Szanowny Kolego Blogerze,
w odpowiedzi na słowa z Pańskiej wczorajszej notki pt. „W Polsce Kaczyńskiego nie można szkodzić Polsce ”, - vide: https://www.salon24.pl/u/seaman/1247451,w-polsce-kaczynskiego-nie-wolno-szkodzic-polsce , cytuję:
„Pierwsza rzecz jaka przychodzi mi do głowy, to oczywisty fakt, że Kaczyński spełnił marzenie wielkiego poety o Polsce: ugryzł żubra w dupę i już tylko to czyni go postacią historyczną. Otóż ten żubr spał sobie słodko (lub spał dręczony okropnymi snami) gdzieś na polanie w głębi puszczy i sen jego, podobny śmierci, mógłby trwać jeszcze wiele lat - gdyby Jarosław Kaczyński nagle nie ugryzł go w dupę – powiedział poeta Jarosław M. Rymkiewicz i to jest święta prawda. Te słowa Rymkiewicza padły kilkanaście lat temu, ale dzisiaj widzimy wyraźnie, że żubr nie poprzestał na przebudzeniu, nie osiadł na trawie, gdyż zamierza ugryźć w dupę także Unię Europejską ",
przypomnę Panu, co już w lutym 2020 pisałem w notce pt. „Gorzka opowieść o białowieskim żubrze, Rymkiewiczu, Kaczyńskim i Joannie Lichockiej ”, - vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/1019715,gorzka-opowiesc-o-bialowieskim-zubrze-rymkiewiczu-kaczynskim-i-joannie-lichockiej , cytuję:
„Motto dedykowane panu Prezesowi: Jakbyś niedźwiedziu wiedział, że masz w dupie przedział, to byś cicho w mateczniku siedział (Wiesław Dymny)
A teraz do rzeczy:
Cała Polska widziała wczorajszy sejmowy "występ" posłanki PiS Joanny Lichockiej, - patrz zdjęcie, którym zilustrowałem notkę.
Pozwólcie tedy Państwo, że przypomnę słynny wywiad, jakiego w sierpniu 2007 udzielił w Rzeczpospolitej tejże samej Joannie Lichockiej sztandarowy poeta prawicowy pan Jarosław Rymkiewicz, który w alegorycznym tonie wypowiedział następujące sława, cytuję:
„Teraz wytłumaczę, dlaczego wszystko, co zrobił i jeszcze zrobi Jarosław Kaczyński, jest dobre dla Polski. Przypomnijmy sobie, jak to było w stanie wojennym i po stanie wojennym - Polska zapadła wtedy w głęboki sen. To było nawet coś więcej niż sen - rodzaj jakiegoś półomdlenia, półśmierci. Historia Polski stanęła wtedy w miejscu, co oczywiście było na rękę i tutejszym kolaborantom, i ich rosyjskim mocodawcom. To trwało do roku 1989 i wtedy Polska trochę się poruszyła, ale tylko na chwilę. Jeszcze nie całkiem obudziła się z tego swojego strasznego wojennego snu i półśpiąca, półżywa, dotrwała do pierwszych lat obecnego wieku. Historia Polski w latach dziewięćdziesiątych dałaby się porównać do rzeki, która, owszem, gdzieś płynie, ale powoli, niechętnie, a jej meandryczny nurt wciąż tworzy jakieś zatoki, rozlewiska, martwe wody - i nie może popłynąć do przodu, nie może, wśród rozlewisk, znaleźć swojej drogi, doliny, którą popłynie w przyszłość. Przychodzi mi do głowy jeszcze takie porównanie. Polska to był taki wielki ospały żubr śpiący pod drzewem w Puszczy Białowieskiej.. Otóż ten wielki białowieski żubr spał sobie słodko (lub spał dręczony okropnymi snami) gdzieś na polanie w głębi puszczy i sen jego, podobny śmierci, mógłby trwać jeszcze wiele lat - gdyby Jarosław Kaczyński nagle nie ugryzł go w dupę. Żubr, ugryziony przez pana premiera, podniósł głowę, potrząsnął rogami, ryknął i popędził. Dokąd, tego nikt nie wie. Ale galopuje, pędzi ku swoim nieznanym, dzikim przeznaczeniom. Polska poruszyła się, została poruszona - jest coraz inna i będzie jeszcze inna. To już nie jest sen pod lipą, to już nie jest podobny śmierci sen stanu wojennego, to już nie jest omdlenie lat dziewięćdziesiątych. Właśnie dlatego wszystko, co zrobił i co robi Jarosław Kaczyński, jest dobre. Ugryzł żubra w dupę i to czyni go postacią historyczną…”, koniec cytatu z Rymkiewicza.
I spełniło się proroctwo poety, gdyż po wielu perturbacjach historycznych, jesienią roku 2015 białowieski żubr, którego, jak mówił Rymkiewicz: „Jarosław Kaczyński ugryzł w dupę”, - stał się symbolicznym matecznikiem "państwa pisowskiego", a "lud pisowski" uwierzył ślepo, że pod rządami „władzy dobrej zmiany” Polsce i Polakom będzie dobrze do końca świata, albo jeszcze dłużej.
Wszystko szło, jak po maśle. Pisowski żubr rósł w siłę, ryczał, deptał kopytami wszystko, co stało mu na drodze i nie bał się nawet Brukseli.
Aż wczoraj nadeszło nieszczęście, bowiem euforycznie upojona zwycięstwem telewizji Jacka Kurskiego nad potrzebami dzieci chorujących na raka Joanna Lichocka, - pokazała protestującemu suwerenowi środkowy palec.
I tak, w ułamku sekundy szlag trafił dobre imię Polski Jarosława Kaczyńskiego, gdyż Polacy tego gestu Joanny Lichockiej nigdy nie zapomną, tak jak do dnia dzisiejszego pamiętają historyczny "gest Kozakiewicza". Bo Polacy są cierpliwi, ale pamiętliwi.
Zaś ogarnięta nienawiścią, pyszałkowata pupilka Jarosława Kaczyńskiego, miast przeprosić rodaków za ten wyraz bezczelnej buty kroczącej zwykle przed upadkiem nadal brnie w zaparte, - usiłując wmówić Polakom, że im się coś przywidziało.
Zaryzykuję tedy tezę, że wczorajszej nocy w polskim Sejmie, mit Jarosława Rymkiewicza, że: „wszystko, co robi Jarosław Kaczyński, jest dobre dla Polski ” prysł, - jak bańka mydlana.
Paskudny gest posłanki Lichockiej już się przyczynił do tego, że ludzie zaczynają rozumieć, iż Jarosławowi Kaczyńskiemu chodzi jedynie o władzę, a nie o Polskę, zaś wszystkim mającym inne zdanie PiS pokazuje środkowy palec.
Skąd to wiem? Bo właśnie wróciłem z południowej kawy w mieście, - i jestem po rozmowach z zagorzałymi orędownikami Prawa i Sprawiedliwości. I choć próbowali bronić złej sprawy, unikali mojego wzroku, zaś w ich głosach nie było już tego żaru, jaki wyczuwało się jeszcze wczoraj.
Tak. Tak. Hejterski incydent z triumfalnym "gestem Joanny Lichockiej" wykonanym w kontekście bezskutecznie oczekujących na pomoc finansową rządu dzieci umierających na raka, - spowodował przekroczenie krytycznej wartość kąta tarcia wewnętrznego, co od wczoraj uruchomiło zjazd PiS-u w dół po równi pochyłej. Dlaczego tak uważam? Bo żyjemy w świecie subkultury obrazkowej, w którym jedno zdjęcie przemawia do ludzi po stokroć mocniej niż tysiące publicystycznych dyskusji i artykułów prasowych.
I jeszcze jedna ważna uwaga. Ortodoksyjni pisowcy komentujący na moim blogu bardzo często mi wytykali, że Terlecki to moja obsesja. Wczoraj w Sejmie zasłabł niespodzianie poseł opozycji Kropiwnicki. W pierwszej chwili nie było wiadomo, czy zasłabł, czy może umarł. Terlecki zarządził wtedy 5 minut przerwy. A jak posłowie opozycji domagali się dłuższej przerwy, pożal się Boże marszałek profesor Terlecki zasyczał bezdusznie do marszałkini Witek, cytuję: "Nie słuchaj ich! ", co zanotował mikrofon. Resztę dopowiedzcie sobie Państwo sami…”, koniec cytatu z roku 2020.
A potem Jarosław Kaczyński sparaliżował system nerwowy naszego Państwa niszcząc kluczowo ważne dla zarządzania państwem instytucje i urzędy. Ale wciąż mu było mało, więc zdeptał polityczne obyczaj i tradycje polskiego parlamentaryzmu, wyrzekł się poczucia wstydu za nepotyzm i korupcję, zdemoralizował Polaków rozdawnictwem pieniędzy bez pokrycia, rękoma premiera Morawieckiego zadłużył Polskę po stokroć bardziej, niż niegdyś Edward Gierek, zadarł ze wszystkimi naszymi sąsiadami, złamał nakazy traktatowe Unii Europejskiej.
Zaś, co najgorsze obsadził kompletnie niekompetentnymi pisowcami wszystkie możliwe stanowiska kluczowo ważne dla polskiej gospodarki, co skutkuje tym, że nasze państwo przestało działać, czego najlepszymi przykładami są: totalne i kompromitujące nieudacznictwo rządu PiS w walce z pandemią, bezczelne zapisanie sobie przez rząd Morawieckiego na własny rachunek apokaliptycznego wysiłku narodu polskiego pomagającego uchodźcom ukraińskim, a ostatnio zbagatelizowanie przez Jarosława Kaczyńskiego i premiera Morawieckiego odrzańskiej mega katastrofy ekologicznej, której skutki będą trwały przez całe dekady.
W efekcie polityki tandemu Kaczyński-Morawiecki mamy zabójczą dla Polski inflację, a co za tym idzie morderczą dla obywateli galopadę wzrostu cen, praktycznie wszystkiego. I na dobrą sprawę rząd PiS już na niczym nie panuje.
Słowem, tym razem Jarosław Kaczyński tak przegiął, iż moim zdaniem sam się ugryzł w dupę, bo tak się z ministrem Ziobro rozdokazywali, że im Unia Europejska gest Kozakiewicza pokazała, - i PiS może zapomnieć o wygraniu zbliżających się wyborów.
Jakieś pytania?
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)




Komentarze
Pokaż komentarze (17)