192 obserwujących
2796 notek
6046k odsłon
  1093   1

Teraz, gdy jak tlenu trzeba nam narodowej jedności, dzielenie Polaków jest przestępstwem!

Znów wraca Smoleńsk!

Motto: Podług Słownika Języka Polskiego PWN, - vide: https://sjp.pwn.pl/slowniki/zdrada%20stanu.html , - zdrada stanu to przestępstwo popełnione przez osobę sprawującą władzę polegające na działaniu na szkodę państwa.

A teraz do rzeczy.

Portal internetowy Onet. WIADOMOŚCI, vide: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/jaroslaw-kaczynski-o-raporcie-podkomisji-smolenskiej-prezes-pis-nie-ma-watpliwosci/1l5539x?utm_medium=push&utm_source=browser&utm_campaign=push_push_go&utm_site=wiadomosci&utm_push_id=624feffab50541dbc9dddc92 informuje:

Jarosław Kaczyński przeczytał raport podkomisji smoleńskiej. Prezes PiS nie ma wątpliwości.

Jarosław Kaczyński tuż przed kolejną rocznicą katastrofy smoleńskiej, ponownie głośno wypowiada się na temat śmierci 96 osób, które znalazły się na pokładzie samolotu. Prezes PiS przekonany jest, że w Smoleńsku doszło do zamachu. Podkreślił, że najpierw miał w tej sprawie "intuicyjne przeświadczenie", które następnie zostało potwierdzone "z pewnej wiedzy sprawdzającej".

Raport komisji smoleńskiej natomiast miał udzielić odpowiedzi na wszystkie jego wątpliwości. Zdaniem Kaczyńskiego wnioski, które do tej pory wyjaśniały przyczynę katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. były kreowane m.in. przez "potężne lobby składające się z niewątpliwie obecnej w Polsce potężnej agentury rosyjskiej".

Dopytywany, czy raport będzie upubliczniony w dniu 12. rocznicy katastrofy, przyznał, że sądzi, że w dniu rocznicy nie będzie publikacji. — Ale sądzę, że po rocznicy będzie — stwierdził…"

Mój komentarz:

Jak widać, na kilkadziesiąt godzin przed rozpoczęciem obchodów 12. rocznicy katastrofy smoleńskiej Jarosław Kaczyński po raz kolejny powraca do, jak żaden inny emocjonalnie dla Polaków drażliwego tematu katastrofy smoleńskiej, - wrzucając z premedytacją do debaty publicznej granat, który może społeczeństwo polskie rozerwać na strzępy.

Ten granat to rodzaj społecznie zabójczej broni masowego rażenia, gdyż po jego wybuchu uwolni się z niego substancja toksyczna podsycająca nienawiść  wierzącej w zamach smoleński miłośników Jarosława Kaczyńskiego do orędowników Donalda Tuska, którzy twierdzą, że takowego zamachu nie było.  

Pytacie Państwo, o co dokładnie mi chodzi? Już wyjaśniam.

Jeszcze niedawno, podczas I Zjazdu Krajowego Stowarzyszenia OdNowa Jarosław Kaczyński grzmiał, że w obecnej sytuacji politycznej związanej z agresją Putina na Ukrainę, jak nigdy dotąd potrzebna jest nam jedność narodowa.

I co?

Zaledwie kilka dni później pan Prezes w sposób kompletnie nieodpowiedzialny wrzuca do debaty publicznej temat katastrofy smoleńskiej z tezą o ewidentnym zamachu, - co zwaśni ponownie Polaków ze zdwojoną siłą.

Dlaczego nieodpowiedzialny?

Bo Jarosław Kaczyński ogłaszając publicznie, że po przeczytaniu wciąż nieopublikowanego (dlaczego?) raportu Macierewicza ma już pewność, że w Smoleńsku był zamach jeszcze bardziej zaogni nienawistną chęć zemsty „ludu pisowskiego” na sympatykach „ludu platformerskiego”, który z kolei jest święcie przekonany, iż opublikowany raport Millera jednoznacznie dowiódł, że takowego zamachu nie było, co z kolei podsyci nienawiść platformersów do pisowców. I nie ma co owijać w bawełnę, że Jarosław Kaczyński tę obopólną nienawiść rozbudza obecnie celowo, gdyż wie, że już wielokrotnie wygrywał na graniu konfliktem. Czas tedy powiedzieć, że ta prowokacja Jarosława Kaczyńskiego jest z moralno etycznego punktu widzenia karygodną niegodziwością. Bo pan Prezes oczywiście ma prawo prywatnie wierzyć w zamach smoleński, ale w żadnym razie nie ma prawa do wypowiadania takiej opinii publicznie, szczególnie, że wciąż nie ma na to dowodów, a wielokrotnie skompromitowanym raportem Macierewicza nie zajęła się do tej pory nawet prokuratura Zbigniewa Ziobro. Skompromitowanym dlatego, że ta komisja kilkanaście razy ogłaszała publicznie sprzeczne ze sobą i wzajemnie się wykluczające przyczyny katastrofy Tupolewa.   

Ale to jeszcze nie wszystko. Za kompletnym brakiem odpowiedzialności Jarosława Kaczyńskiego przemawia właśnie przez niego realizowana próba wykorzystania wojny w Ukrainie dla partykularnych interesów swojej partii. Bo nie bez przyczyny pan Prezes powiedział w rzeczonym wywiadzie, cytuję:

Wnioski, które do tej pory wyjaśniały przyczynę katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. były kreowane m.in. przez "potężne lobby składające się z niewątpliwie obecnej w Polsce potężnej agentury rosyjskiej ".

A powiedział do dlatego, by zagospodarować na użytek Prawa i Sprawiedliwości” narastającą w Polsce i na Świecie niechęć do mordującej kobiety i dzieci bandyckiej Rosji putinowskiej. Tak. Tak. Życie właśnie pokazuje, że Jarosław Kaczyński to bezwzględny egzekutor swoich planów, który dla utrzymania władzy nie cofnie się przed żadną niegodziwością.

Lubię to! Skomentuj67 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale