Motto: "Trzeba przede wszystkim przywrócić jedność narodu", - powiedział wczoraj w Sejmie Jarosław Kaczyński
A teraz do rzeczy.
Wszyscy wiemy, że Viktor Orban wprowadził na Węgrzech ustrój daleki od demokracji, który charakteryzuje się łamaniem prawa Unii Europejskiej, likwidacją niezależnych mediów, gigantycznym nepotyzmem i korupcją. Więc kardynalnym błędem było popieranie Orbana defraudującego unijne pieniądze, gdyż to sprawiało wrażenie, że byliśmy nie tylko sojusznikami Orbana , a także wspólnikami politycznego łobuza, który był i nadal jest faworytem Władimira Putina.
Osiem dni temu serdeczny przyjaciel Viktora Orbana Putin w bestialski sposób napadł na Ukrainę, którą brutalnie niszczy i łamiąc wszelkie wojenne konwencje morduje broniących się Ukraińców zabijając bezbronne kobiety i dzieci. Na naszych oczach trwa ukraińska pieta, Ukraina krwawi, - zaś Europie i Światu zagraża wojna nuklearna, po której ludzkość już się nie podniesie.
Na szczęście, świat zareagował natychmiast na zbrodniczą wojnę wywołaną przez moskiewskiego szaleńca i, - w ciągu kilku dni powstała Wielka Koalicja Antyputinowska, - jak niegdyś Antyhitlerowska.
Ale nie oszukujmy się i powiedzmy otwarcie, że Orban wyłamał się z tej koalicji i nawet jeśli pod naciskiem opinii światowej „zaprotestował” w końcu przeciw napadowi Putina na Ukrainę, - to ten człowiek sercem jest bliżej Putina, niż powstałej Wielkiej Koalicji.
Dzisiaj, jak nigdy dotąd, Europa i Świat potrzebuje zgody i jedności w działaniach zmierzających do zatrzymania kremlowskiego wariata.
Przyjaźń władz pisowskich z Viktorem Orbanem dzieli Polaków, - i to jest fakt, któremu nie da się zaprzeczyć, gdyż pan Orban ma fatalną opinię w Unii Europejskiej. A przecież teraz, jak słusznie powiedział wczoraj w Sejmie Jarosław Kaczyński: „trzeba przede wszystkim przywrócić jedność narodu ", bo jak nigdy dotąd potrzebne jest zjednanie wszystkich obywateli Rzeczpospolitej w obliczu putinowskiej napaści na Ukrainę, a być może w przyszłości na Polskę.
Dlatego polski rząd musi wyciągnąć wnioski z błędów popełnionych w przeszłości i zerwać sojusz z Wiktorem Orbanem. Nie z narodem węgierskim, lecz z przyjacielem Putina Orbanem. Taki gest przyczyniłby się znacząco do zjednania wszystkich Polaków, a także polityków partii rządzącej i opozycji, w obliczu realnego zagrożenia bezpieczeństwa Polski. Jeśli zaś nasz rząd nie odetnie się od polityki Viktora Orbana, to jedność narodu będzie nadal niemożliwa. Wystarczy poczytać w Internecie jakie są kontrowersje i kłótnie Polaków w sprawie stanowiska Orbana wobec poczynań i zamiarów Kremla.
Tak. Tak. Europa i Świat znalazły się w takiej sytuacji, że wszyscy ludzie dobrej woli muszą się odciąć od wszystkiego, co może się łączyć z Putinem, a nikt nie zaprzeczy, że Wiktor Orban kojarzy się z Putinem nieodłącznie. Tak samo jak pani Marine Le Pan, pan Matteo Salvini..., - et consortes.
I po prawdzie wcale się nie zdziwię, jak nam w Budapeszcie wyrośnie dyktatorek na pasku Putina, wypisz wymaluj podobny do Łukaszenki.
Dlatego uważam, że zerwanie sojuszu z Orbanem jest warunkiem sine qua non, żeby Polska została uznana w pełni wiarygodnym członkiem Wielkiej Koalicji Antyputinowskiej.
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)
Czytaj także:
K. Pasierbiewicz (2020), "Pokorne cielę dwie matki ssie. Rzecz o tym, jak Orban zrobi Morawieckiego w bambuko ", - https://www.salon24.pl/u/salonowcy/1095414,pokorne-ciele-dwie-matki-ssie-rzecz-o-tym-jak-orban-zrobi-morawieckiego-w-bambuko


Komentarze
Pokaż komentarze (50)