród jesienią 2015 zagłosował na Prawo i Sprawiedliwość, które wygrało wybory z przewagą sejmową, a rządzący z tylnego siedzenia Jarosław Kaczyński namaścił na premiera Beatę Szydło, którą, gdy przestała sobie radzić z premierostwem i pokazała pazurki, - bezceremonialnie zrzucił z sań stawiając na ze szczętem mu uległego fantasmagorycznego bajkopisarza o ksywie Pinokio, skazanego kilkukrotnie przez sąd z kłamstwa, który najpierw opowiadał Polakom dyrdymały o wielkiej Polsce będącej sercem Europy, od której najmożniejsi tego świata będą pożyczali pieniądze, - a dzisiaj razem prezesem Glapińskim drenuje ile wlezie kieszenie Polaków, którzy jeszcze trochę i cytuję za panem Premierem: „Odpowiednio dopieszczani, będą za miskę ryżu zapie*dalać ”. A żeby było jeszcze śmieszniej, w tym miejscu należy zaznaczyć, że obecny pisowski premier Mateusz Morawiecki był doradcą Donalda Tuska w czasie kiedy rządziła Platforma Obywatelska.
Jakie były ponad sześcioletnie rządy PiS-u każdy widzi. Afera goni aferę, rozkwita nepotyzm i panoszy się złodziejstwo, pisowskie służby podsłuchują ważne osoby w państwie z pracownikami NIK włącznie. Przecież to się za przeproszeniem w pale nie mieści!
Pytacie Państwo jak to możliwe?
Ano tak, że tym razem wicepremier Jarosław Kaczyński zdołał swym orędownikom wmówić, że stanowią elitę IV RP, a więc są obywatelami lepszej kategorii niż pozostała część narodu polskiego i, - że tylko Prawo i Sprawiedliwość może zbawić Polskę, że przypomnę hasło skandowane na miesięcznicach smoleńskich: „Ja-ros-ław! Pol-skę zbaw! ”.
Ale bezprecedensowym w historii powojennej cywilizacji europejskiej grzechem PiS-u było łotrostwo, jakiego nie dopuścili się ani komuniści, ani post-komuniści.
Pytacie, co to za draństwo?
Otóż, już w wolnej Polsce, powtarzam, już w wolnej Polsce, partia Jarosława Kaczyńskiego przy pomocy niemającej precedensu w powojennej historii Polski propagandy telewizji publicznej, dopuściła się zbrodni stanu, jakiej nie odważyli się dopuścić ani Bierut, ani Gomułka, ani nawet generał Jaruzelski, - jaką jest zakodowanie w głowach kilku milionów zaślepionych politycznie Polaków toksycznego stereotypu myślowego, że owszem, wszystkie polskie rządy powojennej Polski kradły, ale tylko partia Jarosława Kaczyńskiego, jako pierwsza, - kradzionymi przez nią pieniędzmi dzieli się ze społeczeństwem. I niestety sporo Polaków sprzedało się za te trefne złotówki, - zaś prawda jest taka, że żaden z komunistycznych rządów nie zdemoralizował tak Polaków, jak pisowskie rządy, chyba dla żartu tak nazwane „dobrą zmianą”.
Kropkę nad i stawia kompletna nieudaczność rządu Morawieckiego w walce z pandemią Civid19, co zaowocowało zgonami setek tysięcy obywateli, nie licząc zgonów ponadnormatywnych.
Reasumując powiem, że polski papież Jan Paweł II, krzycząc desperacko w dniu w dniu 2 czerwca 1979 na ówczesnym Placu Zwycięstwa, dziś Piłsudskiego: „Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!....”, - wyprosił Polakom wolność, którą Pan Bóg Polaków pokarał.
Dlaczego pokarał?
Bo nie potrafiliśmy skorzystać z tej wolności, którą politycy zamienili w piekło, a konkretnie wojnę dwóch wzajemnie się nienawidzących polskich plemion. Nigdy, powtarzam nigdy po II Wojnie Światowej nie było w Polsce tak wynaturzonej nienawiści Polaków do Polaków.
Pytacie, co było tego przyczyną?
Odpowiadam:
Nasza polska głupota.
Ktoś zaprzeczy?
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)


Komentarze
Pokaż komentarze (51)